Przez Chrystusa historycznego do Chrystusa uwielbionego
Przez Chrystusa historycznego do Chrystusa uwielbionego
Wobec tego należy uważać rok liturgiczny za wspaniały hymn chwały, który rodzina chrześcijan głosi Ojcu Niebieskiemu przez Jezusa, swego wiecznego pośrednika. Lecz pilna i uporządkowana gorliwość wymaga od nas, abyśmy coraz lepiej poznawali i chwalili Zbawiciela naszego; wymaga również wytężonego i mocnego wysiłku i niestrudzonego ćwiczenia, by naśladować Jego tajemnicę, chętnie wkraczać na drogę Jego boleści, a kiedyś mieć udział w Jego chwale i wiecznej szczęśliwości.
Z podanych dotąd przez nas wskazań jasno się ukazuje, Czcigodni Bracia, jak oddalili się od wiernego i szczerego rozumienia liturgii ci pisarze naszych czasów, którzy uwiedzieni pozorami wznioślejszej nauki mistycznej, ośmielają się twierdzić, że nie należy zwracać uwagi na Chrystusa historycznego, lecz na "pneumatycznego lub uwielbionego"; również nie wahają się utrzymywać, że w praktycznej pobożności wiernych dokonała się zmiana, jakoby mianowicie Chrystus został jak gdyby strącony ze stolicy swojej, gdyż usunięto w cień Chrystusa uwielbionego, który żyje i króluje na wieki wieków i siedzi na prawicy Ojca, a na Jego miejsce wprowadzono Chrystusa, który pędził to życie ziemskie. Dlatego też niektórzy posuwają się tak daleko, że żądają, aby usunąć z świątyń wizerunki Boskiego Zbawiciela cierpiącego na Krzyżu.
Takie jednak fałszywe wymysły wprost się sprzeciwiają zdrowej nauce, przekazanej przez przodków. "Wierzysz w Chrystusa urodzonego w ciele - mówi św. Augustyn - to dojdziesz do Chrystusa zrodzonego z Boga, Boga u Boga"(148). Święta liturgia pokazuje nam całego Jezusa we wszystkich okolicznościach Jego życia, a więc Tego, który jest Słowem Ojca Przedwiecznego, który rodzi się z Bogarodzicy Dziewicy, który uczy nas prawdy, chorych leczy, pociesza dotkniętych smutkiem, który cierpi ból i który umiera; następnie Tego, który odniósłszy triumf nad śmiercią, zmartwychwstaje, który królując we chwale nieba, zsyła na nas Ducha Pocieszyciela, który wreszcie na wieki żyje w Kościele swoim: "Jezus Chrystus wczoraj i dziś, on sam i na wieki"(149).
A zresztą daje Go nam nie tylko jako wzór do naśladowania, lecz także pokazuje nam Go jako nauczyciela, któremu mamy dać skwapliwie posłuch, pasterza, za którym pójść mamy, pośrednika zbawienia naszego, zasadę naszej świętości i Głowę Mistyczną, której jesteśmy członkami, żyjącymi Jej życiem.