ROZDZIAŁ VI.
ROZDZIAŁ VI.
Im kto więcej przywiązanym jest do wiary, ten skwapliwiej opiera się nowym wymysłom. Dlatego papież Stefan św. z wielką stanowczością wystąpił przeciw powtarzaniu chrztu.
15. Wszyscy przeto prawi katolicy powinni w ustawicznym rozmyślaniu wspominać na wielki i prawdziwie Boży przykład tych świętych mężów, co na kształt siedmioramiennego świecznika siedmiorakim światłem Ducha Świętego jaśniejąc, świetny wzór wskazali potomnym, jak na przyszłość zuchwalstwo niezbożnej nowości tłumić powagą starożytności świętej w każdym poszczególnym wypadku kłamliwych nauk kacerskich. Ani to zresztą rzecz nowa; zawsze bowiem trwał w Kościele ten obyczaj, że im kto bardziej był przywiązanym do wiary, tym skwapliwiej opierał się wymyślonym nowinkom. Przykładów takich pełno wszędy, i za długo byłoby je wyliczać; wezmę jeden jaki, najlepiej ze św. Stolicy Apostolskiej, by wszyscy jasno poznali, jak dzielnie, jak usilnie, jak wytrwale świętych Apostołów święci następcy bronili całości przyjętej raz wiary.
16. Niegdyś czcigodnej pamięci Agrypin (17) biskup kartagiński, pierwszy ze wszystkich ludzi utrzymywał wbrew prawu Boskiemu, wbrew zasadzie Kościoła powszechnego, wbrew zwyczajowi i ustawom przodków, że Chrzest powtarzać należy. To mniemanie sprowadziło tyle złego, że nie tylko wszystkim kacerzom dało sposobność do świętokradztwa, lecz i niektórym katolikom powód do błędu. Gdy więc zewsząd wszyscy opierali się tej nowości, i wszyscy po wszystkie miejsca kapłani wedle możności ją odpierali, wówczas świętej pamięci papież Stefan (18), biskup na Stolicy Apostolskiej, wystąpił przeciw temu wespół z innymi towarzyszami swymi lecz jednak przed innymi, za godną, jak sądzę, rzecz poczytując, by wszystkich o tyle przewyższył gorliwością w wierze, o ile przewyższał powagą stanowiska. W wysłanym da Afryki liście to ostatecznie postanowił: "Nihil novandum, nisi quod traditum est, – niczego nie odmieniać, przestrzegać podania". Rozumiał bowiem mąż święty i roztropny, że wzgląd pobożności dopuszcza to jedno tylko, by wszystko z taką wiernością było przekazane synom, z jaką wzięte od ojców, że nam za religią iść należy, nie kędy sami chcielibyśmy ją poprowadzić, lecz raczej którędy ona prowadzi, i że to jest właściwe chrześcijańskiej skromności i powadze, by nie swoje potomnym podawać, lecz wzięte od przodków zachować. Jakiż przeto był wtedy wynik całej sprawy? – praktykowany i zwykły: zatrzymano starożytność, nowość odrzucono.
17. Lecz może zbywało na poparciu onemu wymysłowi nowemu? Przeciwnie, – miał on za sobą taką umysłu potęgę, takie wymowy potoki, tak wielką liczbę zwolenników, takie prawdy podobieństwo, takie orzeczenia Pisma Bożego, lecz zupełnie w sposób nowy i fałszywy rozumiane, iż zda mi się, że całego tego sprzysiężenia w żaden sposób nie można byłoby obalić, gdyby go nie obróciło w niwecz – jedyna wszystkich tych usiłowań pobudka, – samo właśnie ono podjęte, bronione, zachwalane wyznanie nowości. Jakież koniec końcem samegoż koncylium afrykańskiego (19) lub jego dekretu znaczenie? Żadne, za łaską Bożą, lecz wszystko jak senne widziadła, jak baśni, jak naleciałość zostało zniesione, zapomniane, zdeptane.
18. I, o dziwna rzeczy odmiano! Twórcy tego mniemania za prawowiernych, zwolennicy za kacerzów są poczytani; mistrze przebaczenie, uczniowie potępienie odnoszą; pisarze dzieł owych będą synami królestwa, obrońców zaś piekło pochłonie. Bo któż do tyla szalony, co by wątpił, że owa ozdoba wszystkich świętych biskupów i męczenników, Cyprian św. (20) będzie na wieki królował z Chrystusem wraz z innymi towarzyszami swoimi? Albo przeciwnie, kto tyle bezbożny, co by przeczył, że donatyści i inni truciciele, którzy się chełpią, iż powagą onego koncylium chrzest powtarzają, goreć będą z diabłem na wieki?