Tego samego wymaga ścisłe powiązanie Liturgii i Dogmatyki: bardziej lex credendi stanowi legem supplicandi niż lex supplicandi legem credendi.
Tego samego wymaga ścisłe powiązanie Liturgii i Dogmatyki: bardziej lex credendi stanowi legem supplicandi niż lex supplicandi legem credendi.
Jest jeszcze inny wzgląd który uzasadnia to niewzruszone prawo Hierarchii kościelnej, a mianowicie oczywiste, najściślejsze powiązanie liturgii z tymi zasadami nauki, które Kościół podaje jako artykuły prawdy, oraz potrzeba dostosowania liturgii do nakazów wiary katolickiej, podawanych przez najwyższy autorytet nauczający dla zabezpieczenia nieskazitelności religii przez Boga objawionej.
Sądzimy, że w związku z tym należy dobrze wyświetlić pewną sprawę wam, Czcigodni Bracia, znaną. Chodzi mianowicie o błąd i złudzenie tych, którzy sobie uroili, jakoby liturgia święta była jakimś probierzem prawd wiary, czyli, że jakaś togo rodzaju nauka poprzez święte obrzędy liturgii wydaje owoce pobożności i świętości, to tę Kościół powinien uznać, względnie, jeśli jest przeciwnie, to odrzucić, stąd ów aksjomat: "lex orandi, lex credendi".
A jednak nie tak uczy i nakazuje Kościół. Kult, który Kościół składa najlepszemu i wszechmogącemu Bogu, jest według wyraźnych i zwięzłych słów Augustyna, nieustannym wyznaniem wiary katolickiej oraz aktem nadziei i miłości: "przez wiarę, nadzieję i miłość", tak pisze "mamy Bogu cześć oddawać"(44). W liturgii świętej wyznajemy otwarcie i wyraźnie wiarę katolicką, nie tylko celebrując Tajemnice święte, sprawując Ofiarę i udzielając Sakramentów, ale także odmawiając lub śpiewając "Symbol" który jest znakiem i jakby dowodem osobistym chrześcijan, a wreszcie czytając księgi święte powstałe pod natchnieniem Ducha św. lub inne dokumenty. Cała liturgia więc zawiera wiarę katolicką, jako publiczne świadectwo o wierze Kościoła.
Z tej to przyczyny, ilekroć chodziło o definicję jakiejś prawdy objawionej przez Boga, Papieże i Sobory, czerpiąc z tzw. "źródeł teologicznych", nie rzadko również z liturgii św. przytaczali argumenty. Tak na przykład postąpił Nasz Poprzednik niezapomnianej pamięci Pius IX, gdy ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najśw. Maryi Panny. Podobnie prawie i Kościół i Ojcowie, gdy roztrząsano wątpliwości i spory na temat jakiejś prawdy, nie omieszkali szukać światła w czcigodnych obrzędach przekazanych przez starożytne wieki. Stąd owo sławne i czcigodne powiedzenie: "Legem credendi lex statuat supplicandi"(45).
Liturgia więc święta wiary katolickiej w sposób bezwzględny ani własną mocą nie oznacza ani nie stanowi lecz raczej, będąc także wyznaniem prawd nadziemskich, które podlegają najwyższej władzy nauczycielskiej Kościoła, może podsuwać argumenty i świadectwa nie małej wprawdzie wartości dla określenia jakiegoś szczególnego artykułu nauki chrześcijańskiej. Jeżeli więc chcemy w sposób absolutny i powszechny rozpoznać i określić stosunek, jaki zachodzi między świętą liturgią a wiarą, możemy całkiem słusznie powiedzieć: "Lex credendi legem statuat supplicandi". To samo należy stwierdzić, jeżeli idzie o pozostałe cnoty teologiczne: "W... wierze, nadziei i miłości z nieustannym pragnieniem wciąż się modlimy"(46).