Zachęta dla wiernych
Zachęta dla wiernych
Wiernym zaś przypominajcie, że jeśli pod Waszym i Waszego duchowieństwa kierownictwem przykładać się będą do szerzenia znajomości i miłości Chrystusa Pana czy to w życiu publicznym, czy też prywatnym, zasłużą sobie na miano "rodzaju wybranego, królewskiego, kapłaństwa narodu świętego, ludu nabytego" (1 P 2, 9), wtedy też z Nami i z Chrystusem Panem najściślej zjednoczeni przez swoją gorliwość i swoje zabiegi rozszerzać i odnawiać będą Królestwo Chrystusowe, a tym samem największe położą zasługi około przywrócenia powszechnego pokoju wśród narodów, Na tym bowiem polega równouprawnienie w Królestwie Chrystusowym, że wszyscy szlachetni, bo wszyscy tą samą Najśw. Krwią Chrystusową odkupieni. Przełożonych zaś nazywamy na wzór Chrystusa Pana słusznie zawiadowcami wspólnych dóbr i nimi też w rzeczy samej są, a więc sługami wszystkich sług Bożych, a przede wszystkim chorych i ubogich.
Zmiany w stosunkach społecznych, wywoławszy i spotęgowawszy konieczność współpracy wyżej wymienionych pomocników, spowodowały niestety dla mniej doświadczonych nowe, liczne i niemałe niebezpieczeństwa. Ledwo się bowiem skończyła straszna wojna, nastąpiły tak wielkie zaburzenia życia państwowego, takie powstało podniecenie umysłów, głoszenie tak przewrotnych haseł, że lękać się już należy, aby, najlepsi z pomiędzy wiernych, nawet z pośród kapłanów nie uwikłali się w pożałowania godne błędy uwiedzieni fałszywym pozorem prawdy i dobra. Ilu bowiem jest takich, którzy uznają w rzeczywistości naukę Kościoła katolickiego, gdy chodzi o szacunek i posłuszeństwo należne władzy państwowej, albo o prawo własności albo o prawa i obowiązki włościan i robotników albo o stosunek czy to między narodami, czy to między pracodawcami a pracobiorcami, czy też Kościoła do państwa, gdy chodzi o prawa Stolicy Apostolskiej i Papieża rzymskiego albo o prawa biskupów albo nawet o prawa jakie ma Chrystus, Stwórca, Pan i Odkupiciel nasz w stosunku do jednostek lub narodów całych! W odezwaniach się, w pismach i w całym zachowaniu się tak występują, jakby nauki i wskazania tylokrotnie przez Papieży mianowicie Leona XIII, a potem Piusa X i Benedykta XV o tych rzeczach ogłoszone albo utraciły pierwotne znaczenie albo zupełnie poszły w niepamięć.
Widać w tym pewien rodzaj modernizmu na polu moralności, prawa i życia socjalnego, który na równi z modernizmem dogmatycznym z całą stanowczością potępiamy.
Trzeba więc przypominać nauki i przykazania, na które zwróciliśmy uwagę. Trzeba wzniecić we wszystkich ten sam zapał wiary i miłości, mogący jedynie ułatwić zupełne zrozumienie owych nauk i zachęcić do uległości wobec przykazań. Oto dbać należy przede wszystkim we wychowaniu młodzieży, a w pierwszym rzędzie młodzieży duchownej, aby ją ustrzec od błąkania się wśród zamętu ogólnego i wśród, zamieszania pojęć, by nie "chwiała się od każdego wiatru nauki przez zdradę ludzką, przez chytrość ku zwiedzeniu w błąd" (Ef 4, 14).
Patrząc z wysokości Stolicy Apostolskiej jakoby, z wysokiej strażnicy, widzimy, Czcigodni Bracia, liczne jeszcze zastępy tych, którzy albo Chrystusa Pana wcale nie znają, albo nie posiadają prawdziwej nauki Chrystusowej lub w odłączeniu żyją z Kościołem, i nie są z tej owczarni, dla której przecież od Boga są przeznaczeni. Stąd więc ten, który jest zastępcą nieśmiertelnego Pasterza, ożywiony tym samem pragnieniem, tych samych, co Chrystus używa słów - krótkich ale pełnych miłości, a wielkiej a pobłażliwej dobroci: "i te (owieczki) muszę przyprowadzić" (J 10, 16). Pomny na słowa prorocze Jezusa, z niezmierną radością je powtarza: "One także słuchać będą głosu Mego i stanie się jedna owczarnia, jeden pasterz" (tamże). Dałby Bóg, Czcigodni Bracia, aby się stało to, o co wspólnie z Wami i wszystkimi wiernymi gorąco prosimy Boga, abyśmy jak najrychlej doczekali się spełnienia owego tak pocieszającego i z taką pewnością wypowiedzianego proroctwa Boskiego Serca.
Owego zjednoczenia religijnego zapowiedzią zdają się być niektóre dobrze Wam znane ostatniego czasu wydarzenia, będące dla wszystkich niespodzianką, niektórym może nie na rękę. Nam zaś i Wam powodem wielkiej radości, że liczni panujący i naczelnicy prawie wszystkich państw, jakoby jednym wiedzeni pragnieniem pokoju, już to odnowili dawniejsze przyjazne stosunki z Stolicą Świętą już też spieszą nowe ugody zawrzeć. Z czego My się słusznie cieszymy i to nie tylko ze względu na zwiększony wpływ Kościoła, ale i dlatego, że w ten sposób uwydatnia się błoga jego działalność, oraz zdolność przyczyniania się do pomyślności społeczności ludzkiej także w sprawach świeckich i doczesnych.
Jakkolwiek bowiem Kościół ma z rozkazania Bożego na oku sprawy duchowne i wieczne, to jednak, gdy wszystkie sprawy są od siebie nawzajem zależne, i ze sobą związane, służy tym samem także rozwojowi doczesnemu jednostek i ludzkości całej tak dalece, że lepiej by tym interesom służyć nie mógł, gdyby wyłącznie dla nich był ustanowiony.
Chociaż Kościół uważa, że nie godzi mu się mieszać bez słusznych powodów do spraw świeckich i czysto politycznych, to przecież słusznie stara się zapobiec, by władza świecka nie mieszała się do spraw wyższego rzędu, jakimi są sprawy zbawienia, aby nie wydawała dla religii niesprawiedliwych i szkodliwych ustaw i rozporządzeń, aby nie uderzała w Boską konstytucję Kościoła i nie łamała praw samego Boga względem społeczności ludzkiej.
W myśl nieodżałowanego poprzednika Naszego, kilkakrotnie już wspomnianego Benedykta XV, i My oświadczamy i za Nim dosłownie powtarzamy to, co powiedział w ostatniej alokucji z dnia 21. listopada 1921 roku o wzajemnych stosunkach między Kościołem a państwem: "Do tego rodzaju układów nie dopuścimy aby się dostało cośkolwiek, co by przeciwne było godności lub wolności Kościoła; bo interes własny państwa. W obecnych szczególnie czasach, wymaga, aby Kościół bezpiecznie i swobodnie działał".