III. Proienna chwała NMP
III. Proienna chwała NMP
Z poruszonej dotąd cząstki nauki katolickiej wynika z koniecznością głoszony przez nas dogmat macierzyństwa NMP, "nie dlatego - jak upomina św. Cyryl - jakoby natura i bóstwo Słowa pochodzenie swoje wywodziły z Dziewicy świętej, lecz dlatego, że wzięło z niej owo święte ciało, udoskonalone rozumną duszą, z którym i Słowo Boże hipostatycznie zespolone, wedle ciała się, jak mówimy, narodziło(27).
Jeśli bowiem Syn NMP jest Bogiem, to tej, co go porodziła, chyba przysługuje miano Matki Bożej. Jeśli jednak w Jezusie Chrystusie jest osoba i to Boża, musi niewątpliwie Maryja przez wszystkich zwaną być nie tylko rodzicielką człowieka Chrystusa, lecz Bogarodzicą czyli Theotocos. Czcijmy zatem tę, którą św. Elżbieta, krewna jej, powitała jako "matkę Pana Mego" (Łk 1,43), o której Ignacy Męczennik mówi, że Boga porodziła (do Ef 8,18 - 20), a Tertulian głosi, że Bóg z niej się narodził(28), wszyscy jako miłą Boga Rodzicielkę, której Bóg odwieczny pełnię łaski udzielił i tak wielką obdarzył godnością.
Prawdy tej od zarania Kościoła przekazanej nie można odrzucić z tym uzasadnieniem, że NMP ofiarowała ciało Jezusowi Chrystusowi, ale nie porodziła Słowa Ojca Odwiecznego. Na to odpowiedział już Cyryl swego czasu słusznie i jasno(29): "Jako wszystkie inne niewiasty, w których łonie tworzy się fizyczna nasza strona, nie zaś dusza nasza ludzka, prawdziwie matkami się nazywają i są niemi, tak samo i ona dostąpiła macierzyństwa Bożego przez to, że w synu jej jedna była osoba".