2. Chrystus wzorem naszej miłości
2. Chrystus wzorem naszej miłości
Aby zaś ta szczera miłość, przez którą my w Kościele i Jego członkach mamy widzieć Zbawcę naszego, powoli nie wygasła, bardzo pożyteczną będzie rzeczą patrzeć się na Jezusa Samego, jako najwyższy wzór miłości ku Kościołowi.
82. A najpierw, naśladujmy objętość tej miłości. Jedna jest Oblubienica Chrystusowa, a tą jest Kościół św. Miłość jednak Boskiego Oblubieńca rozciąga się tak daleko, że nie wykluczając nikogo, cały rodzaj ludzki w swej Oblubienicy obejmuje. Z tej to właśnie przyczyny Zbawiciel nasz Krew swoją przelał, aby wszystkich ludzi, różniących się między sobą pochodzeniem i pokoleniem, pojednać z Bogiem na krzyżu i zmusić ich, aby się zrośli wspólnie w jedno ciało. Prawdziwa tedy miłość Kościoła żąda nie tylko tego, abyśmy w Ciele Mistycznym byli jeden drugiego członkami, mającymi dzielić nawzajem starania (Rzym 12, 5; 1 Kor 12 25), które powinny cieszyć się, gdy taki członek jest w chwale, a współcierpieć z cierpiącymi (1 Kor 12, 26), ale także innych ludzi, dotąd z nami w ciele Kościoła nie złączonych, uznawali za braci Chrystusa wedle ciała, powołanych wraz z nami do tej samej wiecznej chwały niebieskiej. Niestety, nie brak dziś i takich, co zuchwale głoszą, że rywalizacja, nienawiść i zazdrość jest tym, co podnosi godność człowieka i jego ludzką cnotę. My jednak, patrząc z bólem serca na straszliwe skutki tej nauki, idźmy śladem naszego Króla, rozdającego pokój. On nas nauczył miłować nie tylko tych, co należą do innego narodu lub innego plemienia (Łk 10, 33 - 37), ale miłować nawet naszych wrogów (Łk 6, 27 - 35). My, porwani najmilszymi słowy Apostoła narodów, z głębi serca śpiewajmy o tym, jaką jest długość i szerokość; wysokość i głębokość miłości Chrystusowej (Ef 3, 18). A tej miłości nie potrafi w nas zniszczyć ani różnica narodowości lub obyczajów, ani nie zmniejszą jej nieprzejrzane nurty oceanu, ani wreszcie wojny, ze słusznej czy niesłusznej przyczyny wszczęte, rozluźnić jej nie potrafią.
83. Czcigodni Bracia! W tej tak bardzo poważnej godzinie, w której tyle boleści rozdziera ciało, a smutków duszą, trzeba nam wszystkim pobudzić się do tej niebieskiej miłości, abyśmy zespoliwszy wszystkie siły dobrych ludzi, współubiegając się z innymi w miłości i miłosierdziu, tym olbrzymim potrzebom ciała i duszy zaradzili. Mamy tu na myśli głównie tych, co pracują w różnego rodzaju związkach charytatywnych. Wtedy dopiero zajaśnieje po całym świecie Mistycznego Ciała Chrystusowego hojność przeobfita i niewyczerpana jego płodność.
84. Ponieważ zaś wzniosłości tego ukochania, jakim Chrystus Pan obejmuje Kościół, odpowiada u niego trwałość i działanie miłości, i my także wszyscy umiłujmy to mistyczne Ciało Chrystusowe miłością czynną i stałą. Co więcej nie można znaleźć ani jednej godziny, w której by Odkupiciel nasz nie pracował dla Kościoła. Od Wcielenia swego, gdy położył pierwszy fundament pod Kościół swój, aż do zakończenia tego życia śmiertelnego, czy to jaśniejącym przykładem świętości, czy to przemawiając do ludzi, rozmawiając z nimi, wzywając ich do Siebie, ustanawiając przepisy dla ukształtowania Kościoła lub jego utwierdzenia - oto, jaką pracę aż do umęczenia podejmuje, chociaż był Synem Bożym. Pragniemy tedy, aby wszyscy, którzy Kościół święty za Matkę uznają, pilnie to rozważyli, że nie tylko kapłani i ci, co poświęciwszy się Bogu, obrali życie zakonne, lecz i wszyscy inni członkowie Mistycznego Ciała, każdy według możności swojej mają obowiązek usilnie i gorliwie do budowy i wzrostu tego Ciała dopomagać. Szczególnie niech to sobie do serca wezmą, jak tego pragniemy i co zresztą już chwalebnie spełniają ci, co w szeregach Akcji Katolickiej pracują, pomagając biskupom i kapłanom w pracy apostolskiej, ale i ci także, co w innych związkach pobożnych w tym samym celu pracują. Każdy to jasno widzi, że gorliwość i wysiłki wszystkich dusz wiernych w dzisiejszych warunkach mają nadzwyczajną wartość i olbrzymie znaczenie.
Nie możemy też tu pominąć milczeniem ojców i matek, którym nasz Zbawca powierzył najdelikatniejsze członki Mistycznego swojego Ciała. Zaklinamy ich usilnie, przez miłość Chrystusa Pana i Kościoła, aby potomstwo sobie oddane otoczyli najstaranniejszą opieką i chronili je przed zasadzkami wszelkiego rodzaju, którymi dziś tak łatwo usidlane być może.
85. W wyjątkowy zupełnie sposób okazał Odkupiciel nasz swoją płomienną miłość ku Kościołowi przez gorące błagania, zanoszone za Kościół do Ojca Niebieskiego. Przypominamy mianowicie co wszystkim jest wiadome, Czcigodni Bracia, jak to Pan Jezus, mając wnet wstąpić na haniebne drzewo krzyża, najgorętsze prośby zanosił za Piotra (Łk 22, 23), za resztę Apostołów (J 17, 9 - 10), za wszystkich wreszcie, którzy przez głoszenie słowa Bożego mieli weń uwierzyć. (J 17, 9 - 10).
Ten więc przykład Chrystusa Pana naśladując, codziennie prosimy Pana żniwa, aby posyłał robotników na żniwa Swoje (Mat 9, 38). I tak codziennie niech błaganie wszystkich nas płynie w niebiosa i poleca wszystkich członków Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa Bogu. A zwłaszcza niech to czynią biskupi, którym powierzono w szczególną opiekę diecezję, i kapłani, zakonnicy i zakonnice, którzy wezwani są na pracę Bożą czy to wśród swoich ziomków, czy też w dalekich krajach pogańskich i tam szerzą Królestwo Boskiego Odkupiciela, bronią go i strzegą.
Niech to wspólne błaganie nasze nie zapomina o żadnym członku tego Czcigodnego Ciała, a zwłaszcza niech pamięta w szczególny sposób o tych, co na tym padole ziemskim cierpią i znękani bywają lub też, pożegnawszy ten świat, w ogniu czyśćcowym za winy swe pokutują. I tych nie pomijajmy, co uczą się zasad religii chrześcijańskiej, aby jak najprędzej mogli być obmyci wodą chrztu św.
86. Tego też bardzo gorąco pragniemy, aby te wspólne prośby z wielką miłością przechodziły w pomoc tym także, którzy albo nie są jeszcze dość oświeceni prawdami Ewangelii albo nie weszli dotąd do bezpiecznej owczarni Kościoła św., lub też przez nieszczęsne rozterki religijne są odłączeni od Nas, którzy bez Naszej zasługi piastujemy Osobę Chrystusową tu na ziemi.
Powtarzajmy więc tę Boską Zbawcy Naszego modlitwę do Ojca niebieskiego: "Abyśmy wszyscy jedno byli jako Ty, Ojcze, we Mnie a Ja w Tobie, aby i oni w Nas jedno byli, aby uwierzył świat, żeś Ty Mnie posłał" (J 17, 21).
87. Tych również, którzy do widzialnej budowy Kościoła nie należą, My od początku naszego Pontyfikatu, jak zresztą wiecie, Czcigodni Bracia, powierzyliśmy Opiece niebieskiej, uroczyście to stwierdzając, że gdy śladami Dobrego Pasterza kroczymy, nie mamy innego, równie serdecznego pragnienia nad to, aby oni "życie mieli i obficiej mieli".
I to uroczyste nasze oświadczenie chcemy tu przez tę Encyklikę powtórzyć, w której głosimy chwalę "wielkiego i wspaniałego Cała Chrystusowego" (Ireneusz).
W tym celu upraszaliśmy Sobie modły całego Kościoła i zapraszamy wszystkich i każdego z osobna sercem, pełnym miłości, aby idąc dobrowolnie i ochotnie za natchnieniem wewnętrznym łaski Bożej, starali się wydobyć z tego stanu, w którym o wieczne zbawienie własnej duszy spokojni być nie mogą (Pius IX, Jam vos omnes, 1866).
Chociaż bowiem nieświadomym jakimś pragnieniem i życzeniem kierowaliby się ku Mistycznym Ciału Zbawiciela, tracą tyle i tak wielkich łask niebieskich i pomocy, które uzyskać można tylko w Kościele Katolickim.
Niechże więc wejdą do jedności katolickiej i z Nami w tej jednej budowie Ciała Jezusa Chrystusa złączeni, do jednej Głowy się zwrócą w tej społeczności, pełnej najchwalebniejszej miłości. Nie ustając nigdy w prośbach Naszych do Ducha miłości i prawdy, czekamy na nich z podniesionymi i otwartymi rękoma, jako na tych, co mają przyjść nie do obcego, ale do swojego własnego i ojcowskiego domu.
88. Jeśli pragniemy, aby nieustannie taka modlitwa całego Mistycznego Ciała szła przed tron Boży, aby wszyscy błąkający się z dala weszli jak najprędzej do jednej Owczarni Chrystusowej, wyznajemy jednak otwarcie, że absolutnie konieczną jest rzeczą, aby to działo się z własnej woli i ochoty, ponieważ nikt nie wierzy, jak tylko ten, kto chce (Św. Augustyn) Dlatego też, jeśli się zdarza, że niewierzących zmusza ktoś do tego, iżby weszli do świątyni Kościoła i zbliżyli się tam do ołtarza, aby przyjąć sakramenty święte, tacy nie stają się prawdziwymi chrześcijanami. Wiara bowiem, bez której "niepodobna jest podobać się Bogu" (Hebr 11, 6), musi być całkiem "dobrowolnym posłuszeństwem rozumu i woli" (Sobór Wat. Konstytucja o wierze katolickiej, r. 3). Jeśli więc kiedykolwiek bywa tak, że wbrew stałej nauce tej Stolicy Apostolskiej zmusza się kogoś mimo jego woli do przyjęcia wiary katolickiej, My, świadomi Naszego urzędu, stanowczo to potępiamy. Ponieważ jednak ludzie, posiadając wolną wolę, mogą jej nadużyć powodowani bojaźnią lub grzeszną namiętnością, konieczną jest rzeczą, aby Ojciec światłości przez Ducha umiłowanego Syna swego do prawdy ich pociągał. Jeżeli zaś, dotąd tak wielu, niestety, od prawdy katolickiej trzyma się z daleka i nie są posłuszni natchnieniom łaski Bożej, to wina nie tylko jest w tym, że sami mało się modlą, ale i w tym że wierni chrześcijanie nie zasyłają za nich gorętszych próśb do Boga. Dlatego też wciąż a wciąż upominamy, aby ci, co gorąco Kościół miłują, za przykładem Boskiego Odkupiciela bez ustanku zanosili swe modły do nieba.
89. W dzisiejszych zwłaszcza czasach i warunkach życia już nie wskazaną, ale nawet konieczną jest rzeczą, aby mianowicie za królów i książęta i za tych wszystkich, co panują nad narodami, a mogą dać Kościołowi zewnętrzną ochronę, były zasyłane usilne prośby, aby po ułożeniu wszystkich spraw wedle należnego porządku, "pokój, to dzielą sprawiedliwości" (Iz 32, 17), za natchnieniem miłości Bożej umęczonej ludzkości z najobrzydliwszych odmętów tej burzy wypłynął, a święta Matka Kościół mogła wieść życie spokojne i uciszone we wszelkiej pobożności i czystości (1 Tym 2, 2). Trzeba błagać Boga o to, aby ci wszyscy, co są rządcami narodów, kochali mądrość (Mądr 6, 23) tak, aby nie spadł na nich ten poważny wyrok: "Najwyższy badać będzie uczynki wasze i myśli wasze roztrząsać, że będąc sługami królestwa Jego, nie sądziliście sprawiedliwie, abyście strzegli prawa sprawiedliwości, uniście chodzili według woli Bożej. Straszliwie i prędko ukaże się wam, bo najsroższy sąd będzie nad tymi, co nad innymi stoją. Mały bowiem dozna miłosierdzia, ale mocarze będą cierpieć srogie męki. Bo na niczyją osobę Bóg zważać nie będzie, ani się nie ulęknie niczyjej wielkości, gdyż On uczynił małego i wielkiego i jednaką o wszystkich ma pieczę. Mocniejszym jednak mocniejsza męka grozi. Do was tedy królowie, są te moje słowa, abyście się nauczyli mądrości, a z niej nie wypadli" (Mądr 6, 4 - 10).
90. Lecz nie tylko wytężoną pracą i ustawiczną modlitwą okazywał Chrystus Pan miłość swoją ku nieskalanej Oblubienicy, lecz także przez swoje cierpienia i uciski, znoszone dla niej ochotnie i z miłością. "Umiłowawszy swoich, do końca ich umiłował" (J 13, 1). Tylko przez krew nabył On sobie Kościół na własność (Dz 20, 28). Tymi więc krwawymi śladami Króla naszego idziemy chętnie, jak tego żąda nasze zbawienie, które trzeba sobie zabezpieczyć. "Jeśli bowiem zostaliśmy wszczepieni w podobieństwo śmierci Jego i to w zmartwychwstaniu będziemy" (Rzym 6, 5), "jeśliśmy wespół umarli, wespół też żyć będziemy" (2 Tym. 2, 11). Tego też żąda i miłość Kościoła i prawdziwa a czynna miłość tych dusz, które Kościół Chrystusowi rodzi. Chociaż bowiem Zbawiciel nasz przez gorzką mękę i bolesną śmierć swoją wysłużył Kościołowi nieskończony wprost skarbiec łask, to jednak te dary bywają nam z woli Opatrzności Bożej tylko częściowo udzielane, większa zaś lub mniejsza ich obfitość niemało zależy od naszych dobrych uczynków, które ten deszcz niebieskich łask, dobrowolnie od Boga zsyłany, ściągają na dusze ludzkie. I ten to właśnie deszcz łask stanie się najbardziej obfitym, jeśli nie tylko będziemy zanosić do Boga gorące błagania, biorąc zwłaszcza udział nawet w codziennej, o ile to łatwo być może, Ofierze Eucharystycznej i jeśli nie tylko będziemy się starać tylu potrzebującym przynosić ulgę i pociechę przez dzieła miłosierdzia chrześcijańskiego, ale także, gdy ponad znikome rzeczy tego świata przeniesiemy dobra nie przemijające, a także, gdy poskramiać będziemy śmiertelne nasze ciało dobrowolnymi umartwieniami, odmawiając mu zakazanych rzeczy, a żądając od niego tego, co przykre i trudne, a wreszcie gdy przeciwności i cierpienia obecnego życia przyjmować będziemy, jakby z rąk Boskich, sercem upokorzonym. W ten sposób według Apostoła: "dopełniać będziemy to, czego nie dostaje utrapieniom Chrystusowym, w ciele naszym, za ciało Jego, którym jest Kościół" (Kol 1, 24).
91. Kiedy te słowa piszemy, przed oczyma naszymi staje prawie niezliczona, niestety, rzesza nieszczęśliwych ludzi, nad którymi gorzko płaczemy: chorzy, nędzarze, kaleki bez nóg i rąk, wdowy i sieroty i ogromna liczba tych, co z powodu własnego i osobliwego ucisku, albo niedoli najbliższych swoich męczą się i trapią niemal aż do śmierci. Wszystkich, którzy z jakiejkolwiek przyczyny przygnębieni są smutkiem i uciśnieni, ojcowskim sercem zachęcamy, aby z żywą wiarą oczy swe podnosili ku niebu i utrapienia swoje ofiarowali Bogu, który im za to kiedyś obfitą odda nagrodę. Niech też o tym pamiętają, że ból ich nie jest czczy i daremny, lecz bardzo pożyteczny im samym, a także Kościołowi, jeśli go w tej intencji cierpliwie będą znosić. Aby ten zamiar stał się bardziej praktycznym i skutecznym, wiele pomoże do tego codzienne ofiarowanie siebie Bogu, które jest zwyczajem pobożnego stowarzyszenia, nazwanego Apostolstwem Modlitwy. To właśnie stowarzyszenie jako bardzo miłe Bogu, gorąco i całym sercem polecamy.
92. Jeżeli zawsze dla ratowania dusz cierpienia swoje łączyć trzeba z cierpieniami Boskiego Odkupiciela, to dziś zwłaszcza i przede wszystkim, Czcigodni Bracia, niech to będzie obowiązkiem wszystkich, dziś, gdy olbrzymie pożary wojenne cały niemal świat podpaliły i tyle śmierci, tyle nieszczęść, tyle boleści powodują, dziś także niech i to wszyscy uważają za swoją powinność, aby się od grzechów, od pokus tego świata i wyuzdanych rozkoszy ciała powstrzymywali i od marności i pustoty tych rzeczy ziemskich, które przeszkadzają w wychowaniu ludzi w obyczajach chrześcijańskich i dostąpieniu żywota wiecznego.
Przejmijmy się raczej głęboko tak bardzo poważnymi słowy poprzednika naszego, nieśmiertelnej pamięci św. Leona Wielkiego, który twierdzi, że przez chrzest święty staliśmy się ciałem Ukrzyżowanego (Sermo 63 i 66) i tą przecudną modlitwą św. Ambrożego: "Noś mnie o Chryste, na krzyżu, który jest zbawieniem dla błądzących, w którym jedynie jest spoczynek dla strudzonych, na którym wyłącznie będą żyć ci, co umierają" (In Ps.).