Wielki Piątek (Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa według św. Jana)
Wielki Piątek (Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa według św. Jana)
Św. Tomasz z Akwinu
Ewangelia św. Jana, 18, 1-40; 19, 1-42
W owym czasie: Wyszedł Jezus z uczniami swoimi za potok Cedron, gdzie był ogród, do którego wszedł on i uczniowie jego. Ale i Judasz, który go wydał, znał to miejsce, bo się tam często schodził Jezus z uczniami swoimi. Judasz więc wziąwszy rotę, a od najwyższych kapłanów i faryzeuszów służbę, przychodzi tam z latarniami i pochodniami i z bronią. Jezus więc wiedząc wszystko, co nań przyjść miało, wyszedł, i rzecze im: Kogo szukacie? Odpowiedzieli mu: Jezusa Nazareńskiego. Rzecze im Jezus: Jam jest. A stał też z nimi Judasz, który go wydawał. Skoro więc im rzekł: Jam jest, cofnęli się wstecz, wstecz padli na ziemię. Spytał ich tedy znowu: Kogo szukacie? A oni odpowiedzieli: Jezusa Nazareńskiego. Odpowiedział Jezus: Powiedziałem wam, że ja jestem; jeśli więc mnie szukacie, pozwólcie tym odejść. Aby się wypełniły słowa, które był wyrzekł: Że z tych, których mi dałeś, nie straciłem nikogo. Szymon Piotr tedy mając miecz, dobył go, i uderzył sługę najwyższego kapłana, i uciął prawe ucho jego. A słudze było na imię Malchus. Jezus więc rzekł Piotrowi: Włóż miecz twój do pochwy. Kielicha, który mi dał Ojciec, czyż go pić nie będę? Rota więc i trybun i słudzy żydowscy pojmali Jezusa, i związali go. I przyprowadzili go najpierw do Annasza, bo był teściem Kajfasza, który był najwyższym kapłanem tego roku. Kajfasz zaś był tym, który dał był radę żydom: Że pożyteczne jest, aby jeden człowiek umarł za lud. I szedł za Jezusem Szymon Piotr i drugi uczeń. A ten uczeń był znajomy najwyższemu kapłanowi, i wszedł z Jezusem na dziedziniec najwyższego kapłana. Piotr zaś stał u drzwi na dworze. Wyszedł tedy ów drugi uczeń, który był znajomy najwyższemu kapłanowi, i pomówił z odźwierną, i wprowadził Piotra. Mówi więc Piotrowi służąca odźwierna: Czy i ty nie jesteś z uczniów tego człowieka? On mówi: Nie jestem. Czeladź zaś i słudzy stali przy ogniu, bo zimno było i grzali się. A był z nimi i Piotr, stojąc i grzejąc się. Kapłan więc najwyższy spytał Jezusa o jego uczniów i o naukę jego. Odpowiedział mu Jezus: Jam jawnie mówił światu; jam zawsze nauczał w synagodze i w świątyni, gdzie wszyscy żydzi się schodzą, a w skrytości nic nie mówiłem. Czemu mię pytasz? Pytaj tych, którzy słyszeli co im mówiłem: oto co wiedzą, co ja powiedziałem. Gdy zaś to rzekł, jeden ze sług, stojący tam, dał policzek Jezusowi, mówiąc: Tak odpowiadasz najwyższemu kapłanowi? Odpowiedział mu Jezus: Jeżelim źle powiedział, daj świadectwo o złym; a jeśli dobrze, czemu mię bijesz? I odesłał go Annasz związanego do Kajfasza, najwyższego kapłana. A Szymon Piotr stał, i grzał się. Rzekli mu tedy: Czy i ty nie jesteś z uczniów jego? A on się zaparł, i rzekł: Nie jestem. Rzecze mu jeden ze sług najwyższego kapłana, krewny tego, któremu Piotr uciął ucho: Czyż ja ciebie nie widziałem z nim w ogrodzie? Znowu więc Piotr zaparł się, a natychmiast kur zapiał. Przyprowadzają tedy Jezusa od Kajfasza do pretorium, a było rano. I sami nie weszli do pretorium, aby się nie zmazali, ale żeby mogli pożywać Paschę. Tak więc Piłat wyszedł do nich na zewnątrz, i rzekł: Co za skargę przynosicie przeciw temu człowiekowi? Odpowiedzieli, i rzekli mu: Gdyby ten nie był złoczyńcą, nie wydalibyśmy go tobie. Rzekł im więc Piłat: Weźcie go wy, a według Zakonu waszego osądźcie go. Rzekli mu tedy żydzi: Nam nie wolno nikogo zabijać. Aby się wypełniły słowa Jezusa, które powiedział, oznajmiając, jaką śmiercią miał umrzeć. Wyszedł więc Piłat znowu do pretorium i wezwał Jezusa i rzekł mu: Tyś jest król żydowski? Odpowiedział Jezus: Sam od siebie to mówisz, czy też inni powiedzieli ci o mnie? Odpowiedział Piłat: Czyż ja żydem jestem? Naród twój i najwyżsi kapłani wydali mi ciebie; coś uczynił? Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata; gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi walczyliby pewnie, żebym nie był wydany żydom; lecz teraz królestwo moje nie jest stąd. Rzekł mu tedy Piłat: Toś ty jest król? Odpowiedział Jezus: Ty mówisz, że ja jestem królem. Jam się na to narodził, i na to przyszedłem na świat, abym świadectwo dał prawdzie. Wszelki, który jest z prawdy, słucha głosu mego. Rzecze mu Piłat: Co to jest prawda? A gdy to powiedział, znowu wyszedł do żydów i mówi im: Ja żadnej winy w nim nie znajduję. Lecz macie zwyczaj, abym wam jednego wypuścił na Paschę; chcecie tedy, żebym wam wypuścił króla żydowskiego? Znowu więc wszyscy zawołali, mówiąc: Nie tego, ale Barabasza! A Barabasza był zbójcą. Wtedy więc Piłat wziął Jezusa, i ubiczował. A żołnierze uplótłszy koronę z ciernia, włożyli mu na głowę, i przyodziali go szatą szkarłatną. I przychodzili do niego, i mówili: Witaj, królu żydowski! I bili go po twarzy. Wyszedł więc znowu Piłat na zewnątrz, i rzecze im: Oto wam go wyprowadzam abyście poznali, że w nim żadnej winy nie znajduję. (Wyszedł tedy Jezus, niosąc cierniową koronę i szatę szkarłatną). I rzecze im: Oto człowiek. Gdy go więc ujrzeli najwyżsi kapłani i słudzy, zawołali, mówiąc: Ukrzyżuj, ukrzyżuj go! Rzecze im Piłat: Weźcie go wy, i ukrzyżujcie, bo ja w nim winy nie znajduję. Odpowiedzieli mu żydzi: My Zakon mamy, a według Zakonu powinien umrzeć, bo się synem Bożym czynił. Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, bardziej się przeląkł. I wszedł znowu do pretorium, i rzekł do Jezusa: Skąd ty jesteś? Lecz Jezus nie dał mu odpowiedzi. Rzecze mu więc Piłat: Do mnie nie mówisz? Nie wiesz, że mam moc ukrzyżować cię, i mam moc wypuścić cię? Odpowiedział Jezus: Nie miałbyś żadnej mocy nade mną, gdyby ci z góry nie było dane. Dlatego, który mię tobie wydał, większy grzech ma. I odtąd Piłat starał się go wypuścić. Lecz żydzi wołali, mówiąc: Jeśli tego wypuścisz, nie jesteś przyjacielem cesarskim; każdy bowiem, co się czyni królem, sprzeciwia się cesarzowi. Piłat więc usłyszawszy te słowa, wyprowadził Jezusa przed pretorium, i usiadł na stolicy sądowej, na miejscu, które zowią Litostrotos, a po żydowsku Gabbata. A był to dzień przygotowania Paschy, godzina prawie szósta. I mówi żydom: Oto król wasz. A oni zawołali: Strać, strać, ukrzyżuj go! Rzecze im Piłat: Króla waszego mam ukrzyżować? Odpowiedzieli najwyżsi kapłani: Nie mamy króla, tylko cesarza. Wtedy więc wydał go im, aby był ukrzyżowany. I wzięli Jezusa, i wyprowadzili. A niosąc krzyż, wyszedł na to miejsce, które nazywają Trupia Głowa, a po żydowsku Golgota. Tam go ukrzyżowali, a z nim innych dwóch, z jednej i z drugiej strony, a w pośrodku Jezusa. Napisał zaś Piłat i tytuł, i umieścił nad krzyżem. Było zaś napisane: JEZUS NAZAREŃSKI KRÓL ŻYDOWSKI. Ten więc napis czytało wielu żydów, gdyż blisko miasta było miejsce, gdzie był ukrzyżowany Jezus; a było napisane po hebrajsku, po grecku i po łacinie. Mówili więc Piłatowi najwyżsi kapłani żydowscy: Nie pisz: Król żydowski, ale że on powiedział: Jestem królem żydowskim. Odpowiedział Piłat: Com napisał, napisałem. Żołnierze więc, gdy go ukrzyżowali, wzięli szaty jego (i uczynili cztery części, każdemu żołnierzowi część) i suknię. A była suknia nieszyta, od wierzchu całodziana. Rzekli tedy jeden do drugiego: Nie krajmy jej, ale rzućmy o nią losy, czyja ma być; żeby się wypełniło Pismo, które mówi: „Podzielili sobie szaty moje, a o suknię moją los rzucili”. I to więc żołnierze uczynili. A stały obok krzyża Jezusowego matka jego i siostra matki jego, Maria Kleofasowa, i Maria Magdalena. Gdy więc ujrzał Jezus matkę i ucznia, którego miłował, stojącego, mówi matce swojej: Niewiasto, oto syn twój. Potem mówi uczniowi: Oto matka twoja. I od tej chwili wziął ją uczeń do siebie. Potem, wiedząc Jezus, że wszystko się już wypełniło, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę. A było tam naczynie postawione, pełne octu; oni tedy włożywszy na hizop gąbkę pełną octu, podali do ust jego. Jezus więc, gdy przyjął ocet, rzekł: Wykonało się. I skłoniwszy głowę, oddał ducha. Żydzi tedy (ponieważ był to dzień Przygotowania), aby na szabat nie zostały ciała na krzyżu (albowiem był to wielki ów dzień szabatu), poprosili Piłata, aby połamano im golenie, i zdjęto ich. Przyszli więc żołnierze, i pierwszemu połamali golenie i drugiemu, który z nim był ukrzyżowany. Lecz przyszedłszy do Jezusa, gdy ujrzeli, że już umarł, nie łamali goleni jego, ale jeden z żołnierzy włócznią otworzył bok jego, a natychmiast wyszła krew i woda, ten zaś, który widział dał świadectwo, i prawdziwe jest świadectwo jego. A on wie, że prawdę mówi, abyście i wy wierzyli. Albowiem to się stało, aby się wypełniło Pismo: „Nie będziecie łamać kości jego”. I znowu inne Pismo mówi: „Zobaczą, kogo przebodli”. Potem zaś poprosił Piłata Józef z Arymatei (przeto że był uczniem Jezusowym, lecz tajemnym z bojaźni przed żydami), żeby mógł zdjąć ciało Jezusowe. I pozwolił Piłat. Przyszedł więc, i zdjął ciało Jezusowe. Przybył też i Nikodem, który niegdyś przyszedł był w nocy do Jezusa, niosąc mieszaninę mirry i aloesu około stu funtów. Wzięli więc ciało Jezusowe, i obwiązali je z wonnościami w prześcieradła, jak żydzi mają zwyczaj grzebać. A na miejscu, gdzie został ukrzyżowany, był ogród, w ogrodzie zaś grób nowy, w którym jeszcze nikt nie był położony. Tam więc, ponieważ grób był blisko, z powodu żydowskiego dnia Przygotowania, położyli Jezusa.
św. Augustyn: Gdy Pan zakończył mowę do uczniów po wieczerzy, dodawszy modlitwę skierowaną do Ojca, św. Jan Ewangelista tak rozpoczyna opis Jego męki: Wyszedł Jezus z uczniami swoimi za potok Cedron, gdzie był ogród, do którego wszedł on i uczniowie jego. Nie nastąpiło to natychmiast, gdy zakończona została modlitwa, lecz inne jeszcze rzeczy miały miejsce, które przez niego opuszczone, u innych ewangelistów mogą być poznane.
św. Jan Chryzostom: Lecz czemu nie powiedział: Skończywszy modlitwę, udał się tam? Ponieważ modlitwa była wypowiedziana słowami z powodu uczniów. W nocy zaś idzie, przekracza potok i zmierza do miejsca znanego zdrajcy, usuwając trud tym, którzy nastawali na Niego i pokazując uczniom, że idzie na śmierć, chcąc tego.
Alkuin: Przekracza potok, ponieważ pije z potoku męki (Psalm 109). Gdzie był ogród: aby grzech popełniony w ogrodzie, w ogrodzie został zgładzony. Raj bowiem tłumaczy się jako ogród przyjemny.
św. Jan Chryzostom: Abyś słysząc o ogrodzie, nie sądził, że chodzi o coś ukrytego, dodaje: Ale i Judasz, który go wydał, znał to miejsce, bo się tam często schodził Jezus z uczniami swoimi.
Teofilakt: Wiedział bowiem Judasz, że Pan zwykł w czasie świąt zawsze nauczać uczniów czegoś wzniosłego. Jego zwyczajem było pouczanie o tajemnicach w takich właśnie miejscach.
Glosa: Pokazał Ewangelista w jaki sposób Judasz mógł przybyć do miejsca, w którym był Chrystus. Teraz pokazuje, w jaki sposób tam przychodzi, mówiąc: Judasz więc wziąwszy rotę, a od najwyższych kapłanów i faryzeuszów służbę, przychodzi tam z latarniami i pochodniami i z bronią.
św. Augustyn: Była to rota żołnierzy, nie zaś żydów.
św. Jan Chryzostom: Byli żołnierzami, gotowymi zrobić wszystko za pieniądze.
Teofilakt: Nieśli ze sobą latarnie i pochodnie, aby Chrystus nie uciekł, ukrywając się w ciemnościach.
św. Jan Chryzostom: Wiele razy wysyłali innych, aby Go pochwycić, ale nie mogli. Stąd jasne jest, ze teraz sam siebie wydał. Dlatego jest też dodane: Jezus więc wiedząc wszystko, co nań przyjść miało, wyszedł, i rzecze im: Kogo szukacie? Odpowiedzieli mu: Jezusa Nazareńskiego.
Teofilakt: Pyta zaś, ale nie pragnąc dowiedzieć się. Wiedział bowiem wszystko co miało stać się z Nim, ale chcąc pokazać, że będąc obecnym, mógł być przez nich nie widziany. Mówi się bowiem: Rzecze im Jezus: Jam jest.
św. Jan Chryzostom: Będąc pomiędzy nimi, zaślepił ich oczy. Ewangelista wskazuje, że to nie ciemności były tego przyczyną, mówiąc, że mieli ze sobą lampy. Gdyby zaś ich nie mieli, powinni rozpoznać Go po głosie. Jeśli zaś nie znali Go, to jakże nie znał Go Judasz, który stale z Nim przebywał? I dlatego dodaje: A stał też z nimi Judasz, który go wydawał. Uczynił tak Jezus, pokazując, że nie tylko nie mogli Go pojmać ani zobaczyć między sobą, gdyby nie zgodził się na to. Stąd jest dodane: Skoro więc im rzekł: Jam jest, cofnęli się wstecz, wstecz padli na ziemię (…) Lecz ponieważ trwali w złości i nie mieli żadnego usprawiedliwienia, wtedy wydał sam siebie w ich ręce. Dlatego mówi się: Spytał ich tedy znowu: Kogo szukacie? A oni odpowiedzieli: Jezusa Nazareńskiego. Odpowiedział Jezus: Powiedziałem wam, że ja jestem (…) Jeśli więc mnie szukacie, pozwólcie tym odejść. Jakby mówił: Jeśli mnie szukacie, to nie macie nic do nich. Oto ja wydaję sam siebie, pokazując, aż do ostatniej godziny, swoją miłość do swoich.
św. Augustyn: Nieprzyjaciołom nakazuje i czynią, co im nakazuje. Pozwalają bowiem odejść tym, których Chrystus nie chce utracić.
św. Jan Chryzostom: Dlatego Ewangelista pokazując, że nie to było ich zamiarem, lecz moc Tego, który miał być pojmany, dodaje: Aby się wypełniły słowa, które był wyrzekł: Że z tych, których mi dałeś, nie straciłem nikogo. Stratą nie nazywa się śmierci, lecz wieczne potępienie, Ewangelista natomiast odnosi to także do obecnej chwili (…) Piotr ufając w słowo Pana i w to co się już dokonało, uzbraja się przeciw tym, którzy nadeszli. Stąd mówi się: Szymon Piotr tedy mając miecz, dobył go, i uderzył sługę najwyższego kapłana (…) Nie bez przyczyny zaś dodaje jeszcze: i uciął prawe ucho jego. Wydaje mi się, że zapał Apostoła oznacza, że atak skierowany był na głowę.
św. Augustyn: Tylko ten Ewangelista podaje imię tego sługi, gdy mówi: A słudze było na imię Malchus. Malchus tłumaczy się jako „Mający panować”. Cóż zaś oznacza ucho odcięte z powodu Pana i przez Pana uzdrowione, jeśli nie to, że słuch odcięty z racji starości, aby był w nowości duch i nie w starości litery. Któż będzie wątpił, że panować z Chrystusem będzie ten, komu udzielone zostało uzdrowienie?
św. Jan Chryzostom: Wtedy Chrystus sprawia cud, pouczając nas, iż tym, którzy źle czynią należy błogosławić i objawiając zarazem swoją moc. Ewangelista dlatego zaś podaje imię, aby tym, którzy czytali za jego czasów, wolno było szukać czy jest to prawdą.
św. Augustyn: Pan skarcił Piotra i zabronił posuwać się dalej. Stąd mówi się: Jezus więc rzekł Piotrowi: Włóż miecz twój do pochwy. Piotr został wezwany do cierpliwości i aby zapisano to dla rozważania.
św. Jan Chryzostom: Inaczej też pociesza go Chrystus, mówiąc: Kielicha, który mi dał Ojciec, czyż go pić nie będę?, pokazując, że nie z ich mocy działo się to, ale za Jego zgodą i że nie jest przeciwny Bogu, lecz posłuszny aż do śmierci.
św. Augustyn: To co Chrystus nazywa kielichem cierpienia przekazanym sobie przez Ojca, jest tym co mówi Apostoł w Liście do Rzymian (roz. 8): „Własnemu Synowi nie przepuścił, ale go wydał za nas wszystkich”. Prawdziwie dający ten kielich jest tym, który pije. Stąd ten Apostoł mówi (Ef. roz. 5): „Chrystus umiłował nas i wydał samego siebie za nas”.
Teofilakt: Dokonawszy wszystkiego co miało powstrzymać żydów, gdy sami to rozstrzygnęli, wtedy pozwala się odprowadzić. Dlatego mówi się następnie: Rota więc i trybun i słudzy żydowscy pojmali Jezusa.
św. Augustyn: Pojmali Tego, do którego się nie zbliżyli. Nie usłyszeli bowiem tych słów: „Przystąpcie do niego a rozjaśnijcie się” (Ps. 33) Gdyby tak bowiem zbliżyli się, nie aby zabić Go rękami, lecz pochwycili, aby objąć sercem. Teraz zaś, kiedy pojmali Go w ten sposób, daleko od Niego odeszli. Następnie mówi się: i związali go. Przez Niego bardziej winni być rozwiązani i być może byli wśród tych, którzy potem uwolnieni przez Chrystusa, mówili: „Potargałeś pęta moje” (Ps. 115).
św. Jan Chryzostom: I przyprowadzili go najpierw do Annasza. Dla przyjemności bowiem chwalili się tym co się stało, jakby tryumfem.
św. Augustyn: Ewangelista nie przemilcza przyczyny dlaczego tak się stało, dodając: bo był teściem Kajfasza, który był najwyższym kapłanem tego roku.
św. Beda: Z rozporządzenie boskiego stało się, aby ci, którzy byli ze sobą spokrewnieni, stowarzyszyli się w zbrodni. Lecz to co się mówi, że był kapłanem tego roku, jest przeciwne Prawu, w którym było nakazane, aby był jeden najwyższy kapłan, po którego śmierci następował jego syn.
Alkuin: Opowiada Józef, że ten Kajfasz kupił kapłaństwo na jeden rok. Nie dziwi więc, że niegodziwy kapłan niegodziwie sądzi. Często bowiem kto przez chciwość dochodzi do kapłaństwa, niesprawiedliwie w nim trwa.
św. Jan Chryzostom: Aby zaś słysząc o więzach nie niepokoił się słuchacz, wspomina Ewangelista proroctwo, ponieważ śmierć Chrystusa miała być zbawieniem dla całego świata. Dlatego mówi się: Kajfasz zaś był tym, który dał był radę żydom: Że pożyteczne jest, aby jeden człowiek umarł za lud.
św. Augustyn: Św. Jan zaczyna opowiadać o kuszeniu Piotra, gdy mówi: I szedł za Jezusem Szymon Piotr i drugi uczeń.
Alkuin: Z oddania szedł za nauczycielem, chociaż z daleka z powodu bojaźni.
św. Augustyn: Kim jest natomiast ten drugi uczeń, nie wolno pochopnie sądzić, ponieważ milczy się o tym. Zwykł zaś siebie samego św. Jan tak oznaczać i dodawać: którego miłował Jezus. Być może więc i on sam nim jest.
św. Jan Chryzostom: Lecz wyżej stawia Piotra, i wspomina przymus wobec siebie samego, abyś poznał, że pewniej od innych opowiada to co wydarzyło się na dziedzińcu (…) Pomija własną chwałę, dodając: A ten uczeń był znajomy najwyższemu kapłanowi, i wszedł z Jezusem na dziedziniec najwyższego kapłana (…) To więc, że Piotr przyszedł, wynikało z miłości, że nie wszedł na dziedziniec, z bojaźni. Stąd mówi się dalej: Piotr zaś stał u drzwi na dworze (…) Lecz że i Piotr wszedł do domu, wskazuje dodając: Wyszedł tedy ów drugi uczeń, który był znajomy najwyższemu kapłanowi, i pomówił z odźwierną, i wprowadził Piotra. Dlatego zaś nie on sam wprowadził Piotra, ponieważ przylgnął do Chrystusa i szedł za Nim. Następnie mówi się: Mówi więc Piotrowi służąca odźwierna: Czy i ty nie jesteś z uczniów tego człowieka? On mówi: Nie jestem. Mówi zaś: Czy i ty? Ponieważ w środku był już św. Jan.
św. Augustyn: Czeladź zaś i słudzy stali przy ogniu, bo zimno było i grzali się. A był z nimi i Piotr, stojąc i grzejąc się. Nie była to zima, a jednak zimno było, jak zwykło zdarzać się także w czasie równonocny wiosennej.
św. Jan Chryzostom: Ponieważ nie mogli zarzucić Chrystusowi żadnej zbrodni, to pytali Go o uczniów. Stąd mówi się: Kapłan więc najwyższy spytał Jezusa o jego uczniów.
Alkuin: I o naukę jego. Nie pyta z miłości do poznania prawdy, ale aby znaleźć powód, dzięki któremu mógłby oskarżyć Chrystusa i wydać namiestnikowi rzymskiemu na stracenie. Lecz Pan takiej udzielił odpowiedzi, iż nie przemilcza prawdy ani nie broni się. Mówi się bowiem: Odpowiedział mu Jezus: Jam jawnie mówił światu; jam zawsze nauczał w synagodze i w świątyni, gdzie wszyscy żydzi się schodzą, a w skrytości nic nie mówiłem.
Teofilakt: Wspomina zaś to proroctwo, które mówi (Iz. roz. 45): „Nie potajemnie mówiłem na miejscu ziemi ciemnym”.
św. Jan Chryzostom: Lub też przemawiał wprawdzie w ukryciu, ale nie bojąc się czy zwodząc, jak oni sądzili, lecz to co było mówione przewyższało zrozumienie wielu. Pragnąc zaś z nadmiary wiary godnym uczynić swe świadectwo, dodaje: Czemu mię pytasz? Pytaj tych, którzy słyszeli co im mówiłem: oto co wiedzą, co ja powiedziałem (…) Są to słowa ufającego w powiedzianą prawdę. Jest to bowiem ukazanie prawdy, gdy jako świadków przywołuje nieprzyjaciół.
Alkuin: Gdy zaś to rzekł, jeden ze sług, stojący tam, dał policzek Jezusowi, mówiąc: Tak odpowiadasz najwyższemu kapłanowi? Tak wypełniło się proroctwo (Tr. roz. 3): „Nadstawi bijącemu policzek”. Lecz Jezus niesłusznie bijącemu łagodnie odpowiada. Stąd mówi się dalej: Odpowiedział mu Jezus: Jeżelim źle powiedział, daj świadectwo o złym; a jeśli dobrze, czemu mię bijesz?
Teofilakt: Jakby mówił: Jeśli masz co do zarzucenia z tego co powiedziałem, pokaż, co źle powiedziałem. Jeśli zaś nie możesz, czemu się srożysz?
św. Jan Chryzostom: Nie znajdując zaś, co więcej mogliby uczynić, posyłają Go związanego do Kajfasza. Stąd mówi się: I odesłał go Annasz związanego do Kajfasza, najwyższego kapłana.