Odpowiedzialność Biskupów
Odpowiedzialność Biskupów
Ale odpowiedzialność wyżej wymieniona spada z natury rzeczy przede wszystkim na Biskupa, któremu Kościół nakazuje ściśle, by "nikomu nie udzielał święceń, dopóki by na podstawie wyraźnych dowodów moralnej nie zyskał pewności o tym, czy kanonicznie jest odpowiedni; w przeciwnym bowiem razie nie tylko ciężko grzeszy, ale naraża się też na niebezpieczeństwo uczestniczenia w grzechach cudzych" (Cod. Iur. Can., kan. 973, 3). Przepis ten prawny jest jakby echem słów św. Pawła, wypowiedzianych do Tymoteusza: "Rąk na nikogo prędko nie wkładaj i nie stawaj się uczestnikiem grzechów cudzych" (I Tym. V, 22). "Co znaczy wkładać prędko ręce - jak wyjaśnia Poprzednik Nasz, św. Leon Wielki - jeśli nie to: przypuszczać nie wypróbowanych do godności kapłańskiej zanim osiągnęli wiek należyty, zanim zdali egzamin, zanim przywykli do posłuszeństwa, zanim okazali ducha karności? I co znaczy: być uczestnikiem grzechów cudzych, jeśli nie to, że udzielający święceń staje się takim, jak ten, którego nie należało wyświęcić?" (Św. Leon W., Listy, 12; Migne, P. L., LIV. 647); ponieważ, jak mówi św. Chryzostom do Biskupa: "Za przeszłe i przyszłe grzechy jego poniesiesz karę ty także, który godności mu udzieliłeś" (Św. Chryzost., Hom. 16 na Tym.; Migne, P. G. LXII, 587).
Pełne doniosłości to zdanie, Czcigodni Bracia, oznacza ową straszliwą odpowiedzialność, którą przerażony znamienity Biskup medjolański, św. Karol Boromeusz, zwykł był mawiać: "W tej sprawie nawet drobne zaniedbanie z mej strony może ściągnąć na mnie bardzo wielką winę" (Św. Karol Borom., Hom. do ordyn. dn. 1 czerwca 1577; Homilie, wyd. Ambr. Medjolan, 1747, t. IV, str. 270). Stosujemy się więc do zbawiennego napomnienia św. Jana Chryzostoma: "Nie po pierwszej, nie po drugiej lub trzeciej próbie, lecz dopiero, kiedyś się dokładnie rozejrzał i zbadał, wtedy ręce wkładaj" (Św. Jan Chryzost., Hom. 16 na Tym; Migne, PG., LXII, 587). Należy to przede wszystkim odnieść do świątobliwości kandydatów. Bo wedle zdania pobożnego Biskupa i Doktora św. Alfonsa M. Ligourego "nie wystarczy, by Biskup nic złego o kandydacie nie wiedział, lecz musi też być pewny o rzeczywistej jego godności" (Św. Alf. M. Liguori, Teol. Mor. o święc, kapł., n. 803). Nie lękajcie się też zarzutu nadmiernej surowości, jeśli w poczuciu swego obowiązku i korzystając z uprawnień, żądacie przed święceniami dowodów należytej godności, albo w wypadku wątpliwym odkładacie święcenia na czas późniejszy. "Odpowiednie bowiem drzewo budulcowe - jak prześlicznie mówi Grzegorz Wielki - ścina się w lasach, ale na budowę wciąga się je, kiedy w ciągu długich dni wyschło zupełnie i do nieodzownego użytku stało się zdatne; gdyby przypadkiem zaniedbano tej przezorności, cały gmach prędzej by się załamał pod nadmiernym ciężarem" (Św. Grzeg. W., Listy, ks. IX, l, 106; Migne PŁ. LXX, 1031); z porównaniem tym zgadzają się piękne słowa Doktora Anielskiego: "Stan duchowny wymaga poprzedniej świętości... dlatego ciężar święceń należy nałożyć na ściany, które przez świętość utraciły już wszelką wilgoć złego" (Św. Tom. z Akwinu, Sum. Teol., 2 - 2, kw. 189, art. 1 do 3).
Jeśli zresztą wszyscy i każdy w swoim zakresie wiernie przestrzegać będą przepisów kościelnych, jeśli stosować się będą do wskazówek, które w tej sprawie przed niewielu laty za pośrednictwem św. Kongregacji Sakramentów wydaliśmy (Instructio super scrutinio candidatorum instituendo antequam ad ordines promoveantur z dn. 27 grudnia 1930; AAS., t. XXIII, str. 120), wtedy po większej części ustaną przyczyny, dla których Kościół tyle łez wylał i które tyle zgorszenia wywołały u ludu. Zwracając się w tym miejscu do przełożonych zakonnych, napominamy ich z całej duszy, aby przygotowując swoich alumnów do kapłaństwa, nie tylko stosowali się do przepisów, które tak samo dla nich jak dla duchowieństwa świeckiego wydaliśmy (Instructio ad supremos Religiosorum etc. Moderatores de formatione clericali etc. z dn. 1 grudnia 1931; A. A. S. t. XXIV, str. 64 - 81), lecz żeby także to wszystko, co tu w ogóle o wychowaniu przyszłych kapłanów wyłuszczyliśmy, do swoich odnieśli stosunków, a to z tego choćby powodu, że Biskup, zabierający się do wyświęcenia młodych zakonników, polega przede wszystkim na zdaniu przełożonych.