Poetycki opis dzieła stworzenia, ukazujący Boga jako Mądrego Architekta i Żywiciela wszelkiego istnienia. Psalmista zachwyca się harmonią natury i zależnością wszystkich stworzeń od Ducha Bożego.
Dawidowy.
Błogosław, duszo moja, Panu: Panie, Boże mój, możnyś ty bardzo. Oblekasz się w chwałę i majestat.
przyodziewasz się w światłość jako w szatę. Rozpinasz niebiosa jako namiot:
Okrywasz wodami górne przestrzenie ich. Ty czynisz obłoki rydwanem twym: unosisz się na skrzydłach wiatrów.
Ty czynisz wiatry posłańcami twymi: i płomienie ognia sługami twymi.
Tyś osadził ziemię na podstawach jej: nie zachwieje się ona na wieki.
Wodami głębokiemi jako szatą okryłeś ją: wody stały na górach.
Od groźby twej uciekły one: ulękły się grzmiącego głosu twego.
Podniosły się góry, opadły doliny, a one ruszyły na miejsca, któreś wyznaczył im.
Położyłeś kres, którego nie przekroczą: ani wrócą, by okryły ziemię.
Ty otwierasz źródła po dolinach: i między górami płyną wody.
Piją z nich wszystkie zwierzęta polne: osły dzikie gaszą niemi pragnienie swe.
Nad niemi mieszka ptastwo niebieskie: z pośród skał wydaje głosy swoje.
Ty z wysokiego nieba spuszczasz deszcz na góry: z owocu dzieł twoich nasyca się ziemia.
Ty wyprowadzasz trawę dla bydląt, i rośliny na użytek ludziom, abyś dostał chleb z ziemi:
aby wino rozweselało serce człowieka: oliwa rozjaśniała oblicze jego: a chleb pokrzepiał serce człowieka.
Nasycają się też drzewa polne, i cedry Libańskie, które on posadził:
tam się wróble gnieżdżą: gniazdo czapli przoduje im.
Góry wysokie dla jeleni: opoki schroniskiem dla jeżów.
Stworzył księżyc, aby wskazywał czasy: słońce zna zachód swój.
Spuszczasz ciemność, i staje się noc: włóczą się w niej wszystkie zwierzęta leśne.
Lwięta ryczą o zdobycz, i szukają u Boga pokarmu dla siebie.
Wschodzi słońce, i one się zbierają: i kładą się w legowiskach swych.
Wychodzi człowiek na robotę swoją: i na pracę swoją aż do wieczora.
Jakże wielkie są dzieła twoje, Panie! wszystkoś uczynił w mądrości: twojeć jest wszytko, co napełnia ziemię.
Oto morze wielkie i rozpostarte szeroko: w niem się wije płaz bez liczby, zwierzęta małe i duże.
Tam pływają okręty: tam potwór morski, któregoś stworzył, aby igrał w niem.
Wszystkie one czekają na cię, abyś im dał pokarm czasu swego.
Dajesz im, i zbierają: otwierasz rękę twoją, i wszystkie nasycają się dobrem.
Odwrócisz oblicze swe, i one truchleją: odejmiesz im oddech, i giną, i obracają się w proch.
Poślesz Ducha twojego, i są stworzone: i odnawiasz oblicze ziemi.
Niechajże chwała Pańska trwa na wieki: raduje się Pan w dziełach swych.
Spogląda na ziemię, i ona drży: dotyka się gór, i one się kurzą.
Śpiewać będę Panu póki życia: grać będę Bogu memu, póki mię stawa.
Niech mu wdzięczna będzie mowa moja: a ja będę się radował w Panu.
Niech znikną grzesznicy z ziemi, i bezbożnych niech nie będzie więcej: błogosław, duszo moja, Panu!
4) Żyd. 1, 7. 33) Niż. 145. 2. Tekst pochodzi z: "Psałterz Dawidowy", przekład: Ks. Franciszek Albin Symon, Kraków 1917.