ROZDZIAŁ VII.
ROZDZIAŁ VII.
Kacerze jak synowie Chama wyjawiają chętnie błędy mężów świętych i przywodzą na swą obronę ciemne ich wyrażenia. Pilnie strzec się należy takich, którzy śmią odmieniać wiarę.
19. Wyrok ten zda mi się przez Boga ogłoszonym najbardziej dla przewrotności tych, co pod cudzym imieniem usiłując wytworzyć herezję, wyszukują pospolicie pism jakiegoś dawnego męża w mało znanym wydaniu, które dla samej swej zawiłości zdają się sprzyjać ich dogmatowi, ażeby wyglądało, nie wiem czemu, że cokolwiek głoszą, ani pierwsi, ani jedni oni tak rozumieją. Ich niegodziwość, ja uważam, podwójnej nienawiści godną, już dlatego że się nie lękają podawać innym trucizny kacerstwa, już że pamięć męża świętego jakoby uśpione popioły bezbożną ręką rozwiewają, i to, co milczeniem pokryć należało, rozgłaszają przez odnowienie mniemania, idąc w tym śladami swego poprzednika, Chama, który nie dość że zaniechał okryć nagości czcigodnego Noego, lecz jeszcze na pośmiewisko innym ją oznajmił. Stąd za poniewierkę czci synowskiej na taką zasłużył karę, że klątwa grzechu jego ciążyła i na jego potomkach, – wielce i dalece różny od onych błogosławionych braci, którzy nagości zacnego ojca swego ani własnymi oczyma obrazić, ani dla obcych widowiskiem być nie dopuścili, lecz tyłem obróceni, jak napisano, okryli go, to jest ani pochwalili ani wyjawili upadku świętego męża, – i dlatego właśnie obdarzeni zostali szczęśliwym błogosławieństwem i na potomstwo swoje (21).
20. Lecz wróćmy do przedmiotu. Wielką tedy bojaźnią lękać się nam trzeba grzechu odmiany wiary i zniewagi religii, od czego nie tylko karność postanowień kościelnych, lecz i groźba powagi apostolskiej odstrasza. Wiadomo wszystkim, z jaką powagą, jak surowo i jak gwałtownie św. Paweł Apostoł strofuje tych, co z dziwną lekkomyślnością nazbyt skoro przenieśli się od tego, który ich do łaski Chrystusowej wezwał, do inszej Ewangelii, która nie jest inszą (22); – co nagromadzili sobie nauczycielów według swoich pożądliwości, od prawdy słuchanie odwracając, ku baśniom obróceni (23); mających potępienie, iż pierwszą wiarę złamali (24), uwiedzionych przez tych, o których tenże Apostoł pisze do braci rzymskich: A proszę was, bracia, abyście upatrywali tych, którzy czynią rozruchy i zgorszenia, mimo naukę, której się wy nauczyliście, i chrońcie się ich. Albowiem takowi Panu naszemu Chrystusowi nie służą, ale brzuchowi swemu, a przez łagodne mowy i pobłażania zwodzą serca niewinnych (25). Którzy wrywają się do domów, i pojmane wiodą niewiastki grzechami obciążone, które się dają uwieść rozmaitym pożądliwościom, zawsze się uczące, a nigdy ku wiadomości prawdy nie przychodzące (26). Próżnomówni i zwodziciele, którzy całe domy podwracają, ucząc co nie potrzeba dla zysku sprośnego (27). Ludzie rozumu skażonego, odrzuceni ze strony wiary (28); pyszni i nic nie umiejący, ale chorujący około gadek i sporów o słowach; którzy utracili prawdę, rozumiejący zyskiem pobożność (29); a k'temu też próżnujący, uczą się obchodzić domy; nie tylko próżnujący, ale też świegotliwi i dworni, mówiący czego nie potrzeba (30); którzy dobre sumienie odrzuciwszy, ze strony wiary rozbili się (31); których bezbożność i próżnomówność wielce pomnażają się ku niepobożności, a mowa ich szerzy się jako kancer (32). Słuszna też, co o nich napisano: Aleć więcej nie wskórają, albowiem ich szaleństwo jawne będzie wszystkim, jako i onych było (33).