1. Powody miłości Kościoła
1. Powody miłości Kościoła
78. Kiedyśmy, Czcigodni Bracia, jako Nauczyciel powszechnego Kościoła oświecili umysły światłością prawdy, roztrząsając to misterium tajemniczego nas wszystkich zjednoczenia z Chrystusem Panem, uważamy też za zgodne z urzędem Naszym pasterskim, aby dodać duszom bodźca do ukochania tego Mistycznego Ciała tą płomienną miłością, która nie tylko w myśli i słowach, ale także i w czynach winna się objawiać. Jeśli bowiem wyznawcy Starego Zakonu o swoim ziemskim państwie tak śpiewali: "Jeślibym cię zapomniał, o Jeruzalem, niech zapomniana będzie prawica moja! Niech mi przyschnie język mój do podniebienia, jeśli pamiętać o Tobie nie będę, jeślibym Jeruzalem nie położył na początku wesela mojego" (Ps 136, 5 - 6), z o ileż większą chwałą i głośniejszą radością trzeba nam się cieszyć, ponieważ zamieszkujemy Miasto, zbudowane z żywych i wybranych kamieni na górze świętej, "gdzie głównym kamieniem węgielnym jest sam Jezus Chrystus" (Ef 2, 20). Doprawdy, nie można pomyśleć nic zaszczytniejszego, jak należeć do świętego, katolickiego i apostolskiego Kościoła Rzymskiego, przez który stajemy się członkami jednego tak czcigodnego Ciała, gdzie rządzi nami jedna tak dostojna Głowa, jeden przenika nas Duch Św., jedna wreszcie zasila nas nauka, jeden karmi Chleb Anielski na tej ziemi wygnania, póki nie przejdziemy do jednej wiecznej szczęśliwości w niebie.
79. Aby nas nie zwiódł duch ciemności, który przemienia się w anioła światłości (2 Kor 11, 14), niech to będzie najwyższą zasadą miłości naszej, abyśmy tę Oblubienicę Chrystusową, jaką chciał Ją mieć Chrystus Pan i jaką nabył Krwią swoją, miłowali. A więc nie tylko najdroższymi winni nam być i te Sakramenty, którymi nas ta dobra Matka karmi, nie tylko te uroczystości, które nam radość i pociechą dają i te pieśni święte i obrzędy liturgiczne, które nasz umysł do nieba wznoszą ale i te tak zwane sakramentalia, tj. błogosławieństwa, i rozliczne ćwiczenia duchowe, którymi ona serca wiernych tak czule duchem Chrystusowym napełnia i pociesza. I nie tylko to jest obowiązkiem naszym, aby za tę macierzyńską nad nami opieką odwdzięczać się tak, jak to dzieciom przystoi, ale trzeba też szanować Jej powagę, od Chrystusa Pana nadaną, która w niewolę podbija i pod posłuszeństwo Chrystusowe poddaje rozumy nasze (2 Kor 10, 5). Bywa i tak, że nam każe słuchać i przykazań swoich i przepisów obyczajowych, niekiedy dość twardych dla natury naszej skażonej i pozbawionej pierwotnej niewinności. Innym razem każe nam poskramiać dobrowolnym umartwieniem buntownicze nasze ciało, owszem niekiedy upomina nas, abyśmy powstrzymywali się nawet od takich przyjemności, które nie są wprost grzeszne. Nie wystarczy jednakowoż miłować to Ciało, tak dostojne przez Boską jego Głowę i niebieskie dary, lecz trzeba je wspierać czynną miłością tak, jak się ono objawia w śmiertelnym naszym ciele, a mianowicie składające się tam z ułomnych i chorych pierwiastków, chociaż one nieraz tak mało odpowiadają swemu miejscu, które w tym czcigodnym Ciele zajmują.
80. Aby tego rodzaju głęboka a nieskalana miłość w sercach naszych panowała i z dnia na dzień wzrastała, konieczną jest rzeczą, abyśmy się przyzwyczaili widzieć w Kościele samego Chrystusa Pana. Bo przecież Chrystus Pan jest Tym, który w Kościele swoim żyje, przez Niego naucza, rządzi i świętych tajemnic i łask udziela. Chrystus jest Tym, który w różny sposób w różnych społecznych członkach objawia się na zewnątrz. Skoro więc wszyscy wierni chrześcijanie będą na serio usiłować, aby żyć żarliwym duchem wiary, wtedy zaiste nie tylko tych wyższych członków Mistycznego Ciała, a zwłaszcza tych, którzy z nakazu Boskiej Głowy mają kiedyś zdawać sprawę za dusze nasze (Hebr 13, 17), będą szanować i słuchać, ale i tych miłością otoczą, względem których Zbawca nasz pała nadzwyczajną miłością tj. słabych, zranionych i chorych, którzy potrzebują naturalnego albo nadziemskiego lekarstwa i te dziatki, których niewinność tak bardzo bywa dziś narażona na niebezpieczeństwo, a których duszyczki kształtują się jak figurki z wosku, i tych ubogich wreszcie, w których ratowaniu z największym politowaniem, trzeba nam widzieć osobę samego Jezusa Chrystusa.
81. Słusznie i sprawiedliwie powiada Apostoł: "Daleko bardziej te członki dala, które zdają się być słabsze, są potrzebniejsze, a członki ciała, które uważamy za mniej szanowane większym otaczamy szacunkiem" (1 Kor 12, 22 - 23). To właśnie najwyższej wagi zdania Apostoła uważamy dziś za konieczne - ze względu na sumienie i najwyższy Nasz urząd - z naciskiem powtórzyć, kiedy z wielką boleścią widzimy, jak ludzie dla braku urody ciała, albo też obłąkani, albo dziedziczną chorobą obciążeni, jako ciężar przykry dla społeczeństwa, niekiedy i życia bywają pozbawieni. I to niektórzy wychwalają jako nowy wynalazek postępu ludzkiego wskazany dla publicznego dobra. Któż jednak z rozsądnych ludzi nie wie o tym, że takie postępowanie nie tylko prawu naturalnemu, na sercu każdego wyrytemu, najostrzej się sprzeciwia, ale także wyższym uczuciom ludzkości? Ich więc krew, którzy są Odkupicielowi naszemu dlatego drożsi, ponieważ są godni żywszego politowania, "woła z ziemi do Boga" (Rodz. 4, 10).