Wróć do Czytelni

Wielka Środa

Tomasz z Akwinu · Teologia

Zakres przekazanego materiału: Fragment Catena aurea w cyklu Christianitas. Nie całe dzieło.

Granica tekstu według rodzica nagłówka: sprawdzić początek i koniec.

Wielka Środa

Wielka Środa

Św. Tomasz z Akwinu

Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa według św. Łukasza

Ewangelia św. Łukasza, 22, 39-71;23, 1-53

W owym czasie: Wyszedłszy Jezus, zdążał według zwyczaju na górę Oliwną, a za nim też poszli i uczniowie. A gdy przyszedł na miejsce, rzekł im: Módlcie się, abyście nie weszli w pokuszenie. Sam zaś oddalił się od nich jakby na rzut kamienia, a upadłszy na kolana, modlił się, mówiąc: Ojcze, jeśli chcesz, przenieś ode mnie ten kielich; wszakże nie moja wola, ale twoja niech się stanie. I ukazał mu się anioł z nieba, posilając go. A będąc w trwodze śmiertelnej, modlił się usilniej. I stał się pot jego jak krople krwi, spływającej na ziemię. A gdy wstał od modlitwy, i przyszedł do uczniów swoich, znalazł ich śpiących ze smutku. I rzekł im: Czemu śpicie? Wstańcie, módlcie się, abyście nie weszli w pokusę. Gdy jeszcze mówił, oto rzesza i ten, którego zwano Judaszem, jeden z dwunastu, szedł przed nimi, i przystąpił do Jezusa, aby go pocałować. Jezus zaś mu rzekł: Judasz, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego? A ci, którzy przy nim byli, widząc, co się dziać miało, rzekli mu: Panie, czy mamy bić mieczem? I jeden z nich uderzył sługę najwyższego kapłana, i uciął ucho jego prawe. Jezus zaś odpowiadając, rzekł: Poprzestańcie; nic nad to! A dotknąwszy ucha jego, uzdrowił go. I rzekł Jezus do tych, (którzy wyszli przeciw niemu) przedniejszych kapłanów i urzędników świątyni i starszych: Wyszliście jak na zbójcę z mieczami i kijami? Gdy codziennie bywałem w świątyni, nie podnieśliście rąk na mnie; ale ta jest godzina wasza i moc ciemności. A pojmawszy go, wprowadzili do domu najwyższego kapłana. Piotr jednak szedł za nim z daleka. Gdy zaś rozniecili ogień na dziedzińcu i siedli wokoło, był Piotr pomiędzy nimi. Gdy go ujrzała jedna służąca siedzącego u światła, i przypatrzyła mu się, rzekła: I ten był z nim był. A on się zaparł, mówiąc: Niewiasto, nie znam go. A po chwili ujrzawszy go inny, rzekł: I ty z nich jesteś. Piotr znów rzekł: O człowiecze, nie jestem. A po upływie prawie jednej godziny ktoś inny począł twierdzić, mówiąc: Prawdziwie i ten z nim był, bo i Galilejczykiem jest. A Piotr powiedział: Człowiecze, nie wiem, co mówisz! I natychmiast, gdy on jeszcze mówił, zapiał kur. A Pan obróciwszy się, spojrzał na Piotra. I wspomniał Piotr na słowa Pana, jakie był powiedział: Iż zanim kur zapieje, trzykroć się mnie zaprzesz. A Piotr wyszedłszy stamtąd, gorzko zapłakał. A mężowie, którzy go trzymali, naigrawali się z niego, bijąc go. I zakryli, i bili go po twarzy, i pytali go, mówiąc: Prorokuj, kto jest, co cię uderzył? I wiele innych rzeczy bluźniąc, mówili przeciw niemu. I gdy dzień nastał, zeszli się starsi z ludu i przedniejsi kapłani i doktorowie, i przyprowadzili go do Rady swojej, mówiąc: Jeśli ty jesteś Chrystusem, powiedz nam. I rzekł im: Jeśli wam powiem, nie uwierzycie mi; a jeśli i spytam, nie odpowiecie mi, ani nie wypuścicie. Lecz odtąd będzie Syn Człowieczy siedział po prawicy Bożej. I rzekli wszyscy: Toś ty jest Syn Boży? On zaś rzekł: Wy powiadacie, żem ja jest. A oni rzekli: Na cóż jeszcze potrzebujemy świadectwa? Wszak słyszeliśmy z ust jego. I powstawszy całe ich mnóstwo, powiedli go do Piłata. I poczęli nań skarżyć, mówiąc: Tego znaleźliśmy podburzającego nasz naród, i zakazującego dawać podatki cesarzowi, i mówiącego, ze on jest Chrystusem królem. I spytał go Piłat, mówiąc: Ty jesteś królem żydowskim? A on odpowiadając, rzekł: Ty powiadasz. A Piłat rzekł do przedniejszych kapłanów i do rzeszy: Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku. Lecz oni nalegali, mówiąc: Podburza lud, ucząc po całej Judei, począwszy od Galilei aż dotąd. Piłat zaś, usłyszawszy o Galilei, zapytał, czy ten człowiek jest Galilejczykiem. A gdy się dowiedział, że należał do władzy Heroda, odesłał go do Heroda, który też był w Jerozolimie w owe dni. A Herod ujrzawszy Jezusa, uradował się bardzo; bo od dawnego czasu pragnął go widzieć, dlatego że wiele o nim słyszał, i spodziewał się, że jakiś cud zobaczy przez niego uczyniony. I zadawał mu wiele pytań, ale on nic nie odpowiadał. Przedniejsi zaś kapłani i doktorowie stali, usilnie nań skarżąc. I wzgardził nim Herod wraz z wojskiem swoim, i wyśmiał obleczonego w szatę białą, i odesłał do Piłata. I stali się od tego dnia przyjaciółmi Herod i Piłat, bo przedtem byli sobie nieprzyjaciółmi. A Piłat wezwawszy przedniejszych kapłanów i przełożonych i lud, rzekł do nich: Przywiedliście mi tego człowieka jakby podburzającego lud, i oto ja pytając przed wami, nie znalazłem w tym człowieku żadnej winy z tych, o które go oskarżacie. Ale ani Herod, bo was do niego odesłałem, i oto nie zarzucono mu nic godnego śmierci. A przeto ukarawszy go, wypuszczę. Był zaś winien wypuścić im na święta jednego więźnia. I zawołała razem wszystka rzesza, mówiąc: Strać tego, a wypuść nam Barabasza! A był on za jakiś rozruch, uczyniony w mieście, i za zabójstwo osadzony w więzieniu. Piłat zaś przemówił znowu do nich, chcąc wypuścić Jezusa. Ale oni wołali, mówiąc: Ukrzyżuj, ukrzyżuj go! On zaś po raz trzeci rzekł do nich: Cóż więc złego ten uczynił? Żadnej przyczyny śmierci w nim nie znajduję; ukarzę go więc i wypuszczę. Lecz oni nalegali głosami wielkimi, żądając, aby był ukrzyżowany; i wzmagały się ich głosy. A Piłat przysądził, aby się stało zadość ich żądaniu. I wypuścił im tego, który za zabójstwo i rozruch wrzucony był do więzienia o którego prosili, Jezusa zaś wydał na ich wolę. A gdy go wiedli, przytrzymali niejakiego Szymona Cyrenejczyka idącego ze wsi, i włożyli nań krzyż, aby niósł za Jezusem. I szła za nim wielka rzesza ludu i niewiast, które płakały, i użalały się na nim. Jezus zaś obróciwszy się do nich, rzekł: Córki Jerozolimskie! Nie płaczcie nade mną, ale same nad sobą płaczcie i nad dziećmi waszymi. Gdyż oto przyjdą dni, w których będą mówić: Szczęśliwe niepłodne i żywoty, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły. Wtedy poczną mówić górom: Padnijcie na nas, - a pagórkom: Przykryjcie nas. Albowiem jeśli to na zielonym drzewie czynią, cóż na suchym będzie? Prowadzono też z nim dwóch innych dwóch złoczyńców, aby byli straceni. A gdy przyszli na miejsce, które zwią Trupią Głową, tam go ukrzyżowali; i łotrów, jednego po prawej, a drugiego po lewej stronie. Jezus zaś mówił: Ojcze! Odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią. A dzieląc się szatami jego, rzucili losy. I stał lud patrząc; a naśmiewali się z niego przełożeni z nimi, mówiąc: Innych wybawiał, niechże sam siebie wybawi, jeśli ten jest Chrystusem Bożym wybranym. Naigrawali się też z niego i żołnierze, przychodząc, a ocet mu podając, i mówiąc: Jeśli ty jesteś królem żydowskim, wybawże sam siebie. Był zaś nad nim i napis, wypisany greckimi, łacińskimi i hebrajskimi literami: TEN JEST KRÓL ŻYDOWSKI. A jeden z tych łotrów, którzy wisieli, bluźnił mu, mówiąc: Jeśli ty jesteś Chrystusem, wybawże samego siebie i nas. Odpowiadając zaś, drugi karcił go, mówiąc: Ani ty się Boga nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? A my wprawdzie słusznie, bo godną zapłatę na uczynki odbieramy: lecz ten nic złego nie uczynił. I rzekł do Jezusa: Panie, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do królestwa swego! A Jezus mu rzekł: Zaprawdę mówię tobie, dziś ze mną będziesz w raju. Była prawie godzina szósta i nastały ciemności po wszystkiej ziemi aż do godziny dziewiątej. I zaćmiło się słońce, a zasłona świątyni wpół się rozdarła. A Jezus zawoławszy głosem wielkim, rzekł: Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mojego! A to rzekłszy, skonał. Setnik zaś widząc, co się dzieje, chwalił Boga, mówiąc: Prawdziwie ten człowiek był sprawiedliwy. I cała rzesza tych, którzy zeszli się byli na to widowisko, i widzieli, co się działo, wracali, bijąc się w piersi swoje. A wszyscy jego znajomi stali z daleka, i niewiasty, które z nim przyszły były z Galilei, patrząc na to. I oto mąż imieniem Józef, który był członkiem Rady, mąż dobry i sprawiedliwy, - ten nie był się zgodził na ich wyrok i uczynki, - z Arymatei, miasta judzkiego, który też i sam oczekiwał królestwa Bożego. Ten przyszedł do Piłata, i poprosił o ciało Jezusa. I zdjąwszy, uwinął w prześcieradło, i położył je w grobie wykutym, w którym nikt nie był położony.

św. Beda: Pan, mając być wydanym przez ucznia, odchodzi do miejsca, co zwykle, w którym łatwo mógł być pojmany. Dlatego mówi się: Wyszedłszy Jezus, zdążał według zwyczaju na górę Oliwną.

św. Cyryl: Za dnia przybywał w Jerozolimie, gdy zaś nastała noc przebywał na Górze Oliwnej ze swymi uczniami. Dlatego dodaje się: a za nim też poszli i uczniowie.

św. Beda: Pięknie zaś uczy uczniów, których włączył do swego ciała, na Górze Oliwnej, aby oznaczyć, że wszyscy ochrzczeni w Jego śmierci, będą umocnieni Duchem Świętym.

Teofilakt: Po uczcie nie zajmuje Pana ani bezczynność ani zabawa czy sen, lecz modlitwa i nauka. Stąd mówi się: A gdy przyszedł na miejsce, rzekł im: Módlcie się, abyście nie weszli w pokuszenie.

św. Beda: Niemożliwe jest, by dusza ludzka nie doznawała pokus. Dlatego nie mówi Chrystus: Módlcie się, a nie będziecie kuszeni, lecz: Módlcie się, abyście nie weszli w pokuszenie, to znaczy, aby nie pokonała was pokusa.

św. Cyryl: I aby nie tylko samymi słowami udzielić im korzyści, nieco odchodząc modlił się. Mówi się bowiem: Sam zaś oddalił się od nich jakby na rzut kamienia. Zawsze znajdziesz Go modlącego się samotnie, abyś nauczył się, że z duszą uważną i cichym sercem należy rozmawiać z wzniosłym Bogiem (…) Abyśmy też poznali, że nie wolno spać podczas pokus, lecz raczej trwać na modlitwie.

św. Beda: Sam modli się za wszystkich Ten, który miał sam za wszystkich cierpieć, wskazując, że tylko modlitwą i męką odróżnia się od nas.

św. Grzegorz z Nyssy: Czymże jest zatem zgięcie kolan, o którym się mówi: a upadłszy na kolana, modlił się? Jest zwyczajem ludzi pochylać się do ziemi, prosząc o coś potężniejszych, pokazując tak, iż mocniejsi są ci, których prosimy. Jasne jest, że natura ludzka nie ma nic równego godnego Boga i dlatego znaki czci, jakie okazujemy, okazując że jesteśmy pokorni wobec najbliższych, przenosimy na kult nieporównanej natury. Stąd i Ten, który poniósł nasze słabości i za nas się wstawiał, przez człowieka, którego przyjął, zgina kolana, modląc się, potwierdzając, iż nie wolno wynosić się w czasie modlitwy, ale we wszystkim upodabniać się w pokorze, ponieważ „Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daję” (1 P. roz. 5).

św. Jan Chryzostom: Ponieważ Pan przyszedł, aby pouczyć nas o każdej cnocie, to o niej mówi i czyni. Skoro zatem nakazał modlić się słowami, aby nie ulec pokusie, to także poucza o tym, czyniąc samemu. Mówi się bowiem: mówiąc: Ojcze, jeśli chcesz, przenieś ode mnie ten kielich. Nie mówi: jeśli chcesz, jakby nie wiedząc, czy podoba się to Ojcu. Nie ma bowiem wznioślejszego poznania nad poznanie natury ojcowskiej, którą sam Chrystus przenikliwie poznał, wedle słów św. Jana (Jn. roz. 10): „Jak mię zna Ojciec, tak i ja znam Ojca”. Nie mówi też tego jakby odrzucając mękę. Upominał przecież ucznia, który chciał powstrzymać Go przed męką, tak że nazwał go szatanem (…) Ponieważ prawie niewiarygodnym było to co miało się wydarzyć, dlatego najpierw posyła proroków to zapowiadających, następnie sam przybiera ciało przychodząc, aby nie zdawał się być majakiem. Pozwala ciału doznawać braków wynikających z natury, jak głód, pragnienie, spanie, utrudzenie, wzruszenie i lęk. Z tego powodu odrzuca śmierć, ukazując prawdziwe człowieczeństwo.

św. Beda: Lub też prosi o odsunięcie kielicha, nie z powodu lęku przed cierpieniem, lecz z miłosierdzia nad własnym ludem, aby nie pić kielicha przygotowanego przez nich. Dlatego też nie mówi: przenieś ode mnie kielich, lecz: przenieś ten kielich, to znaczy ludu żydowskiego, który nie może mieć wymówki, który codziennie szalał.

Dionizy Aleksandryjski: wszakże nie moja wola, ale twoja niech się stanie. Zatem Chrystus prosi o wypełnienie doskonałej woli Ojca, którą poznał, a która jest i Jego wolą, ze względu na boskość. Nie chce zaś wypełnić woli ludzkiej, którą nazywa swoją, a która mniejsza jest od woli ojcowskiej.

św. Atanazy: Dwojaką wolę tu ukazuje. Jedną ludzką, to znaczy cielesną, drugą natomiast boską. Ludzka, z powodu słabości ciała, odrzuca cierpienie, lecz Jego wola boska podporządkowuje ją sobie, tak iż nie było możliwe, by powstrzymać Go przed śmiercią.

św. Beda: Zbawiciel, zbliżając się do śmierci, bierze na siebie głos słabych, abyśmy, gdy zdarzy się to czego nie chcemy, przez słabość prosili, by nie nastąpiło, a przez męstwo byli gotowi, aby dopełniła się wola naszego stwórcy, nawet wbrew naszej woli.

Teofilakt: Abyśmy poznali moc modlitwy, i wyżej ją stawiali w przeciwnościach, modląc się, Pan jest umocniony przez Anioła. Stąd mówi się: I ukazał mu się anioł z nieba, posilając go.

św. Beda: Na potwierdzenie obu natur, Aniołowie i służyli Mu i umacniali Go. Stwórca nie potrzebował pomocy swego stworzenia, lecz stawszy się człowiekiem, tak jak z powodu nas był smutny, tak i z powodu nas jest umacniany.

św. Jan Chryzostom: Także i po to, by pokazać, iż przyjął prawdziwe ciało, a nie pozorne (…) Dlatego mówi się: A będąc w trwodze śmiertelnej, modlił się usilniej.

św. Ambroży: Mniej udzieliłby mi, gdyby nie przyjął moich odczuć. Przyjął bowiem mój smutek, aby mi udzielić swej radości.

św. Beda: I stał się pot jego jak krople krwi, spływającej na ziemię. Niech nikt nie poczytuje tego potu za słabość, ponieważ jest wbrew naturze pocić się krwią. Niech raczej rozumie, że przez to zostało nam ukazane, iż skutek uzyskał już swoją wartość, iż mianowicie wiarę uczniów, dotychczas słabością naznaczoną, swoją krwią Chrystus oczyścił.

Prosper: Modląc się z krwawym potem Pan oznacza całe swe ciało, to znaczy Kościół, naznaczony męczeństwem.

Teofilakt: Lub też przysłowiowo mówi się o tym, kto mocno się poci, że poci się krwią. Ewangelista chcąc wskazać, że pocił się wielkimi kroplami, bierze krople krwi jako przykład. Po tym znajdując uczniów śpiących ze smutku, czyni im wyrzuty, jednocześnie upominając ich, by się modlili. Mówi się bowiem: A gdy wstał od modlitwy, i przyszedł do uczniów swoich, znalazł ich śpiących ze smutku.

św. Beda: Pokazuje Pan z kolei, że modlił się za uczniów, których upomina, aby byli uczestnikami Jego modlitwy przez modlitwy i czuwania. Mówi się bowiem: I rzekł im: Czemu śpicie? Wstańcie, módlcie się, abyście nie weszli w pokusę.

Teofilakt: To znaczy, aby nie zostali pokonani przez pokusę. To bowiem jest nie wejść w pokusę, nie być pochłoniętym przez nią. Lub po prostu nakazuje nam modlić się, aby spokojne było nasze życie, i byśmy nie zostali pochłonięci przez ciężary.

Glosa: Po opisaniu modlitwy Chrystusa, następuje Jego wydanie. Mówi się zatem: Gdy jeszcze mówił, oto rzesza i ten, którego zwano Judaszem, jeden z dwunastu, szedł przed nimi.

św. Cyryl: Mówi zaś: ten, którego zwano Judaszem, jakby imię jego mając w nienawiści. Dodaje zaś: jeden z dwunastu, dla podkreślenia niegodziwości zdrajcy. Był wyróżniony i równy Apostołom, a stał się przyczyną śmiercią Chrystusa (…) i przystąpił do Jezusa, aby go pocałować. Nie pamiętając o chwale Chrystusa, sądził może, że może działać w skrytości, i ośmielił się sprawić ból największym znakiem miłości.

św. Jan Chryzostom: Pan, wiedząc nawet, iż Judasz nie nawróci się, nie przestaje troszczyć się o co on czyni. Mówi się bowiem: Jezus zaś mu rzekł: Judasz, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego?

św. Ambroży: Sądzę, że przez to zapytanie, z miłości karci zdrajcę.

św. Jan Chryzostom: Wymienia jego własne imię, aby bardziej było bolące i wzywające, niż pobudzające do gniewu.

św. Ambroży: Mówi zaś: pocałunkiem wydajesz, to znaczy znakiem miłości czynisz ranę, a narzędziem pokoju zasądzasz śmierć? Sługa wydaje pana, uczeń nauczyciela, wybrany wybierającego.

św. Jan Chryzostom: Nie mówi zaś Chrystus: Wydajesz nauczyciela twego, pana twego, twojego dobroczyńcę, lecz Syna Człowieczego, to znaczy łagodnego i cichego. Nawet jeśli nie byłby twym nauczycielem i panem, to nie zasługiwał na wydanie, ponieważ łagodnie z tobą postępował.

św. Ambroży: Pan oddał mu pocałunek, przez co nie uczy nas udawania, lecz aby nie zdawało się, że ucieka przed zdrajcą i aby bardziej wpłynąć na zdrajcę, któremu nie odmówił okazania miłości.

Teofilakt: Ujęli się uczniowie i wyciągnęli miecze. Stąd mówi się: A ci, którzy przy nim byli, widząc, co się dziać miało, rzekli mu: Panie, czy mamy bić mieczem? Lecz dlaczego mieli miecze? Ponieważ zabili baranka na ofiarę i odeszli od stołu. Inni zaś uczniowie pytają, czy mają uderzyć, ale św. Piotr, zawsze gorliwy dla Pana, nie oczekuje zachęty, lecz uderza sługę kapłana. Dlatego mówi się: I jeden z nich uderzył sługę najwyższego kapłana, i uciął ucho jego prawe.

św. Augustyn: Jezus zaś odpowiadając, rzekł: Poprzestańcie; nic nad to!, to znaczy, niech was nie poruszy to co ma nastąpić. Pozwolono im na to, to jest aby mnie pojmali i by wypełniło się to co mówi Pismo święte (…) Wówczas, jak mówi św. Łukasz, uzdrowił tego, który został uderzony, ponieważ mówi się: A dotknąwszy ucha jego, uzdrowił go.

św. Ambroży: Gdy Pan uzdrowił ranę uderzonego, ukazuje boskie tajemnice, aby sługi tego świata, nie z racji natury, ale winy, uwolnić z rany słuchu, który nie mógł usłyszeć słów mądrości (…) Lecz czemu to św. Piotr uderzył? Ponieważ to on otrzymał władzę związywania i rozwiązywania i dlatego uderza mieczem duchowym wewnętrzne ucho źle pojmującego. Lecz sam Pan przywraca słuch, pokazując, że i oni, gdy się nawrócą, mogą zostać uzdrowieni, którzy w trakcie męki Pańskiej zostali zranieni. Wszelki grzech jest obmywany przez tajemnice wiary.

św. Jan Chryzostom: I rzekł Jezus do tych, (którzy wyszli przeciw niemu) przedniejszych kapłanów i urzędników świątyni i starszych: Wyszliście jak na zbójcę z mieczami i kijami? Przybliżają się w nocy, bojąc się wzburzenia tłumu i dlatego mówi im Chrystus: Cóż to za sprawa, iż wyszliście z bronią przeciw temu, który zawsze jest z wami? Tego też dotyczą następne słowa: Gdy codziennie bywałem w świątyni, nie podnieśliście rąk na mnie.

św. Cyryl: Jakby mówił: Wtedy nie schwytaliście mnie, ponieważ nie chciałem a i teraz nie moglibyście, gdybym dobrowolnie nie wydał się w wasze ręce. Dlatego mówi się: ale ta jest godzina wasza, to znaczy, krótki czas został wam udzielony do spełnienia na mnie waszej surowości (…) Mówi też, że władza ta została dana ciemnościom, to znaczy diabłu i żydom, powstającym przeciw Chrystusowi i to znaczy to co jest dodaje: i moc ciemności.

św. Ambroży: A pojmawszy go, wprowadzili do domu najwyższego kapłana. Gdy czytamy o pochwyceniu Jezusa, strzeżmy się, byśmy nie sądzili, iż został pojmany ze względu na boskość (…) Pochwycony został i związany jako człowiek.

św. Beda: Najwyższy kapłan to Kajfasz, który, wedle św. Jana, był kapłanem w tym roku.

św. Ambroży: Piotr jednak szedł za nim z daleka. Słusznie z daleka szedł już bliski odstępca. Nie mógłby się bowiem zaprzeć, gdyby blisko przylgnął do Chrystusa. Lecz w tym zasługuje na szacunek, iż nie porzucił Pana także wtedy, gdy się bał. Obawa jest z natury, troska z oddania.

św. Beda: To, ze św. Piotr idzie za Panem z daleka, oznacza Kościół idący wprawdzie, to jest naśladujący mękę Pańską, lecz z oddalenia. Kościół bowiem cierpi za siebie samego, Chrystus zaś za Kościół.

św. Ambroży: Gdy zaś rozniecili ogień na dziedzińcu i siedli wokoło, był Piotr pomiędzy nimi. Przybliżył się św. Piotr, aby się ogrzać, skoro bowiem zamknięto Pana, ostygł żar w jego umyśle.

św. Jan Chryzostom: Przekazane zostały św. Piotrowi klucze królestwa niebieskiego, powierzona mu została wielość narodów, która była związana grzechami (…) Opatrzność boża dopuściła, iż najpierw upadł w grzech ten, który będzie miarkował swój sąd nad innymi, pamiętając o swej sprawie. I gdy chciał się ogrzać przy węglach, podeszła do niego służąca, o której mówi się: Gdy go ujrzała jedna służąca siedzącego u światła, i przypatrzyła mu się, rzekła: I ten był z nim był.