2. Zjednoczenie to uwydatnia się zewnętrznie przez wiarę, nadzieję i miłość.
2. Zjednoczenie to uwydatnia się zewnętrznie przez wiarę, nadzieję i miłość.
60. Do tych węzłów prawnowładczych, które same z siebie wystarczają, żeby o całe niebo przewyższać wszystkie inne, choćby najwyższe społeczności ludzkiej węzły, inny jeszcze sposób jedności przystąpić musi z powodu owych trzech cnót, które nas między sobą i z Bogiem najściślej łączą tj. dla chrześcijańskiej wiary, nadziei i miłości.
61. Mówi bowiem Apostoł: "Jeden jest Pan, jedna jest wiara" (Ef 4, 5), ta oczywiście wiara, którą do jednego Boga przystajemy i do Jezusa Chrystusa, którego do nas posłał (J 17, 3). Jak bardzo przez tę wiarę wiążemy się z Bogiem, uczą nas słowa tego ucznia, którego Jezus szczególnie miłował: Ktobykolwiek wyznał, że Jezus jest Synem Bożym, Bóg w nim mieszka, a on w Bogu (1 J 4, 15). Nie mniej też między sobą i z Boską Głową naszą jesteśmy przez wiarę złączeni. Ilu nas bowiem jest wierzących "mających tego samego ducha wiary" (2 Kor 4, 13), tą samą światłością Chrystusową bywamy oświeceni, tym samym pokarmem Chrystusowym żywieni, ta sama Chrystusowa powaga i urząd nauczycielski nami rządzi. Jeśli więc ten sam we wszystkich duch wiary rozkwita, to wszyscy także tym samym życiem "żyjemy we wierze Syna Bożego, który umiłował nas i wydał samego siebie za nas" (Gal 2, 20), a Chrystus, Głowa nasza, żywa wiarą do serca przyjęty i mieszkający w sercach naszych (Ef 3, 17), jak jest sprawcą wiary naszej, tak też będzie jej dokonawcą (Hebr 12, 2).
62. Tak jak przez wiarę przyłączamy się na tej ziemi do Boga jako źródła prawdy, tak przez cnotę nadziei dążymy do Niego. Dla powszechnej tej tęsknoty za Królestwem niebieskim, przez którą zrzekamy się tu stałej ojczyzny, a przyszłej szukamy (Hebr. 13, 14) i kwapimy się do tej niebieskiej chwały, nie wahał się Apostoł narodów powiedzieć: Jedno ciało i jeden duch, jak jesteście wezwani w jednej nadziei wezwania waszego (Ef 4, 4), owszem Chrystus panuje w nas jakby nadzieją chwały (Kol 1, 27).
63. Jeżeli jednak te węzły wiary i nadziei, które nas łączą z Boskim Oblubieńcem w mistycznym Jego ciele, są tak pełne znaczenia, nie mniej zaiste powagi i skutku mają węzły miłości.
Jeżeli bowiem w naturalnym porządku rzeczy miłość jest również czymś najszlachetniejszym, z czego powstaje prawdziwa przyjaźń, cóż powiedzieć o tej nadziemskiej miłości, która sam Bóg wlewa do duszy naszej? "Bóg jest miłością, a kto trwa w miłości, trwa w Bogu i Bóg w nim" (1 J 4, 16). I ta właśnie miłość, jakby na mocy prawa od Boga nadanego sprawia, że do nas miłujących każe zstępować miłującemu nas wedle tych słów: Jeśli kto mnie miłuje... i Ojciec mój umiłuje go i do niego przyjdziemy i mieszkanie u niego uczynimy (J 14, 23). Miłość zatem ściślej niż inne cnoty łączy nas z Chrystusem. Tą to miłością rozpaleni tak liczni synowie Kościoła cieszyli się, że mogli cierpieć dla Niego zelżywości i do ostatniego tchnienia i do krwi przelania cierpieć i znosić niemożliwe warunki życia. Dlatego Boski Zbawca usilnie nas zachęca tymi słowy: "Trwajcie w miłości mojej". A przecież miłość jest czcza i próżna, jeżeli objawia się w dobrych uczynkach i z nich niejako się rodzi, dlatego dodaje zaraz te słowa: "Jeśli przykazania moje zachowacie, będziecie trwać w miłości mojej, jak i Ja zachowałem przykazania Ojca mojego i trwam w Jego miłości" (J 15, 9 - 10).
64. Tej atoli miłości ku Bogu i Chrystusowi Panu musi odpowiadać miłość bliźniego. Jakże bowiem moglibyśmy twierdzić, że miłujemy Boskiego Odkupiciela, gdybyśmy w nienawiści mieli tych, których On drogocenną Krwią swoją odkupił, aby uczynić ich członkami swego mistycznego ciała? Dlatego upomina nas Apostoł, którego nad innych ukochał Jezus: "Kto by rzekł, iż miłuje Boga, a nienawidziłby brata swego, kłamcą jest". "Albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, Boga, którego nie widzi, jakże może miłować? A to przykazanie mamy od Boga, aby kto miłuje Boga, miłował też i brata swego" (1 J 4, 20 - 21). Owszem, i to trzeba stwierdzić, że tym bardziej będziemy zjednoczeni z Bogiem i z Chrystusem Panem, im więcej stawać się będziemy jedni drugich członkami (Rzym 12, 5), mającymi jedni o drugich jednako staranie (1 Kor 12, 25). Z drugiej strony i to jest prawdą, że tym bardziej będziemy między sobą złączeni i zjednoczeni miłością, im gorętszą miłością przylgniemy do Boga i Boskiej Głowy naszej.