Wróć do Czytelni

Pamiętnik — Commonitorium

Wincenty z Lerynu · Ojcowie Kościoła

Atrybucja i zakres zgodne z wybraną kartą źródłową; nie zweryfikowano wydania krytycznego. Noty wydawcy wymagają kontroli oddzielenia od dzieła.

Jako błąd Orygenesa był wielkim kuszeniem dla Kościoła.

Jako błąd Orygenesa był wielkim kuszeniem dla Kościoła.

43. Mówiliśmy tedy wyżej, że błąd nauczyciela bywał w Kościele Bożym kuszeniem dla ludzi, a kuszeniem tym większym, im uczeńszy był, kto błądził. I to naprzód powagą Pisma, potem przykładami z dziejów kościelnych wykazałem, mianowicie wspomnieniem tych, co przez czas jakiś za prawowiernych poczytywani pod koniec jednak albo do obcej odpadli sekty, albo własną utworzyli herezję. Zaiste, rzecz to wielkiej wagi, i ku nauce pożyteczna, i dla pamięci niezbędna, którą wciąż coraz więcej gromadzeniem przykładów wyjaśniać i wpajać w umysły należy, by wszyscy prawi katolicy wiedzieli, że powinnością ich jest – za Kościołem przyjmować nauczycieli, nie za nauczycielami porzucać wiarę Kościoła.

44. Lecz, moim zdaniem, pomimo liczbę wielką sprawców takiego kuszenia, nie ma bodaj nikogo, kto by pod tym względem dorównał Orygenesowi (47), który posiadał wiele – tak świetnych, tak wyjątkowych, tak dziwnych zalet, że w początkach każdy za obowiązek sobie poczytał wierzyć wszelkim jego wywodom. Bo jeśli życie jedna powagę, był on wielce pracowity, skromny bardzo, cierpliwy, wytrwały. Jeśli ród albo wykształcenie: któż nadeń znakomitszy, – gdyż naprzód pochodził on z domu wsławionego męczeństwem (48); później nie tylko ojca, lecz i wszystkiego mienia pozbawiony dla Chrystusa, tak się zahartował wśród przykrości świętego ubóstwa, że, jak mówią, często bardzo znosił prześladowanie dla wiary Chrystusowej. A nie tylko to go zalecało, co wszystko do kuszenia potem służyło, lecz nadto jeszcze taka potęga umysłu, tak głębokiego, tak bystrego, tak wykształconego, że wszystkich niemal o wiele przewyższył; taka przedziwna nauka i wiedza wszechstronna, iż mało było rzeczy i dziedziny nauk teologicznych, żadnej bodaj z zakresu ludzkiej mądrości, których by gruntownie nie posiadał; a do tej nauki jego przyczyniła się wiele znajomość języków greckiego i hebrajskiego.

A cóż dopiero, gdy wspomnę o jego wymowie tak porywającej, tak miłej, tak wdzięcznej, iż zda mi się, że nie tyle słowa, ile miód raczej płynął z ust jego. Czego on, co było do pojęcia trudne, nie wyjaśnił siłą rozumowania, czego, co było do wykonania ciężkie, jako rzeczy najłatwiejszej nie przedstawił? Lecz może twierdzenia swoje opierał na ścisłym tylko związku dowodów rozumowych? Bynajmniej, nigdy żaden nauczyciel nie posługiwał się częściej przykładami z Pisma św. A może napisał niewiele? Nikt z ludzi więcej, tak iż zdaje mi się, że nie tylko przeczytać, lecz i odnaleźć nawet wszystkich pism jego niepodobna; któremu, jak gdyby do całości środków zdobycia wiedzy, dopisał nawet wiek długi. Lecz może nie miał szczęścia do uczniów? Któż kiedy był szczęśliwszy? Z pod jego ręki wyszli niezliczeni nauczyciele, niezliczeni kapłani, wyznawcy i męczennicy. A już jaki mieli dla niego wszyscy podziw, jakie uwielbienie, jakie przywiązanie, kto wypowiedzieć zdoła? Któż gorliwszy nieco w rzeczach wiary nie ściągał do niego z krańców świata? Kto z chrześcijan nie czcił go za proroka prawie, kto z filozofów za mistrza? A w jakim był poważaniu nie tylko u osób prywatnych lecz i na dworze cesarskim, świadczą dzieje, podając, że matka cesarza Aleksandra (49) przyzwała go do siebie dla tej właśnie jego niebiańskiej mądrości, której i on urokiem, i ona zamiłowaniem się odznaczali. Świadectwo o tym daje też list jego, pisany z powagą chrześcijańskiego nauczyciela do cesarza Filipa, który pierwszy z władców rzymskich był chrześcijaninem (50). Gdyby kto według mego opowiadania nie przyjmował chrześcijańskiego świadectwa o nadzwyczajnej wiedzy jego, niech choć pogańskie przyjmie zeznanie ze świadectw filozofów. Opowiada bowiem bezbożny ów Porfiriusz, że sławą jego pociągnięty, chłopięciem jeszcze podążył do Aleksandrii, i tam widział go, starca już, lecz takiego rzeczywiście olbrzyma, który, zdało się, dźwignął był gmach wszystkiej umiejętności.

45. Dnia brakłoby mi prędzej, niżbym choć w cząstce maleńkiej przedstawił wszystkie męża tego zalety; a jednak wszystko to nie tylko ku chwale religii, lecz i do wielkości kuszenia posłużyło. Bo i któż byłby odstąpił łacno męża takiego umysłu, takiej nauki, takiego wpływu, a nie trzymał się raczej zdania, iż lepiej z Orygenesem błądzić, niż z innymi prawdę rozumieć? Lecz więcej mówić na co? Przyszło do tego, że nie zwykłe jakieś, lecz nader niebezpieczne kuszenie takiej osobistości, takiego nauczyciela, takiego proroka, odwiodło bardzo wielu od prawej wiary. Dlatego ten, taki i tak wielki Orygenes, kiedy nadużył zuchwale łaski Bożej, kiedy nazbyt puścił wodze rozumowi własnemu i sobie nadto zaufał, gdy lekceważył dawną religii chrześcijańskiej prostotę, gdy siebie za mędrszego poczytał od innych, gdy gardząc podaniem kościelnym i powagą starych nauczycieli niektóre Pisma ustępy nowym wykładał sposobem, doczekał się, że i o nim rzeczono Kościołowi Bożemu: Jeśli powstanie w pośrodku ciebie prorok... i nieco niżej: nie usłuchasz, prawi, słów onego proroka. I dalej: Bo kusi was, prawi, Pan Bóg wasz, azali Go miłujecie czy nie (51). Zaiste, nie tylko kuszeniem, lecz i wielkim było kuszeniem – oddany sobie i jak w obraz wpatrzony Kościół z podziwu dla umysłu, nauki, wymowy, postępowania i wpływu, daleki od wszelkich podejrzeń i obawy, nagle odwodzić pomału i nieznacznie od starej wiary do nowej niezbożności.

46. Lecz powie kto, że skażono dzieła Orygenesa. Nie przeczę, i owszem wolałbym, żeby tak było; bo o tym podawali i pisali niektórzy nie tylko katolicy, ale i kacerze. Lecz obecnie na to zwracać musimy uwagę, że choć nie on sam, dzieła jednak pod jego wydane imieniem służą ku wielkiemu kuszeniu, gdyż zarażone wielu bluźnierstwami, nie jako cudze, lecz jako jego własne bywają czytane i rozchwytane; tak iż choć pomysł błędu nie powstał ze zdania Orygenesa, to jednak powaga Orygenesa wiele zda się przyczyniać do wpojenia błędu.