XXIII. Prawidło, podług którego grzechy odpuszczone nam być mogą
XXIII. Prawidło, podług którego grzechy odpuszczone nam być mogą
Wszelako Bóg dodaje też prawidło, krępuje nas też warunkiem i obowiązkiem, podług którego o tyle tylko prosić nam wolno o grzechów odpuszczenie, o ile my sami winowajcom naszym przebaczamy. Tak dalece, iż żadną miarą uzyskać tej łaski nie możemy, jeżeli względem winowajców naszych tak nie postępujemy. W tej myśli mówi i na innym miejscu: Którą miarą mierzyć będziecie, odmierzą wam (Mt. VII, 2). Stąd i sługa ów, który długu przez pana jemu odpuszczonego, współsłudze swemu odpuścić nie chciał, do ciemnicy wrzuconym został. Gdyż nie chcąc okazać się wyrozumiałym względem równego sobie, musiał utracić to co był uzyskał u pana swego. Tę samą prawdę wyraża Pan Jezus w ostrzejszych jeszcze słowach, gdy mówi: Gdy staniecie na modlitwę, odpuśćcie jeśli co przeciw komu macie, aby i Ojciec wasz, który jest w niebiesiech odpuścił wam grzechy wasze. Lecz jeśli wy nie odpuścicie, ani Ojciec wasz, który w niebie jest, nie odpuści wam grzechów waszych (Mk XI, 25 sq.). Tak więc w dniu sądu żadnej nie znajdziesz wymówki. Osądzon będziesz wyrokiem, który sam na siebie wydajesz. Jakoś sam postępował, takiego też postępowania doznasz. Bóg bowiem żąda, abyśmy w domu Jego w zgodzie i jedności żyli i takimi nadal pozostali, jakimiśmy byli w chwili powtórnych narodzin naszych. Począwszy być synami Bożymi, w pokoju Bożym zachować się powinniśmy i tymi samymi uczuciami się powodować, skorośmy jednakim ożywieni Duchem. Bóg nie przyjmuje ofiar od niezgodnego; każe mu wracać od ołtarza i z bratem się pojednać i tylko modlitwą w pokoju Ducha do Niego zasyłaną ubłagać się daje. Najmilszą dla Niego ofiarą jest pokój i zgoda braterska między nami, słowem społeczność złączona jednością Ojca, Syna i Ducha Świętego.