3. Potrzeba podania linii wytycznych
3. Potrzeba podania linii wytycznych
9. Główną atoli przyczyną i pobudką, dla której o tak wzniosłej nauce głębiej rozprawiać pragniemy, to Nasz obowiązek i troska pasterska. Wiele już wprawdzie dzieł o tym przedmiocie wydano drukiem, wiemy też dobrze, że nie brak ludzi, którzy z wielkim zapałem tym studiom się oddają i że pobożność chrześcijańska z niemałym zadowoleniem czytaniu tych dzieł czas swój poświęca. Przypisać to trzeba prawdopodobnie i odnowieniu nauki liturgicznej i częstej w zwyczaj wprowadzonej Komunii św., a wreszcie usilnie rozszerzanej czci Najświętszego Serca Jezusowego, która Nas tak dziś raduje. To wszystko doprowadziło wiele dusz do wyższej kontemplacji tych niezbadanych bogactw Chrystusowych, które w Kościele się przechowują. Dodać by można bez wątpienia i to, że do wyświetlenia tej kwestii przyczyniły się niemało dzieła, wydane w tych ostatnich czasach o Akcji Katolickiej, ponieważ one nawiązywały łączność wiernych pomiędzy sobą i z hierarchią kościelną a zwłaszcza z Biskupem Rzymskim. A jednak, chociaż słusznie i prawdziwie cieszyć się możemy z tego, co wyżej napomknęliśmy, zaprzeczyć niepodobna, że ci, co stoją poza prawdziwym Kościołem, grube błędy szerzą o tej właśnie nauce i że nawet wśród wiernych chrześcijan krążą niedokładne, lub zgoła fałszywe zapatrywania, które umysły z drogi prawdy sprowadzają.
10. Z jednej bowiem strony wojuje racjonalizm, który uważa za wręcz niedorzeczne to wszystko, co przewyższa i przerasta siły umysłu ludzkiego; przy nim staje pokrewny błąd, tak zwany naturalizm pospolity, który w Kościele Chrystusowym widzi tylko związki czysto prawne i społeczne. Z drugiej strony zagraża fałszywy mistycyzm który, nie waha się fałszować nawet Pismo św.
11. Te sobie nawzajem sprzeciwiające się i błędne nauki mają ten skutek, że niektórzy ludzie, bezpodstawną obawą przejęci, uważają tego rodzaju wyższą nauką za niebezpieczną dla siebie i unikają jej jakby pięknego, ale zakazanego owocu rajskiego. Niesłusznie tak postępują. Objawione bowiem od Boga tajemnice czyż mogą być zgubne dla człowieka? Nie mogą też one, na kształt skarbu zakopanego w roli, leżeć bezowocnie; na to bowiem z niebios są nam zesłane, aby przyczyniły się do postępu duchownego tych, co je będą rozważać z nabożeństwem. Albowiem, jak uczy Sobór Watykański, "rozum oświecony wiarą, gdy pilnie, nabożnie i trzeźwo szuka, dochodzi z pomocą Bożą do pewnego a bardzo owocnego poznania tajemnic, czy to przez analogią z tymi rzeczami, które naturalnym, sposobem poznaje, czy też ze związku tajemnic między sobą i celem ostatecznym człowieka" (Posiedź. 3. Const. de fide cath. r. IV). Jednak rozum ludzki, jak upomina ten sam Sobór, "nigdy nie będzie zdolny poznać ich w ten sposób, jak poznaje prawdy, które są jego zwykłym i właściwym przedmiotem".