3. Chrystus jest Ostoją Kościoła
3. Chrystus jest Ostoją Kościoła
41. To, cośmy, Czcigodni Bracia, wyżej omówili, wykładając zwięźle i krótko sposób, w jaki Chrystus Pan chce, aby z Boskiej pełności obfite dary Jego wpływ wywierały na Kościół, aby przez to jak najbardziej upodabniał się do Niego, niemało już zapewne przyczyniło się do zrozumienia owego trzeciego powodu, który teraz omówić mamy, a z którego wysunąć można odpowiedzi na pytanie, dlaczego społeczne ciało Kościoła imieniem Chrystusa zdobimy. Polega ona na tym, że Zbawiciel nasz społeczeństwo przez Siebie założone podtrzymuje Boską swą mocą.
42. Wnikliwą i głęboką robi tu uwagę kard. Bellarmin, mianowicie, że nazwę ciała Chrystusowego nie tylko stąd wywodzić trzeba, że Chrystusa Pana musimy nazwać Głową Jego Ciała Mistycznego, lecz i z tego także tytułu, że On tak Kościół wspomaga i tak w swoim Kościele niejako żyje, że Ten istnieje jakoby druga osoba Chrystusa Pana. To samo twierdzi również Apostoł narodów, kiedy, pisząc do Koryntian, nazywa bez ogródki Kościół "Chrystusem" (1 Kor 12, 12). Niewątpliwie chciał On naśladować Mistrza swojego, który doń jako prześladowcy Kościoła, zawołał z góry: "Szawle, Szawle, czemu Mnie prześladujesz?" (Dz 9, 4). Co więcej, św. Grzegorz z Nyssy utrzymuje, że Apostoł częściej nazywa Kościół "Chrystusem", a znane Wam jest, Czcigodni Bracia, to zdanie św. Augustyna: "Chrystus Chrystusa opowiada".
43. Nie trzeba jednak tej najdoskonalszej nazwy tak rozumieć, jakoby niewysłowiony węzeł, którym Chrystus Pan przyjął cielesną ludzką naturę, odnosił się do całego Kościoła. Raczej na tym się on zasadza, że Zbawiciel nasz darami Jemu najwłaściwszymi tak się dzieli z Kościołem swoim, że ten pod względem całego sposobu życia, czy to widzialnego, czy też niewidzialnego, obraz Chrystusa Pana jak najdoskonalej w sobie odzwierciedla. Albowiem mocą misji, opartej na władzy i prawie, Boski Odkupiciel posłał Apostołów swoich na cały świat tak, jak sam był posłany przez Ojca (J 17, 18). Jest On tym, który przez Kościół swój chrzci, naucza, rządzi, wiąże i rozwiązuje i składa Najświętszą Ofiarę. Na mocy zaś owego daru wyższego rzędu, wewnętrznego a tak wzniosłego, o którym wyżej była mowa (gdyśmy mianowicie opisywali sposób w jaki głowa wpływa na swoje członki), Chrystus Pan żąda od Kościoła, aby żył Jego życiem nadprzyrodzonym, całe Jego ciało Boską swą mocą przenika, a poszczególnych członków zależnie od miejsca, jakie w tym ciele zajmują, w ten sam prawie sposób karmi i podtrzymuje, jak to czyni szczep winny, gdy złączone z sobą latorośle żywi i czyni owocodajnymi.
44. Jeśli uważnie zbadamy ten Boski początek życia i cnoty, od Chrystusa dany, tak, jak go uczynił źródłem każdego daru i łaski stworzonej, widzimy, że to nie kto inny, ale sam Duch św., który od Ojca i Syna pochodzi, wyjątkowo bywa także nazywany duchem Chrystusowym, (Rzym 8, 9) albo "Duchem Syna" (Gal 4, 6). Przez tego to Ducha łaski i prawdy Syn Boży w łonie nieskalanym Dziewicy duszę swą przyozdobił. Ten Duch Św. z rozkoszą mieszka w błogosławionej duszy Odkupiciela, jako w najmilszej świątyni swojej. Tego Ducha wysłużył nam Chrystus Pan własną krwią swoją, na krzyżu przelaną. Tego Ducha wreszcie tchnął na Apostołów i darował go Kościołowi na zgładzenie grzechów (J 20, 22). A chociaż tylko Chrystus Pan tego Ducha otrzymał nie pod miarą (J 3, 34), to jednak członkom Mistycznego Ciała nie inaczej udzielany bywa, jak tylko według miary daru Chrystusowego z pełności samego Chrystusa (Ef 4, 7). Odkąd zaś Chrystus Pan na krzyżu uwielbiony został, Duch Jego w przeobfitej mierze na Kościół się wylewa, aby cały Kościół i poszczególne Jego członki z dnia na dzień coraz bardziej do Boskiego Zbawiciela stawali się podobnymi. Duch to Chrystusa uczynił nas przybranymi synami Bożymi, (Rzym 8, 14 - 17) abyśmy kiedyś "wszyscy z odkrytym obliczem patrząc się na chwałę Pańską, w ten sam obraz przemienieni byli z jasności w jasność" (2 Kor 3, 18).
45. Temu zaś Duchowi Chrystusowemu, jako niewidzialnemu sprawcy, trzeba i to przypisać, że wszystkie części ciała i między sobą i z dostojną Głową się łączą tak, iż jest cały w Głowie, cały w ciele, cały w poszczególnych członkach. Tym wszystkim zależnie od różnych ich urzędów, i zajęć, od wyższego lub niższego stopnia zdrowia moralnego, którym się cieszą, Duch Św. w różny sposób asystuje i pomaga. Jego też niebieskim swym tchnieniem żywota we wszystkich częściach ciała działającego trzeba uznawać za początek jakiejkolwiek akcji żywotnej a rzeczywiście zbawiennej. On to, chociaż mieszka osobiście we wszystkich członkach i w nich po Bożemu działa, w niższych jednak pracuje również przez posługę wyższym oddaną. A wreszcie, choć przyczynia łaską swoją Kościołowi co dzień nowego wzrostu, wzdraga się mieszkać przez łaskę uświęcającą w członkach, od cała całkiem odciętych. Tę właśnie obecność Ducha Jezusa Chrystusa nasz poprzednik Leon XIII, mądrością nader wsławiony, w encyklice Divinum illud zwięźle a dobitnie określił, mówiąc: "Niech wystarczy to powiedzieć, że gdy Chrystus jest Głową Kościoła, to Duch Św. jest Jego duszą".
46. Jeżeli zaś tę żywotną siłę i moc, przez którą całe chrześcijaństwo Założyciel jego podtrzymuje już nie w samej sobie, lecz w tych skutkach stworzonych stąd wypływających rozważymy, widzimy, że polega ona na tych darach niebieskich, które nasz Odkupiciel wraz z Duchem św. Kościołowi udziela jako dawca światłości nadziemskiej i sprawca świętości. A więc cały Kościół jak i wszystkie Jego członki, mogą uważać za swoje to wielkie słowo Apostoła: "Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus" (Gal 2, 20).