I
I
Rzeczywiście w zacytowanej Encyklice, w której nasz Poprzednik ustalił tę prawdę nauki chrześcijańskiej i wszystkim wiernym podał w sposób niezachwiany i pewny do przyjęcia, zebrał On jedynie i uświęcił swoją powaga głos świętych Ojców i całego Kościoła, jakby unoszący się od najdawniejszych czasów na przestrzeni wieków.
Przede wszystkim, fundament niniejszej nauki, znajduje się już w Piśmie św., gdzie Bóg Stwórca wszystkich rzeczy, po godnym opłakaniu upadku Adama, zwraca się do węża kusiciela i zwodziciela tymi słowy, które wielu świętych Ojców i Doktorów Kościoła, i bardzo wielu poważnych komentatorów odnosi się do Dziewiczej Matki Boga.
"Położę nieprzyjaźń między tobą a niewiastą między nasieniem twoim a nasieniem Jej..." (Rodz. 3, 15).
Jeśliby zatem Błogosławiona Maryja Dziewica była dotknięta w swym poczęciu dziedziczną zmazą grzechu i tylko na chwilę pozbawiona łaski Bożej, przynajmniej w tym, choćby najkrótszym momencie, ustałaby pomiędzy Nią i wężem owa wieczysta nieprzyjaźń, o której mówi się już od najwcześniejszej tradycji, aż do uroczystego określenia Niepokalanego Poczęcia, a raczej byłoby Jej pewne poddanie.
Ponadto, ponieważ Najświętsza Panna została pozdrowiona: "Łaski pełna" (Łk. 1, 28) i "błogosławiona między niewiastami" (tamże 42), słowa te, jak utrzymywała tradycja katolicka, jasno wykazują, że: tym wyjątkowym i uroczystym pozdrowieniem,, nigdy dotąd nie słyszanym, Bogarodzica stała się stolicą wszystkich łask Bożych, ozdobiona wszystkimi Darami Ducha świętego, co więcej, Skarbcem ich niejako nieskończonym i niewyczerpaną przepaścią, tak dalece, że nigdy nie była poddana przekleństwu". (Bulla: Inefabilis Deus). Ta nauka w pierwszych wiekach Kościoła, nie napotykała na opór, była podawana dostatecznie jasno przez świętych Ojców, którzy twierdzili, że Najświętsza Dziewica jest: lilią między cierniami i ziemią, zupełnie nietkniętą, niepokalaną, zawsze błogosławioną, wolną od wszelkiej zmazy grzechowej, drzewem niepodlegającym zepsuciu, źródłem zawsze czystym, jedna jedyną córką, nie śmierci - lecz życia, ziarnem nie gniewu - lecz łaski; nieskazitelną i pod każdym względem nienaruszoną, święta i najbardziej daleką od wszelkiego grzechu, piękniejszą od piękności, świętszą od świętości, jedynie świętą przewyższającą wszystkich w świętości, za wyjątkiem Boga - i z natury piękniejszą i świętszą od samych Cherubinów, Serafinów i wszystkich Chórów Anielskich.
Po pilnym jak należy, rozważaniu tych pochwał Błogosławionej Dziewicy Maryi, któż ośmieliłby się wątpić, że Ta, która była czystsza od Aniołów i w każdym czasie okazała się czystą, nie pozostałaby wolną, w jakiejkolwiek, najmniejszej nawet chwili, od wszelkiej zmazy grzechu.
Słusznie zatem zwraca się św. Efrem - do Jej Boskiego Syna z tymi słowy: "Ty i Matka Twoja, iv rzeczywistości, Wy jedynie - jesteście wszechstronnie i całkowicie piękni. Nie masz w Tobie, Panie, ani też w Matce Twojej - żadnej plamy" (Pieśni Nizybeńskie, wyd. Bickell, 123).
Słowa te jasno wykazują, że między świętymi mężami i świętymi niewiastami, o jednej tylko można powiedzieć, że nie istnieje w ogóle żadne zagadnienie, gdy chodzi o jakąkolwiek zmazę grzechu, a podobnie, że ten wyjątkowy przywilej, nikomu nie udzielony, otrzymała Ona od Pana z tej racji, że została podniesiona do godności Matki Bożej.
Tak wzniosłe zadanie, które było na Soborze Efeskim przeciwko herezji Nestoriusza (por. Pius X Encyklika: "Lux Veritatis" - Acta Apostolicae Sedis, tom 23) uroczyście ogłoszone i usankcjonowane i od którego, jak wydaje się, nie ma nic większego, domaga się pełni łaski Bożej i duszy wolnej od jakiegokolwiek grzechu, ponieważ żąda najwyższej po Chrystusie godności i świętości. Co więcej, już z samego tego wzniosłego obowiązku Bożej Rodzicielki, jakby z najczystszego ukrytego źródła, zdają się wypływać wszystkie przywileje i łaski, które w przedziwny sposób, w stopniu niezwykłym ozdabiają Jej duszę i życie.
Słusznie bowiem mówi św. Tomasz z Akwinu: "Ponieważ Błogosławiona Dziewica jest Matką Boga, z nieskończonego Dobra, którym jest Bóg, czerpie - pewnego rodzaju - nieskończoną godność" (Summa T. I, q. 25, a. 6, ad 4). A znany pisarz rozwija i objaśnia to w następujących słowach: "Błogosławiona Dziewica jest Matką Boga; dlatego jest najczystsza i najświętsza, tak że po czystości Boga nie można pojąć większej" (Cornelius a Lapide in Matth. 1, 16).
Zresztą, jeśli się zastanowimy nad tym głębiej, a przede wszystkim, jeśli weźmiemy pod uwagę płomienną i słodką miłość, która bez wątpienia Bóg umiłował i miłuje Matkę Swego Jednorodzonego Syna, jak moglibyśmy nawet podejrzewać, że była Ona, choćby przez najkrótszą chwilę, poddana grzechowi i pozbawiona łaski Bożej?
Mógł bez wątpienia Bóg, przewidując zasługi Zbawiciela, ozdobić Ja tym wyjątkowym przywilejem. Nie można nawet pomyśleć, by tego nie uczynił. Wypadało bowiem, by taką była Matka Odkupiciela, aby tak jak tylko to jest możliwym, stała się godna Jego Samego. Skądinąd nie byłaby godną, gdyby dotknięta grzechem pierworodnym, choćby tylko w pierwszym momencie Swego poczęcia, została poddana straszliwej władzy szatana. Nie można mówić, że przez to zmniejsza się zbawcze Dzieło Chrystusa, jakby ono nie rozciągało się na całe potomstwo Adama, że przez to, zostało coś uchylone z Dzieła i godności Boskiego Odkupiciela. Gdy rzeczywiście zastanowimy się nad tym głębiej, łatwo dostrzeżemy, że Chrystus Pan odkupił Boską Swą Matkę w sposób rzeczywisty i niejako doskonalszy, zachowując Ją dla przyszłych swych zasług, od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego. Dlatego prawda ta w niczym nie umniejsza i nie osłabia godności Jezusa Chrystusa i dzieła powszechnego odkupienia, przeciwnie, wzmaga je do najwyższego stopnia.
Niesłuszną za tym jest krytyka i zarzut, stawiany z tego powodu przez wielu akatolików i protestantów, naszemu nabożeństwu do Bogarodzicy Dziewicy, jak gdybyśmy w czymkolwiek czynili ujmę kultowi, należnemu samemu Bogu i Jezusowi Chrystusowi. Przeciwnie miłość i cześć jaką okazujemy naszej Niebieskiej Matce, wychodzi bez wątpienia na chwałę Jej Boskiego Syna, nie tylko dlatego, że wszystkie łaski i wszystkie dary, choćby najwznioślejsze, z Niego Samego, jako z pierwszego źródła wypływają, lecz także, dlatego, że "chwałą synów - ojcowie ich". (Przyp. 17, 6).
Dlatego też od najdawniejszych czasów Kościoła, ten punkt prawdy, z dnia na dzień się wyjaśnia i coraz bardziej zwycięża, bądź u świętych Pasterzy, bądź w przekonaniu i duszy ludu chrześcijańskiego.
Świadczą o tym, jak już powiedzieliśmy, Pisma Świętych Ojców, Sobory i Akta Biskupów Rzymskich.
Świadczą o tym wreszcie najdawniejsze liturgie, których nawet najstarsze księgi zaliczają to święto do przekazanych obyczajem przodków. Ponadto, także u wszystkich Kościołów Wschodnich, które już od dłuższego czasu odłączyły się od jedności Kościoła Katolickiego, nie brakło i nie braknie takich, którzy chociaż ulegli przesądom i sprzecznym opiniom, jednak przyjęli tę naukę i obchodzą co roku - święto Dziewicy Niepokalanej.
Nie miałoby to zapewne miejsca, gdyby nie przyjęli tej prawdy od najdawniejszych czasów, to jest pierwej, niż się sami odłączyli od jednej owczarni.
Wolno nam zatem, na zamknięcie stuletniej rocznicy od czasu, jak nieśmiertelnej pamięci Papież Pius IX, określił uroczyście ten wyjątkowy przywilej Bogarodzicy Dziewicy, cała tę sprawę streścić i wyrazić słowami, którymi tenże Papież stwierdza, że nauka ta została "zdaniem Ojców objawiona w Piśmie św. i przekazana w tylu i tak poważnych ich świadectwach, wyrażona i uczczona tylu świetlanymi pomnikami czcigodnej starożytności, poddana wreszcie i zatwierdzona przez najwyższy i autorytatywny sąd Kościoła" (Bulla: Inefabilis Deus). I tak dla Świętych Pasterzy i wszystkich wiernych chrześcijan, nie ma "nic droższego, nic słodszego, jak czcić, uwielbiać, wzywać i przepowiadać z najgorętszym uczuciem Dziewiczą Matkę Boga, poczętą bez zmazy pierworodnej". (Tamże).
Zdaje się nam następnie, że owa drogocenna perła, którą wzbogacił się przed stu laty diadem Błogosławionej Dziewicy Maryi, dziś jaśniejszym błyszczy światłem, gdy nam przypadł w udziale, za zrządzeniem Opatrzności Bożej, szczęśliwy los ogłosić w Roku Jubileuszowym 1950 - co przepełnia serce nasze najwdzięczniejszym wspomnieniem, że Wielka Boża Rodzicielka została wzięta do nieba z duszą i ciałem; mogliśmy w ten sposób uczynić zadość pragnieniom ludu chrześcijańskiego, które już były sformułowane w szczególny sposób wtedy, gdy zostało uroczyście zatwierdzone Niepokalane Poczęcie Dziewicy. Wówczas bowiem, jak pisaliśmy w Encyklice: "Munificentissimus Deus": "serca wiernych zostały poruszone najżywszą nadzieją, że dogmat o wzięciu z ciałem do nieba Maryi Dziewicy będzie również niedługo określony przez Najwyższe Magisterium Kościoła" (Acta Apostolicae Sedis, t. 35, s. 744). Wydaje się, że odtąd wszyscy chrześcijanie mogą zwrócić swoje umysły i serca, w głębszy i skuteczniejszy sposób do samej tajemnicy Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Dziewicy. Na skutek bowiem najściślejszej łączności, jaka zachodzi między tymi dwoma dogmatami, uroczyste ogłoszenie i postawienie w należytym świetle Wniebowzięcia Maryi Dziewicy, będącego jakby koroną i dopełnieniem poprzedniego przywileju Maryjnego, sprawiło, że w większej pełni i jasności ukazała się najmędrsza harmonia Bożego planu, według którego Bóg chciał, aby Najświętsza Maryja Panna była wolną od wszelkiej zmazy pierworodnej.
Ze względu na te dwa niezwykłe przywileje, udzielone Bogarodzicy Dziewicy, tak początek Jej ziemskiej pielgrzymki, jak i jej koniec, rozbłysły najjaśniejszym światłem: doskonałej niewinności Jej duszy wolnej od wszelkiej zmazy, odpowiada w sposób niezwykle harmonijny, najpełniejsze uwielbienie Jej Dziewiczego ciała; a Ona jak była złączona ze swym Jednorodzonym Synem w walce przeciwko piekielnemu wężowi, tak razem uczestniczy w chwalebnym tryumfie nad grzechem i jego przesmutnymi następstwami.