XX. Chrystus naucza, że bogactwa nie tylko są pogardy godne, ale i niebezpieczne
XX. Chrystus naucza, że bogactwa nie tylko są pogardy godne, ale i niebezpieczne
Uczy nadto Chrystus, że bogactwa nie tylko godne są pogardy, ale i niebezpieczne dla nas, że w nich ukrywa się korzeń złości, blichtr łudzący, który podstępnie słaby umysł ludzki zwykł uwodzić. Dlatego też bogacza myślącego jedynie o bogactwach ziemskich i chełpiącego się nagromadzonym do zbytku plonem, gromi Bóg i mówi: Szalony! tej nocy duszy twej upominają się u ciebie! a coś nagotował, czyjeż będzie? (Łk. XII, 20). Cieszył się głupiec z majątku swego, choć tej samej nocy miał umrzeć. Rozmyślał o obfitości dobra wszelkiego, choć życie w nim gasło. Tymczasem Bóg, doskonałym tego tylko zowie, kto sprzeda wszystko co posiada, rozda ubogim i skarbi sobie w ten sposób skarby w niebie. Podobnież tego tylko zowie naśladowcą swoim i swej męki chwalebnej, kto w żadne więzy dóbr doczesnych nie jest uwikłany, lecz wraz ze wszystkimi władzami swymi Bogu się oddaje. Żeby zaś dojść do tego, w ten sposób modlić się każdy powinien i z modlitwy samej uczyć się, jakim być mu należy.