Wróć do Czytelni

Wielki Wtorek

Tomasz z Akwinu · Teologia

Zakres przekazanego materiału: Fragment Catena aurea w cyklu Christianitas. Nie całe dzieło.

Granica tekstu według rodzica nagłówka: sprawdzić początek i koniec.

Wielki Wtorek

Wielki Wtorek

Św. Tomasz z Akwinu

Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa według św. Marka

Ewangelia św. Marka, 14, 32-72;15, 1-46

W owym czasie: Jezus i uczniowie jego przyszli do folwarku, który zwano Getsemani. I rzecze uczniom swoim: Siedźcie tu, aż się pomodlę. I bierze z sobą Piotra i Jakuba i Jana, i zaczął się lękać i czuć odrazę. I rzekł im: Smutna jest dusza moja aż do śmierci; zostańcie tu, a czuwajcie. I poszedłszy nieco dalej, padł na ziemię i modlił się, żeby go ominęła ta godzina, jeśli to być mogło. I mówił: Abba, Ojcze! Wszystko Tobie jest możliwe, oddal ode mnie ten kielich; lecz nie co ja chcę, ale co Ty. I przyszedł i znalazł ich śpiących i rzecze do Piotra: Szymonie, śpisz? Nie mogłeś czuwać jednej godziny? Czuwajcie, a módlcie się, byście nie weszli w pokuszenie. Duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe. I znowu odszedłszy modlił się, te same słowa mówiąc. A wróciwszy się, znalazł ich znowu śpiących (bo oczy ich były obciążone), a nie wiedzieli, co by mu odpowiedzieć. I przychodzi po raz trzeci i mówi im: Śpijcie już i odpoczywajcie! Dosyć, przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, pójdźmy; oto ten, który mnie wyda, blisko jest. A gdy on jeszcze mówił, przyszedł Judasz Iszkariot, jeden z dwunastu, a z nim wielka zgraja z mieczami i kijami, od najwyższych kapłanów i doktorów i starszych. Ten zaś, który go wydał, dał im znak, mówiąc: Kogo pocałuję, ten ci jest; bierzcie go, a prowadźcie ostrożnie. I gdy przyszedł, przystąpiwszy zaraz ku niemu, rzekł: Bądź pozdrowiony Mistrzu! I pocałował go. A oni targnęli się nań rękoma i pojmali go. Jeden zaś z tych, co stali obok, dobywszy miecza, uderzył sługę najwyższego kapłana i uciął mu ucho. A Jezus odpowiadając, rzekł im: Jakby na zbójcę wyszliście z mieczami i kijami pojmać mnie? Codziennie byłem u was w świątyni ucząc, a nie pojmaliście mnie; ale, żeby się wypełniły Pisma. Wtedy uczniowie jego opuściwszy go, wszyscy uciekli. A pewien młodzieniec szedł za nim, odziany prześcieradłem na gołym ciele, i pojmali go. Lecz on porzuciwszy prześcieradło, nagi uciekł od nich. I przyprowadzili Jezusa do najwyższego kapłana; a zeszli się wszyscy kapłani o doktorowie i starsi. Piotr zaś szedł z daleka za nim, aż na dziedziniec najwyższego kapłana, i siedział ze sługami przy ogniu i grzał się. Najwyżsi zaś kapłani i cała Rada szukali przeciw Jezusowi świadectwa, aby go na śmierć wydać; a nie znajdowali. Wielu bowiem fałszywie świadczyło przeciw niemu; lecz świadectwa nie były zgodne. A niektórzy powstawszy, fałszywie świadczyli przeciw niemu, mówiąc: Myśmy słyszeli mówiącego: Ja rozwalę tę świątynię ręką uczynioną, a zbuduję za trzy dni inną, nie ręką uczynioną. I nie było zgodne ich świadectwo. A najwyższy kapłan stanąwszy pośrodku, spytał Jezusa, mówiąc: nic nie odpowiadasz na to, co oni ci zarzucają? Ale on milczał i nic nie odpowiedział. Znowu zapytał go najwyższy kapłan i rzekł mu: Tyś jest Chrystus, syn Boga błogosławionego? A Jezus mu rzekł: Jam jest, i ujrzycie Syna Człowieczego siedzącego po prawicy mocy Bożej i przychodzącego wśród obłoków niebieskich. Najwyższy zaś kapłan rozdarłszy szaty swoje, mówi: Na cóż jeszcze potrzebujemy świadków? Słyszeliście bluźnierstwo; co wam się zdaje? A oni wszyscy osądzili, że jest winien śmierci. I poczęli niektórzy plwać na niego, i zakrywać oblicze jego, i bić go pięściami, i mówić mu: Prorokuj! A słudzy policzkowali go. A gdy Piotr był na dole, na dziedzińcu, przyszła jedna ze służących najwyższego kapłana, i widząc, że Piotr się grzeje, spojrzawszy nań, mówi: I tyś był z Jezusem Nazareńskim. Lecz on się zaparł, mówiąc: Ani nie wiem, ani nie rozumiem, co mówisz. I wyszedł na zewnątrz do przedsionka, a kur zapiał. Gdy go zaś znowu ujrzała służąca, zaczęła mówić tym, którzy wokoło stali, że ten z nich jest. Ale on po wtóre się zaparł. A po chwili ci, co tam stali, znów mówili Piotrowi: Prawdziwie z nich jesteś; boś i Galilejczyk jest. A on począł zaklinać się i przysięgać: Że nie znam tego człowieka, o którym mówicie. A niebawem kur zapiał po raz drugi. I wspomniał Piotr na słowo, które mu rzekł Jezus: Pierwej niż kur dwakroć zapieje, trzykroć się mnie zaprzesz. I począł płakać. I zaraz, rano najwyżsi kapłani uczyniwszy radę ze starszymi i z doktorami i z całą Radą, związawszy Jezusa, zaprowadzili i oddali Piotrowi. I spytał go Piłat: Ty jesteś Królem żydowskim? Lecz on odpowiadając, rzecze mu: Ty powiadasz. I oskarżali go najwyżsi kapłani o wiele rzeczy. A Piłat pytał go znowu, mówiąc: Nic nie odpowiadasz? Patrz, o jak wielkie rzeczy cię winują. Jezus zaś nic więcej nie odpowiadał, tak że się Piłat dziwił. A na święto zwykł był wypuszczać im jednego więźnia, o którego by prosili. Był zaś niejaki zwany Barabaszem, który z buntownikami był w więzieniu, bo w rozruchu popełnił zabójstwo. A gdy wstąpiła rzesza, poczęła prosić o to, co zawsze czynił. Piłat zaś odpowiedział im, mówiąc: Chcecie, to puszczę wam Króla żydowskiego? Wiedział bowiem, że z zazdrości wydali go najwyżsi kapłani. Lecz przedniejsi kapłani podmówili rzeszę, aby raczej wypuścił im Barabasza. A odpowiadając Piłat, rzekł im znowu: Cóż tedy chcecie, bym uczynił Królowi żydowskiemu? A oni znowu zawołali: Ukrzyżuj go! Piłat zaś im mówił: Cóż więc złego uczynił? Ale oni tym bardziej krzyczeli: Ukrzyżuj go! A Piłat, chcąc ludowi dogodzić, wypuścił im Barabasza, a Jezusa biczowanego wydał, aby był ukrzyżowany. Żołnierze zaś zaprowadzili go na dziedziniec pretorium i zwołali całą rotę. I przyoblókłszy go w purpurę, i uplótłszy cierniową koronę, włożyli na niego. I zaczęli go pozdrawiać: Witaj, Królu żydowski! I bili go trzciną po głowie i plwali nań, a upadając na kolana, kłaniali się mu. A skoro się z niego naśmiali, zdjęli z niego purpurę i włożyli nań szaty jego, i wyprowadzili go, aby go ukrzyżować. I przymusili przechodzącego, niejakiego Szymona Cyrenejczyka, idącego z pola, ojca Aleksandra i Rufa, aby niósł krzyż jego. I przywiedli go na miejsce Golgota, co się wykłada: miejsce Trupiej Głowy. I dawali mu pić wino z mirrą i nie przyjął. A ukrzyżowawszy go, podzielili szaty jego, rzucając o nie los, co kto ma wziąć. A była trzecia godzina, i ukrzyżowali go. I był tytuł winy jego napisany: KRÓL ŻYDOWSKI. A z nim ukrzyżowali dwóch łotrów, jednego po prawicy, a drugiego po lewicy jego. I wypełniło się Pismo, które mówi: „I ze złoczyńcami został policzony”. A przechodzący bluźnili mu, kiwając głowami swoimi i mówiąc: Hej ty, co rozwalasz świątynię i w trzech dniach znowu ją budujesz! Wybaw samego siebie, zstępując z krzyża. Podobnież i najwyżsi kapłani z doktorami, szydząc, jeden do drugiego mówili: Innych wybawiał, a samego siebie wybawić nie może! Chrystus, Król izraelski, niechże teraz zstąpi z krzyża, abyśmy ujrzeli i uwierzyli. I ci, którzy z nim byli ukrzyżowani, lżyli go. A gdy przyszła godzina szósta, zaległy całą ziemię ciemności aż do godziny dziewiątej. A o dziewiątej godzinie zawołał Jezus głosem wielkim, mówiąc: „Eloi, Eloi, lamma sabakthani”, co się wykłada: „Boże mój, Boże mój! Czemuś mnie opuścił?” A niektórzy z około stojących słysząc to, mówili: Oto Eliasza woła. Jeden zaś przybiegł, i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i dawał mu pić, mówiąc: Poczekajcie, patrzmy czy przyjdzie Eliasz, żeby go zdjąć. Lecz Jezus, wydawszy głos wielki, skonał. A zasłona świątyni rozdarła się na dwoje od wierzchu aż do dołu. Setnik zaś, który stał naprzeciw, widząc, że tak skonał, rzekł: Prawdziwie człowiek ten był Synem Bożym. Były też i niewiasty patrzące z daleka, między którymi była Maria Magdalena i Maria, Matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome, a gdy był w Galilei, chodziły za nim i służyły mu, i wiele innych, które razem z nim były przybyły do Jerozolimy. Skoro już nastał wieczór (ponieważ był to dzień Przygotowania, który jest przed szabatem), przyszedł Józef z Arymatei, dostojny senator, który też oczekiwał królestwa Bożego, i śmiało wszedł do Piłata, i prosił o ciało Jezusowe. A Piłat się zdziwił, czyby już skonał. I wezwawszy setnika, zapytał go, czyby już umarł. A dowiedziawszy się od setnika, darował ciało Józefowi. Józef zaś, kupiwszy prześcieradło i zdjąwszy Jezusa, owinął go w prześcieradło i położył w grobie, który był wyciosany w skale, i przywalił kamień do drzwi grobowych.

Glosa: Po tym jak Pan zapowiedział wcześniej zgorszenie uczniów, teraz Ewangelista opowiada o Jego modlitwie, w której modlił się za uczniów. Najpierw opisując miejsce modlitwy, mówi: Jezus i uczniowie jego przyszli do folwarku, który zwano Getsemani.

Teofilakt: I rzecze uczniom swoim: Siedźcie tu, aż się pomodlę. Szczególnym zwyczajem Chrystusa było zawsze się modlić, przekazując nam jej formę, abyśmy szukali na modlitwie ciszy i samotności. Następnie mówi się: I bierze z sobą Piotra i Jakuba i Jana. Tylko tych trzech bierze, którzy oglądali Jego chwałę na górze Tabor, aby ci, którzy widzieli chwałę, zobaczyli też i smutek, i poznali, że był prawdziwym człowiekiem w tym, iż smucił się. Dlatego mówi się z kolei: i zaczął się lękać i czuć odrazę. Ponieważ przyjął całego człowieka i naturalne właściwości człowieka, to zgodnie z naturą lękał się i czuł odrazę oraz smucił się.

św. Beda: I rzekł im: Smutna jest dusza moja aż do śmierci. Jako Bóg słabość ciele ukazuje słabość ciała, aby wykluczona została bezbożność tych, którzy lżą tajemnicę wcielenia. Albowiem Ten, który przyjął ciało, winien też przyjąć wszystko, co do niego należy, że odczuwa głód, pragnienie, gniewa się, smuci. Boskość bowiem nie zna takich doznań (…) zostańcie tu, a czuwajcie. Nie zabrania Chrystus snu (…), lecz niewierności i ociężałości umysłu. Niedaleko zaś odchodząc upadł na twarz, i postawą ciała ukazuje pokorę umysłu. Dlatego mówi się: I poszedłszy nieco dalej, padł na ziemię i modlił się, żeby go ominęła ta godzina.

św. Augustyn: Nie powiedział: Jeśli może uczynić, lecz: jeśli to być mogło. Może to być, co Bóg będzie chciał. Tak więc zostało powiedziane: jeśli to być mogło, tak jakby mówił: Jeśliby chciał. I aby nikt nie sądził, iż jest mniejszej mocy od Ojca, wskazuje jak rozumieć to co powiedział. Mówi się bowiem: I mówił: Abba, Ojcze! Wszystko Tobie jest możliwe, przez co wystarczająco wskazuje, iż nie z niemocy, lecz z woli Ojca zostało powiedziane: jeśli to być mogło. Św. Marek wspomina, że Chrystus powiedział nie tylko: Ojcze, lecz: Abba, Ojcze. Abba to po hebrajsku ojciec. I być może z racji jakiejś tajemnicy użył obu słów, pragnąc pokazać, że odnosi się to do jego ciała, to znaczy Kościoła, którego stał kamieniem węgielnym, na którym wspierają się pochodzący z żydów, do których odnosi się Abba oraz z pogan, do których odnosi się Ojcze.

św. Beda: Modli się Chrystus, aby odszedł kielich, aby pokazać, że jest prawdziwym człowiekiem. Dlatego dodaje: oddal ode mnie ten kielich. Przywołując zaś dlaczego został posłany, dopełnia posłania i woła: lecz nie co ja chcę, ale co Ty. Jakby mówił: Jeśli umrze śmierć, gdy ja nie umrę co do ciała, to niech odejdzie kielich. Jeśli natomiast nie może inaczej się stać, nie co ja chcę, ale co Ty. Wielu aż dotąd smuci się przyszłą śmiercią, lecz niech mają prawe serce, i niech unikają śmierci, gdy mogą. Jeśli zaś nie mogą, to niech mówią to co i Pan z powodu nas powiedział.

św. Hieronim: I przyszedł i znalazł ich śpiących. Tak jak bowiem spali umysłem, tak i ciałem. Pan przychodząc po modlitwie, i widząc śpiących uczniów, budzi tylko Piotra: i rzecze do Piotra: Szymonie, śpisz? Nie mogłeś czuwać jednej godziny? Jakby mówił: Jeśli nie mogłeś jednej godziny czuwać ze mną, to jakże ty będziesz pogardzał śmiercią, który przyrzekałeś umrzeć ze mną?

św. Beda: Czuwajcie, a módlcie się, byście nie weszli w pokuszenie. Nie mówi Chrystus: Módlcie się, a nie będziecie kuszeni, ponieważ niemożliwe jest, by dusza ludzka nie była kuszona. Lecz byście nie weszli w pokuszenie, to znaczy, aby was pokusa nie pokonała.

św. Hieronim: Mówi się, że ten wchodzi w pokusę, kto zaniedbuje modlitwę.

Teofilakt: Duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe. Tak jakby mówił: Duch wasz wprawdzie ochoczy jest, by nie wyprzeć się mnie i dlatego to obiecujecie, ale wasze ciało o tyle jest słabe, że jeśli Bóg nie udzieli mu siły przez modlitwę, wejdziecie w pokusę.

św. Beda: Lekkomyślnych upomina, którzy myślą, iż wszystko mogą osiągnąć, cokolwiek uznają za prawdziwe. Lecz chociaż ufamy z zapału umysłu, to obawiajmy się z powodu słabości ciała. Miejsce to jest także argumentem przeciwko tym, którzy mówią, że w Panu było tylko jedno działanie i jedna wola. Chrystus ukazuje dwie wole: mianowicie ludzką, którą odrzuca mękę, z powodu słabości ciała oraz boską, która była najbardziej stanowcza.

Teofilakt: I znowu odszedłszy modlił się, te same słowa mówiąc. Aby mianowicie przez powtórną modlitwę podkreślić, że jest prawdziwym człowiekiem. Mówi się następnie: A wróciwszy się, znalazł ich znowu śpiących. Nie oskarża ich jednak bardzo: bo oczy ich były obciążone, mianowicie snem, a nie wiedzieli, co by mu odpowiedzieć. Naucz się przez tę słabość ludzką, abyśmy nie przyrzekali tego co jest dla nas niemożliwe, gdy jesteśmy obciążeni snem. Dlatego też po raz trzeci odchodzi na modlitwę z tego powodu. Stąd mówi się: I przychodzi po raz trzeci i mówi im: Śpijcie już i odpoczywajcie! Nie gniewa się, że po wyrzucie gorzej uczynili, lecz mówi do nich z ironią: Śpijcie już i odpoczywajcie!, ponieważ wiedział już, że zbliża się zdrajca. To, że mówi z ironią, jasne jest z tego co jest dodane: Dosyć, przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników (…) Następnie mówi się: Wstańcie, pójdźmy; oto ten, który mnie wyda, blisko jest. Nie mówi tego, aby uciekać, lecz aby wyjść naprzeciw nieprzyjaciół.

św. Beda: Gdy Pan po raz trzeci modlił się i uzyskał, że po bojaźni Apostołów nastąpi pokuta ku poprawie, pewny swej męki, wychodzi ku prześladowcom. O przybyciu ich mówi Ewangelista: A gdy on jeszcze mówił, przyszedł Judasz Iszkariot, jeden z dwunastu, a z nim wielka zgraja z mieczami i kijami, od najwyższych kapłanów i doktorów i starszych.

Teofilakt: Nie mówi tego na próżno, lecz ku większemu oskarżeniu zdrajcy, który należał do pierwszego grona uczniów, a przeciw Panu zwrócił się z gniewem.

św. Beda: Aż dotąd miał jeszcze trochę wstydu ucznia, skoro nie wydał Chrystusa otwarcie prześladowcom, lecz przez znak pocałunku. Stąd mówi się: Ten zaś, który go wydał, dał im znak, mówiąc: Kogo pocałuję, ten ci jest; bierzcie go, a prowadźcie ostrożnie.

Teofilakt: Zobacz jego niewrażliwość, gdy sądzi, iż zwiedzie Chrystusa pocałunek, że będzie potraktowany jako przyjaciel.

św. Beda: I gdy przyszedł, przystąpiwszy zaraz ku niemu, rzekł: Bądź pozdrowiony Mistrzu! I pocałował go. Pan przyjmuje zaś pocałunek zdrajcy, nie aby uczyć nas udawania, lecz by nie zdawało się, że ucieka przed zdrajcą. Wypełnia też słowa Psalmu 119: „Z tymi, którzy nienawidzą pokoju, byłem spokojny”.

św. Hieronim: A oni targnęli się nań rękoma i pojmali go. Tu zostaje Józef sprzedany przez braci i miecz przeniknął Jego duszę.

Teofilakt: Jeden zaś z tych, co stali obok, dobywszy miecza, uderzył sługę najwyższego kapłana i uciął mu ucho. Św. Marek przemilcza jego imię, aby nie zdawało się, iż chwali swego mistrza, gorliwego dla Chrystusa. Wskazuje przez to św. Piotr, że byli nieposłuszni i niewierni, lekceważący Pismo święte. Gdyby bowiem mieli uszy otwarte na słowa Pisma świętego, nie ukrzyżowaliby Pana chwały. Odciął ucho słudze najwyższego kapłana, albowiem to najwyżsi kapłani przekraczali nakazy Pisma świętego, jakby słudzy niesłuchający.

Beda: A Jezus odpowiadając, rzekł im: Jakby na zbójcę wyszliście z mieczami i kijami pojmać mnie? Codziennie byłem u was w świątyni ucząc, a nie pojmaliście mnie; ale, żeby się wypełniły Pisma. Jakby mówił: głupio jest szukać z mieczami i kijami tego, który na koniec wydaje się w wasze ręce i w nocy jakby ukrywającego się poszukiwać tego, który każdego dnia nauczał w świątyni.

Teofilakt: To pokazuje boskość Chrystusa. Gdy bowiem nauczał w świątyni, nie mogli Go schwycić, chociaż był w ich rękach, ponieważ nie nadszedł jeszcze czas męki. Kiedy zaś sam chciał, wtedy wydał samego siebie, aby wypełniło się Pismo święte, ponieważ wówczas tak jak baranek był prowadzony na zabicie, nie wydając głosu, lecz dobrowolnie cierpiąc, jak to czytamy w 53 rozdziale księgi proroka Izajasza.

św. Beda: Wtedy uczniowie jego opuściwszy go, wszyscy uciekli. W tym wypełnia się mowa, jaką Pan wypowiedział, że wszyscy uczniowie zgorszą się z Jego powodu tej nocy. Mówi się dalej: A pewien młodzieniec szedł za nim, odziany prześcieradłem na gołym ciele, to znaczy nie miał innego ubrania na sobie.

Teofilakt: i pojmali go. Lecz on porzuciwszy prześcieradło, nagi uciekł od nich. Prawdopodobnym wydaje się, że tym młodzieńcem był tym, w którego domu spożywali paschę. Inni zaś mówią, że tym młodzieńcem był św. Jakub, brat Pański, który nazywany był sprawiedliwym, który zasiadł na stolicy w Jerozolimie po wniebowstąpieniu Chrystusa.

św. Grzegorz Wielki: Lub mówi się to o św. Janie, który, chociaż później, aby usłyszeć słowa Zbawiciela, wrócił pod krzyż, najpierw jednak przerażony uciekł. Wskazówką, że był wtedy młodzieńcem, jest długie życie na ziemi po tych wydarzeniach.

Glosa: Opowiedział wcześniej Ewangelista, w jaki sposób Pan został pochwycony przez sługi kapłanów. Teraz zaczyna opowiadać, w jaki sposób został osądzony na śmierć w domu najwyższego kapłana. Dlatego mówi się: I przyprowadzili Jezusa do najwyższego kapłana, a zeszli się wszyscy kapłani o doktorowie i starsi.

św. Beda: Jako najwyższego kapłana wskazuje Kajfasza, który, jak napisał św. Jan, był kapłanem tego roku, o którym też zaświadcza Józef, iż urząd ten kupił sobie od władcy rzymskiego.

św. Hieronim: Piotr zaś szedł z daleka za nim, aż na dziedziniec najwyższego kapłana. Bojaźń go odciągała, ale pociągała miłość.

św. Beda: Słusznie zaś szedł z daleka, ponieważ miał wkrótce zaprzeć się Chrystusa. Nie mógłby bowiem zaprzeć się, gdyby blisko przylgnął do Chrystusa.

św. Hieronim: i siedział ze sługami przy ogniu i grzał się. Dziedziniec kapłana to okrąg świata. Słudzy to demony, z którymi kto pozostaje, nie może opłakiwać grzechów. Ogień to cielesne pragnienie.

św. Beda: Ogień jest także miłością, o której mówi się w ewangelii św. Łukasza, roz. 12: „Przyszedłem puścić ogień na ziemię”, który zstępując na wiernych, uczy ich chwalić Boga różnymi językami. Jest też ogień pożądliwości, o którym mówi się w księdze proroka Ozeasza, roz. 7: „Wszyscy są cudzołożnikami jak piec rozpalony”. Ten ogień, rozpalony na dziedzińcu Kajfasza pod wpływem złego ducha, uzbrajał do zaprzeczenia, do bluźnienia Panu przewrotnymi językami. Ponieważ wewnątrz domu odbywało się niegodziwe zgromadzenie, to przedstawia to ogień zapalony na zewnątrz ku rozproszeniu zimna nocy. Ponieważ obfitowała niegodziwość, to ochłodła też miłość wielu.

Teofilakt: Najwyżsi zaś kapłani i cała Rada szukali przeciw Jezusowi świadectwa, aby go na śmierć wydać. Chociaż Prawo nakazywało, aby był jeden tylko najwyższy kapłan, to wielu pełniło to zadanie i byli wyznaczani co roku przez władcę rzymskiego. Ewangelista nazywa najwyższymi kapłanami tych, którzy dopełnili już czas im wyznaczony i zostali odsunięci od funkcji najwyższego kapłana (…) Szukają świadectwa, aby zdawało się, że Jezus słusznie został skazany i stracony.

Hieronim: a nie znajdowali. Wielu bowiem fałszywie świadczyło przeciw niemu; lecz świadectwa nie były zgodne. To co jest różne, jest i niepewne. Następnie mówi się: Wielu bowiem fałszywie świadczyło przeciw niemu. Jest zwyczajem heretyków zaciągać cień nad prawdą.

Teofilakt: A niektórzy powstawszy, fałszywie świadczyli przeciw niemu, mówiąc: Myśmy słyszeli mówiącego: Ja rozwalę tę świątynię ręką uczynioną, a zbuduję za trzy dni inną, nie ręką uczynioną. Pan nie powiedział: Ja rozwalę tę świątynię, lecz: Zburzcie. Nie powiedział też: ręką uczynioną, lecz po prostu: świątynię.

św. Hieronim: Powiedział też: Wzbudzę, odnosząc to do żywego stworzenia i duchowej świątyni. Fałszywym jest świadkiem, kto powiedzianych słów nie rozumie w tym znaczeniu, w jakim zostały powiedziane.