Mądrościowe rozważanie nad zgorszeniem, jakie budzi pomyślność grzeszników. Psalmista, początkowo pełen wątpliwości, odnajduje pokój w świątyni, rozumiejąc ostateczny upadek złych i szczęście płynące z bliskości Boga.
Psalm Azafowy.
Jakże dobry jest Bóg dla Izraela, dla tych, którzy są prawego serca!
Atoli nogi moje o mało nie potknęły się były: o mało nie zachwiały się kroki moje.
Bom się obruszał zawiścią przeciw bezbożnym, patrząc na powodzenie grzeszników.
Albowiem śmierć zdaje się nie widzieć ich: i boleści ich nie trwają długo.
Bied ludzkich nie znają oni: i jako inni ludzie karani nie są.
I dlatego pycha opanowała ich: oblekają się w grzech i w bezbożność swoją.
Jakoby z przetłuszczenia tryska nieprawość ich: prześcigają żądze serca swego.
Obmyślają i mówią złość: głoszą nieprawość zuchwale.
Wydymają swą gębę przeciw niebu: a język ich grasuje po ziemi.
Przetoż i lud mój obraca się w tę stronę: widząc, że u nich się przeżywa dni szczęśliwe.
I mówią: Jakoż ma o tem wiedzieć Bóg, i zali wie cokolwiek Najwyższy?
Otoć grzesznicy są oni, a żyją w dostatku na świecie, i opływają w bogactwa.
I rzekłem: Czym tedy napróżno chował w czystości me serce, i między niewinnymi obmywałem ręce moje:
i byłem wciąż biczowany, a karanie moje wracało co rana?
Gdym atoli powiedział sobie: Tak też mówić będę: oto zaparłbym się rodu synów twoich.
Wytężałem mój umysł, abym to zrozumiał: ale praca była zbyt trudna dla mnie:
ażem wszedł do Świątnicy Bożej: i wyrozumiałem, jaki koniec ich.
Zaiste, na drodze zdradliwej stawiasz ich: i strącasz ich, gdy się oni podniosą.
W jaką ż pustkę zamieniają się oni! znikają w okamgnieniu: giną dla nieprawości swojej.
Panie, jako sen człowieka, który się ocknął, rozpraszasz w twem mieście obraz ich.
Gdy się rozgorzało było serce moje: i nerki moje wiły się we mnie:
jam się był w niwecz obrócił, i nicem nie rozumiał.
Stałem się jako bydlę przed tobą: a przecież przy tobie zostawałem zawżdy.
Trzymałeś mię za prawą rękę: według woli swojej prowadziłeś mię, i przyjmiesz mię do chwały swej.
Bo cóż ja mam w niebie? albo czegóż chcę ja na ziemi, prócz ciebie?
Omdlewa ciało moje, i serce moje: a Bogiem serca mego, i działem moim ty jesteś, o Boże, na wieki.
Bo oto którzy oddalają się od ciebie, giną: zatracasz wszystkich, którzy sprzeniewierzają się tobie.
A dla mnie dobrze jest trzymać się Boga: pokładać w Panu Bogu nadzieję moją:
Abym opowiadał wszystkie sławne sprawy twoje w bramach córki Syońskiej.
Brak przypisów w tekście źródłowym dla tego psalmu. Tekst pochodzi z: "Psałterz Dawidowy", przekład: Ks. Franciszek Albin Symon, Kraków 1917.