XX. Braci pomarłych nie należy opłakiwać
XX. Braci pomarłych nie należy opłakiwać
A mnie samemu, najlichszemu słudze swemu, ileż to razy Bóg nakazywał, abym nieustannie wam wszystkim opowiadał, iż braci, których Pan wezwać raczył nie należy opłakiwać, ponieważ wiemy, że ich nie tracimy, ale tylko przed sobą wysyłamy; że ci co z ziemi ustępują, uprzedzają nas tylko, podobnie jak pieszych uprzedzają ci, co się morzem gdzieś udają. Tęsknić za nimi wolno, ale nie opłakiwać ich, lub czarne szaty przywdziewać, skoro oni tam jasne noszą. Inaczej dalibyśmy okazję poganom, aby nas ganili, iż płaczemy za tymi jako za utraconymi, o których powiadamy, iż żyją w Bogu – albo też, że wiary, którą usty głosimy, w sercu nie posiadamy. Zaprawdę przeciw wierze i nadziei grzeszymy, jeśli tak postępujemy, a wszystko co głosimy, fałszem i obłudą wydać się musi. Gdyż na nic się nie przyda słowami cnotę udawać, jeśli uczynkami druzgoce się prawdę.