XVI. Wielka ilość dziatek nie uwalnia od dawania jałmużny
XVI. Wielka ilość dziatek nie uwalnia od dawania jałmużny
Pamiętajmy także i na to najmilsi bracia, że chrześcijanin ani troską o dzieci swe od czynienia jałmużny wymówić się nie może. Bo w tych datkach Chrystusa mieć nam trzeba na myśli, który sam o sobie powiada, że jest ich odbiorcą, oraz pamiętać na to, że nie bliźnich naszych, pełniąc je, ponad dziatki nasze stawiamy, ale Boga, który mówi: Kto miłuje ojca albo matkę więcej niż Mię, nie jest Mnie godzien, a kto miłuje syna albo córkę nad Mię, nie jest Mnie godzien (Mt. X, 37). Na co i w Księdze Powtórzonego Prawa, ku wspomożeniu naszej wiary i miłości ku Bogu potwierdzenie znajdujemy, gdy czytamy: Którzy rzekli ojcu swemu i matce swojej: «nie znam was»..., i nie znali synów swoich, ci strzegli mów Twoich i przymierze Twoje zachowali (Deut. XXXIII, 9). Jeśli bowiem istotnie Boga całym sercem kochamy, nie powinniśmy ani rodziców, ani dziatek swoich wyżej nad Niego cenić. Tę prawdę potwierdza też św. Jan w liście swoim ucząc, iż ci, którzy nie chcą dawać jałmużny, nie miłują Boga. Pisze bowiem: Kto by miał majętność tego świata, i widział, że brat jego jest w potrzebie, a zamknąłby przed nim wnętrze swoje, jakże w nim przebywa miłość Boża? (I Jan. III, 17). A przeto skoro jałmużna jest lichwą pożyczoną Bogu, skoro w każdym najnędzniejszym żebraku, którego wspieramy, Chrystusa wspieramy, nikt z nas nie zechce chyba przekładać nieba nad doczesność, Boga ponad ludzi.