Oto król twój przychodzi
Oto król twój przychodzi
Św. Tomasz z Akwinu
Pobierz pdf
Oto król twój przychodzi do ciebie łagodny[1]. Wiele jest dzieł Bożych budzących podziw – jak czytamy w Psalmie: godne podziwu są Twoje dzieła[2] – lecz żadne dzieło Boże nie jest tak godne podziwu jak przyjście (adventus) Chrystusa w ciele. Przez inne dzieła Bóg odcisnął swoje podobieństwo w stworzeniach, lecz w dziele Wcielenia odcisnął sam siebie i zjednoczył się z naturą ludzką w jedności osoby, zjednoczył z sobą naszą naturę. I tak, choć inne dzieła Boże nie mogą być w pełni pojęte, tak to dzieło, to jest Wcielenie, jest zupełnie ponad pojęciem. Dlatego powiada Hiob: [Ten], który działa wielkie rzeczy i nieogarnione, i dziwy, którym nie masz liczby[3]. Jest to jedyne dzieło, którego nie można zobaczyć: Jeżeli przyjdzie do mnie, nie ujrzę go[4]. Podobnie mówi Malachiasz: A kto będzie mógł myślą ogarnąć dzień przyjścia jego?[5]Mówi się tu o tym, co przekracza ludzkie poznanie. Lecz Apostoł poucza nas, jak moglibyśmy poznać dzień przyjścia Pana: Nie żebyśmy uważali, że jesteśmy w stanie pomyśleć coś sami z siebie, lecz [wiemy, że] ta możność nasza jest z Boga[6]. Dlatego teraz prośmy Pana, aby On sam pozwolił mi o tym mówić…[7]
Oto król twój… Słowa te pochodzą z Ewangelii, która dziś została nam odczytana[8]; trafiły tam z księgi Zachariasza, gdzie pojawiają się w nieco innym brzmieniu. Lecz nawet w takiej formie z pełną jasnością zapowiedziane zostało nam przyjście Chrystusa. Aby nie zaszkodzić tej jasności należy stwierdzić, że możemy mówić o poczwórnym przyjściu Pana: pierwsze jest to w ciele, drugie jest przyjściem w umyśle, trzecie w śmierci sprawiedliwych, czwarte jest przyjściem na sąd.
Co do przyjścia Pana w ciele, to nie należy sądzić, że dokonał go przez zmianę miejsca, skoro mówi u Jeremiasza: Czy nie wypełniam nieba i ziemi?[9]Jak więc przyszedł w ciele? Odpowiadam: Pan przyszedł w ciele zstępując z nieba – nie opuszczając go, lecz przyjmując naszą naturę. Dlatego czytamy u Jana: Przyszedł do swojej własności[10]. Lecz w jaki sposób znalazł się na świecie? Otóż w taki sposób: Słowo ciałem się stało[11].
Przyjście w ciele prowadzi nas ku kolejnemu nadejściu Chrystusa – ku temu, które dokonuje się w umyśle. Na nic by się nam nie przydało przyjście Chrystusa w ciele, gdyby nie przyszedł właśnie w umyśle – to znaczy, gdyby nas nie uświęcił. Dlatego mówi Jan: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać[12]. W pierwszym przyjściu przyszedł tylko Syn. W drugim przyjściu, w umyśle, Syn nadchodzi wraz z Ojcem, by zamieszkać w duszy. Przez to nadejście, które dokonuje się dzięki łasce usprawiedliwiającej, dusza zostaje uwolniona od winy, choć nie od całej kary: bo kara nie kłóci się z łaską, choć żadnym sposobem nie zgadza się z chwałą.
Dlatego konieczne jest trzecie przyjście Chrystusa, w którym zabierze swoich do siebie samego. Dlatego czytamy u Jana: gdy odejdę w męce, i przygotuje wam miejsce, usuwając przeszkodę, przyjdę powtórnie, to znaczy w śmierci, i zabiorę was do siebie, to znaczy do chwały, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem[13]. Dlatego Chrystus mówi również u Jana: Ja przyszedłem po to, aby mieli życie, to jest teraz w duszach, i mieli je w obfitości[14], to znaczy przez przyszłe uczestnictwo chwale.
Czwarte przyjście Chrystusa będzie przyjściem na sąd. Nastąpi on wtedy, gdy Pan przyjdzie aby sądzić, chwała świętych obejmie ciała i martwi zmartwychpowstaną. O tym czytamy u Jana: Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia[15].
Stosownie do tego poczwórnego przyjścia Chrystusa Kościół świętuje cztery niedziele adwentu Chrystusowego – tej niedzieli celebrujemy pierwsze przyjście Chrystusa. Możemy w przywołanych dziś słowach dostrzec cztery rzeczy. Po pierwsze wskazanie na nadejście Chrystusa: Oto. Po drugie godność tego, kto nadchodzi: król twój. Po trzecie pożytek z nadejścia: przychodzi do ciebie. Po czwarte sposób nadejścia: łagodny.
Po pierwsze, jak powiedziałem, słowo oto możemy uznać za wskazanie na nadejście Chrystusa. Zauważmy, że z kolei takie „oto” znów można rozumieć na cztery sposoby: po pierwsze jako potwierdzenie, jak o rzeczach, o których stale mówimy: „oto”; po drugie przez „oto” rozumiemy określenie czasu; po trzecie ujawnienie rzeczy; po czwarte umocnienie słuchających.
A więc najpierw samo potwierdzenie czegoś – w tym sensie często używa się słowa „oto”. Dlatego w księdze Rodzaju mówi Pan: Oto jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki[16]– to znaczy na znak pokoju. Przez tęczę tę Bóg wskazywał na Syna, bo tak jak tęcza powstaje przez rozproszenie promieni słonecznych w obłoku rozpylonej wody, tak też Chrystus powstał ze Słowa Bożego i natury ludzkiej, która jest jak ów obłok. I tak jak dusza i ciało jednym jest człowiekiem, tak Bóg i człowiek jest jednym Chrystusem. Podobnie też o Chrystusie mówi się, że zstępuje na lekkim obłoku, to jest na naturze ludzkiej zjednoczonej z sobą. Tak właśnie przychodzi do nas Chrystus jako znak pokoju – znak konieczny ze względu na tych, którzy wątpią w Jego powtórne przyjście Chrystusa. O nich mówi Apostoł: czasach ostatnich przyjdą szydercy odciągający od wiary[17], którzy będą postępowali według własnych żądz i będą mówili: «Gdzie jest obietnica Jego przyjścia»?[18] Mówią bowiem tacy, że dusza nie będzie istnieć poza ciałem. To ze względu na nich prorok mówi oto itd., potwierdzając tym samym przyjście Chrystusa. Podobnie u Habakuka: ukaże się Pan na końcu a nie skłamie[19] oraz u Izajasza: Pan zastępów przyjdzie[20].
Po drugie przez „oto” możemy rozumieć określenie czasu. Jeśli chodzi o przyjście Chrystusa na sąd, to jego czas nie jest nam wiadomy. Dlatego mówi Hiob: Bo nie wiem, jako długo trwać będę, a jeżeli mię w rychle weźmie Stworzyciel mój[21]. U Łukasza: Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie[22]. Dlaczego nie będziemy wiedzieć, kiedy nastąpi to przyjście? Odpowiadam: ponieważ Pan chciałby, abyśmy zawsze czuwali. Tylko czas nadejścia Chrystusa w ciele był nam znany, czego dowodem są słowa Jeremiasza: Oto nadejdą dni (…) kiedy wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą. Będzie panował jako król, postępując roztropnie[23].
Przez „oto” możemy też rozumieć – i jest to trzeci sens tego słowa – ujawnienie danej rzeczy. Nadejście Pana jest przed nami zasłonięte – to znaczy to przyjście, które dokonuje się w umyśle. Nie można go potwierdzić przez wskazując na nie. Dlatego mówi Hiob: Jeżeli przyjdzie do mnie, nie ujrzę go: jeżeli odejdzie, nie zrozumiem[24]. Lecz w przyjściu w ciele Chrystus nadchodzi w sposób jawny i widzialny. Dlatego lud mój pozna moje imię, zrozumie w ów dzień, że Ja jestem Tym, który mówi: Otom Ja!»[25]. Podobnie Jan wskazuje Chrystusa palcem i przedstawia jako kogoś współczesnego: oto Baranek Boży[26]. Zachariasz również wskazał Go mówiąc „oto” i miał przez to na myśli kogoś, kto nadejdzie w przyszłości.
Po czwarte przez „oto” możemy rozumieć umocnienie ludzi – i to na dwa sposoby. Jeśli ktoś z wysiłkiem zmaga się ze swoimi nieprzyjaciółmi i uda mu się ich zwyciężyć, mówi: oto, tak jak w Lamentacjach: Rozwarli swe usta wszyscy moi wrogowie, oto przyszedł dzień którego pragnąłem[27]. Podobnie, gdy człowiek coś osiągnie, powiada „oto”, jak w psalmie: Oto jak dobrze i jak miło, gdy bracia mieszkają razem...[28]. Oba te przypadki zachodzą przy przyjściu Chrystusa, które uwalnia człowieka od zasadzek demonów i rozwesela otrzymaną nadzieją. Izajasz: Powiedzcie małodusznym: „Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto – pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by zbawić was”[29].
Rozważmy teraz godność Tego, który przychodzi. Przybycie danej osoby wymaga oczekiwania i przygotowań z gorliwością odpowiednią do wielkości tego, kto przybywa – gorliwością stosowną do tego, czy będzie to król lub legat papieski, czy przyjaciel i ktoś bliski. W wypadku Chrystusa tym, który przybywa jest zarazem król, jak nasz najbliższy i przyjaciel. Dlatego powinniśmy oczekiwać Go z najwyższą gorliwością.
Władzy króla przysługuje autorytet pana, lecz nie każdego obdarzonego autorytetem pana nazywamy królem. By było to możliwe muszą być spełnione cztery warunki, a jeśli zabraknie któregokolwiek z nich, nie będzie można mówić o królu: po pierwsze więc król musi być jeden, po drugie musi posiadać pełnię władzy, po trzecie sprawować najwyższą jurysdykcję, po czwarte musi być sprawiedliwy.
Król musi być jeden, ponieważ jeśli w królestwie są liczni władcy i nie podlegają jednemu panu, nie nazywa się on królem. Dlatego królestwo to inaczej monarchia. Chrystus dysponuje taką jednością władzy. Dlatego Ezechiel pisze: jeden król będzie nimi wszystkimi rządził[30]. Mówi „jeden król” mając na myśli, że nie jakiś obcy, nie jakiś inny pan, lecz jeden Pan i Syn wraz z Ojcem będzie naszym królem. Bo mówi Chrystus: Ja i Ojciec jedno jesteśmy[31]. Sprzeciwia się to poglądowi Ariusza, który mówił, że kim innym jest Ojciec, a kim innym Syn. Powiada Apostoł: jest zresztą mnóstwo takich bogów i panów, dla nas istnieje tylko jeden Bóg (…) oraz jeden Pan[32].
Po drugie król posiada pełnię władzy. Kto rządzi bez pełni władzy, lecz jedynie dzięki władzy nadanej, nie nazywa się królem, lecz konsulem lub zwierzchnikiem. Dlatego podczas przyszłego nadejścia Chrystusa prawo dane od Boga zostanie zmienione, jak stało się z prawami obrzędowymi. Bo tylko sam Chrystus może ustanawiać prawo: słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj! A ja wam powiadam…[33] – tak jakby mówił: mam władzę i mogę ustanawiać prawo. Izajasz: Pan jest naszym sędzią, Pan naszym prawodawcą, Pan naszym królem! On nas zbawi![34]. Czytamy, że Ojciec cały sąd przekazał Synowi[35] a Pan jest naszym prawodawcą, a więc i naszym królem. Dlatego stoi w Księdze Estery: Panie, Królu, Wszechmogący, (…) w mocy Twojej jest wszystko[36]. Dlatego też powiada Syn: Dana Mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi[37].
Po trzecie król dysponuje najwyższą jurysdykcją. Pater familias[38] posiada pełnię władzy w swoim domu, lecz nie nazywamy go królem. Podobnie też tego, kto posiada jedną wieś nie nazywamy królem, lecz nazywamy tak tego, kto panuje nad licznymi ziemiami i ma władzę nad wielkim miastem. I tak widzimy, że Temu, który do nas przychodzi, poddane jest wszelkie stworzenie, ponieważ Pan jest królem nad całą ziemią[39]. Trzeba było, aby Ten, który przychodzi posiadał taką władzę. Dawniej prawo było dane tylko Żydom, a ich samych nazywano szczególną własnością Pana. Lecz skoro król ma doprowadzić wszystkich do zbawienia, trzeba było, żeby był królem nad wszystkimi, których ma zbawić. Taki jest właśnie Ten, który do nas przychodzi. Dlatego czytamy w Psalmie: żądaj ode Mnie, a dam Ci narody w dziedzictwo i w posiadanie Twoje krańce ziemi[40].
Po czwarte jest konieczne, aby król był sprawiedliwy, w przeciwnym razie będzie tyranem, ponieważ to właśnie tyran obraca wszystko w królestwie na własny pożytek. Król natomiast kieruje swoje królestwo ku dobru wspólnemu. Stąd czytamy w Księdze Przysłów: Król sprawiedliwy wynosi ziemię: mąż łakomy wywróci ją[41]. Lecz Ten, który teraz przychodzi, nie szuka swojego pożytku, lecz twojego, ponieważ Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć[42]. A ten, który tak przychodzi służyć, przychodzi dać swoją duszę za okup dla wielu, a odkupionych doprowadzić do chwały wiecznej – do której i nas doprowadzi…
Collatio[43]
Oto król twój przychodzi… Powiedzieliśmy, że w słowach tych możemy dostrzec wskazanie na nadejście (oto), dalej pożytek z przyjścia (przychodzi do ciebie), a wreszcie sposób nadejścia (łagodny)[44]. Powiedzieliśmy też, że oto można rozumieć na cztery sposoby: po pierwsze jako potwierdzenie rzeczy, po drugie jako wskazanie czasu, po trzecie jako ujawnienie rzeczy, a po czwarte jako umocnienie. O godności tego, kto nadchodzi, wyrażonym w słowach król twój, powiedzieliśmy, że nadejście osoby wymaga, aby oczekiwać go i przygotować się do niego z gorliwością stosownie do wielkości tego, kto nadchodzi – czy to króla, czy legata czy naszego przyjaciela lub kogoś bliskiego. Zgodnie z tym rozważaliśmy godność Chrystusa, jako króla całego stworzenia.
Dlatego mówi się w księdze Judyty: stwórca wód i Król wszelkiego stworzenia[45]. Lecz czytamy przecież u Ewangelisty król twój, a więc król człowieka. Możemy tak mówić o Bogu ze względu na cztery powody: po pierwsze ze względu na obraz bożego podobieństwa, po drugie ze względu szczególne upodobanie, po trzecie względu na specjalną opiekę i troskę, i po czwarte ze na względu wspólnotę ludzkiej natury.
Po pierwsze więc o Chrystusie mówi się król twój, to jest król człowieka, ze względu obraz bożego podobieństwa. Widzimy, że w szczególny sposób do królowania należy to, co nazywa się insygniami władzy – insygnia władzy stanowią poniekąd jej obraz. Dotyczy to wszystkich Bożych stworzeń, ale w szczególny sposób tego stworzenia Bożego, które nazywamy człowiekiem. Dlatego czytamy w księdze Rodzaju: uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam[46]. Na czym polega to podobieństwo? Odpowiadam: nie na podobieństwie cielesnym, lecz na podobieństwie światła poznania umysłowego. W Bogu jest bowiem źródło światła poznania a my jesteśmy naznaczeni znamieniem tego światła. Dlatego mówi Psalm: Znakiem jest nad nami światłość oblicza twego, Panie[47].Człowiek posiada jakby pieczęć tego światła – w człowieku stworzonym jest ten obraz, choć został zamazany i zaciemniony przez grzech. Psalm: obraz ich wniwecz obrócisz[48]. Dlatego Bóg posłał swojego Syna, aby przywrócił kształt swojemu obrazowi zniekształconemu przez grzech. Jak dokonuje się to przywrócenie, wiemy dzięki Apostołowi, który mówi: trzeba porzucić dawnego człowieka (…) i przyoblec człowieka nowego stworzonego według Boga[49], który [to człowiek – P.G] wciąż się odnawia (…) według obrazu Tego, który go stworzył[50]. A w jaki sposób się odnawia? Oczywiście przez naśladowanie Chrystusa. Ten bowiem obraz, który jest w nas zniekształcony, w Chrystusie jest doskonały. Powinniśmy nosić obraz Chrystusa. Dlatego Apostoł pisze do Koryntian: A jak nosiliśmy obraz ziemskiego [człowieka], tak też nosić będziemy obraz [człowieka] niebieskiego[51] i dzisiejszym Liście: przyobleczcie się w Chrystusa[52], to jest naśladujcie Chrystusa. W tym zawiera się doskonałość życia chrześcijańskiego.
Po drugie mówimy o Chrystusie król twój, to jest król człowieka, ze względu na szczególną miłość.Podobnie np. biskup ma zazwyczaj szczególne upodobanie do niektórych z pośród tych, którzy go otaczają, i dlatego nazywa się go ich biskupem. Bóg miłuje wszystko co jest, lecz szczególnie upodobał sobie ludzi. Dlatego mówi Izajasz: Gdzie Twoja zazdrosna miłość i Twoja potęga? Gdzie poruszenie Twych uczuć?[53]. Widzimy, że Bóg osobliwie upodobał sobie naturę ludzką. Wiemy też, że istnieją różne stopnie natury, lecz nie słyszano, aby Bóg wynosił naturę niższego stopnia na szczebel natury wyższego stopnia – na przykład naturę gwiazd na szczebel natury słońca, lub Anioły niższego szczebla na szczebel Aniołów wyższych. Lecz Bóg wyniósł ludzi do stopnia i godności Aniołów. Stąd u Łukasza: są równi Aniołom i są synami Bożymi, będąc synami zmartwychwstania[54]. Bóg więc szczególnie upodobał sobie ludzi. Dlatego nie powinniśmy okazywać niewdzięczności za takie umiłowanie, lecz naszą miłość całkowicie przenieść na Niego. Jeśli król upodobał sobie jakiegoś nędzarza, ten ostatni okazałby się nędznikiem, gdyby nie zrewanżował się królowi swoją miłością. Pan mówi w swojej nieskończonej miłości do człowieka: kochanie moje, być z synami człowieczymi[55]. Dlatego my powinniśmy odwdzięczyć mu się naszą miłością.
Po trzecie mówimy o Chrystusie król twój, to jest król człowieka, ze względu na szczególną opiekę i troskę. Jest prawdą, że Bóg troszczy się o wszystko, jak mówi dwunasty rozdział Księgi Mądrości: nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszystkim[56]. Nie ma rzeczy tak błahej, która nie podlegałaby Bożej Opatrzności, bo tak jak każda rzecz jest od Boga, tak też od Boga jest porządek, a Opatrzność jest właśnie jakby porządkiem. Ludzie podlegają Bożej Opatrzności w sposób szczególny, jak mówi psalmista: ludzie i bydlęta zbawisz, Panie, to jest ocalasz byty cielesne, a synowie człowieczy w zasłonie skrzydeł twoich nadzieję mieć będą[57]. Dlaczego mogą ją mieć? Odpowiadam: nie tylko dobra duchowe, ale również dobra wieczne zostały przygotowane przez Boga tym, których doprowadza on do życia wiecznego. Takiej opieki nie roztacza On nad innymi stworzeniami. Dlatego mówi Apostoł: Czyż o woły troszczy się Bóg? Czynów ludzkich Bóg nie zostawi bez oceny, jak czytamy w Księdze mądrości: Ty bowiem jesteś Panem nad grzechem a sądzisz łagodnie[58].
Po czwarte mówimy o Chrystusie król twój, to jest król człowieczy, ze względu na wspólnotę ludzkiej natury. Tak w Księdze powtórzonego prawa: nie będziesz mógł innego narodu człowieka królem uczynić, któryby nie był brat twój[59]. W tym proroctwie dotyczącym Chrystusa Pan mówi, kto może być królem ludzi. Królem nie może być ktoś z innego narodu, to jest innej natury – ktoś, kto nie byłby naszym bratem. Dlatego Apostoł mówi o Chrystusie: Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe[60], przez co należy rozumieć przywilej człowieka nad Aniołami. Chrystus jest królem Aniołów i jest człowiekiem, nie Aniołem. Anioły służą więc człowiekowi, jak mówi Apostoł: oni wszyscy duchami przeznaczonymi do usług[61]. Trzeba było, aby Chrystus był człowiekiem ze względu na tych, których miał zbawić, jak powiada Apostoł w liście do Herbajczyków: Tak bowiem Ten, który uświęca, jak ci, którzy mają być uświęceni, z jednego [są] wszyscy[62], dlatego też wskazuje na nas jako na braci mówiąc: Będę głosił imię moje swym braciom[63].
To wszystko wystarczy, jeśli idzie o kwestię ogłoszenia nadejścia i godności Chrystusa.
Przejdźmy do kwestii pożytku z przyjścia Pana. Wskazują na nią słowa: przychodzi do ciebie – a więc nie ze względu na korzyść swoją, ale naszą. Przychodzi bowiem w czworakim celu: aby objawić Boży majestat, aby pojednać nas z Bogiem, aby uwolnić nas od grzechu i aby dać nam życie wieczne.
Po pierwsze Chrystus przychodzi, aby objawić nam Boży majestat. Człowiek najbardziej pragnie poznania prawdy – w szczególności chodzi tu o prawdę o Bogu. Ludzie żyli w zupełnej ignorancji, nie wiedząc kim jest Bóg: jedni mówili, że posiada ciało, inni, że nie troszczy się o rzeczy konkretne – i dlatego Syn Boży przyszedł, aby nas nauczyć prawdy. Z tego powodu też mówi: na się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie[64]. Również u Jana czytamy: Boga nikt nigdy nie widział[65]i dlatego przyszedł Syn Boży, abyśmy poznali prawdę. Przodkowie nasi żyli w kompletnym błędzie i nie znali prawdy Bożej. My zaś, przez nadejście Pana, zostaliśmy doprowadzeni do prawdy wiary.
Po drugie Chrystus przyszedł, aby pojednać nas z Bogiem. Mógłbyś powiedzieć: Bóg z powodu mojego grzechu stał się moim nieprzyjacielem; lepiej więc dla mnie bym nie znał siebie samego. Dlatego Chrystus przyszedł nie tylko by objawić majestat boski, lecz aby też pojednać nas z Bogiem. Jak pisze Apostoł do Efezjan: A przyszedłszy zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko[66], a gdzie indziej: zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna[67]. Dlatego przy jego narodzeniu śpiewali Aniołowie: chwała na wysokości Bogu[68]a po zmartwychwstaniu Pan niósł pokój swoim uczniom mówiąc: pokój wam[69].
Po trzecie Chrystus przychodzi, aby wyzwolić od niewoli grzechu. Dlatego Apostoł pisze: Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników[70]. Kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu[71], by zaraz dodać: Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni[72], oraz: Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło[73].