Opieka Boża nad Kościołem
Opieka Boża nad Kościołem
Historia, światło prawdy i świadek czasów (Lux veritatis temporumque testis), jeżeli jej się tylko dobrze przyjrzymy i pilnie ją zbadamy, uczy, że obietnica owa Boża, dana nam przez Jezusa Chrystusa: "Ja jestem z Wami..., aż do skończenia świata" (Mt 28,20) nigdy Kościoła, Oblubienicy Jego, nie zawiodła i zaiste nigdy jej na przyszłość nie zawiedzie. Przeciwnie. Im gwałtowniejsze fale miotają Łodzią Piotrową, tym bliższej i silniej doznaje się pomocy łaski Bożej. Zdarzało się to zwłaszcza w pierwszych czasach Kościoła, nie tylko wtedy, gdy imię chrześcijańskie uważano za występek haniebny, zasługujący na karę śmierci, lecz także wówczas, kiedy prawdziwa wiara Chrystusa wiarołomnością heretyków, rozbijających się zwłaszcza na Wschodzie, naruszona, w niebezpieczeństwie się znajdowała. Jak bowiem prześladowcy imienia katolickiego, jeden po drugim przeminęli bez stawy, a nawet cesarstwo rzymskie się rozpadło, tak też heretycy wszyty juk usychające latorośle (J 15,6), oderwane od szczepu Bożego, nie mogli czerpać ni soków żywotnych, ni rodzić owoców.
Kościół jednak Boży, złożywszy pośród tylu nawałności i powtarzających się przewrotów ufność swą jedynie w Bogu, podążył przez wszystkie czasy naprzód krokiem pewnym i raczym i nie przestał nigdy bronić w całej rozciągłości i wytrwale świętego prawdy ewangelicznej depozytu, powierzonego sobie przez swojego Twórcę.
Takie myśli nasuwają się Nam, Bracia Czcigodni, kiedy poczynamy przemawiać do Was listem niniejszym o bardzo i radosnym naprawdę zdarzeniu, mianowicie o Powszechnym Soborem, przed piętnastu wiekami odbytym w Efezie. Jako w całej pełni odsłonięto w nim chytrą przebiegłość błądzących, tak za pomocą niebiańską zajaśniała w nim niewzruszona wiara Kościoła.