Przypisy:
Przypisy:
(1) Pamiętnik św. Wincentego Leryneńskiego tłumaczony był na polski przez X. Rafała Skrzyneckiego, wyd. Kalisz 1780 in 8-vo min. str. 134. Cf. Bentkowskiego Historię literatury polskiej, T. II, str. 555. Tłumaczenie nie jest ściśle teologiczne. Nadto Commonitorium przełożył na język polski X. I. S. Krzyszkowski S. T. D. Trynitarz ("Dzieje dobroczynności" t. II, III i V 1823 i 1824 r. Wilno). Tłumacz trzymał się edycji Weneckiej z r. 1696 i Wiedeńskiej Klüpfela. Przekład dobry. W obecnym tłumaczeniu trzymamy się podziału Baluziusza wyd. Hurtera. Por. uwagę "Homiletyka" t. II, str. 337.
(2) Powt. Pr. XXXII, 7.
(3) Przypow. XXII, 17.
(4) Przypow. III, 1.
(5) Ps. XLV, 11.
(6) tj. poświęconych służbie Bożej kapłanów i zakonników.
(7) Imiona kacerzy i odszczepieńców z III, IV i V wieków.
Nowacjan, antypapież za św. Korneliusza w połowie III w., z początku odszczepieniec tylko, później i heretyk, odkąd przeczył władzy Kościoła odpuszczania grzechów cięższych.
Sabeliusz, około połowy III w. szerzył w Egipcie błędną naukę o Trójcy Świętej, przecząc troistości osób Boskich.
Donat, z wieku IV – przywódca partii odszczepieńczej w Kościele kartagińskim, która do VII w. podtrzymywała smutne rozdwojenie religijne w Afryce.
Ariusz, kapłan aleksandryjski, potępiony na I Soborze powszechnym w Nicei (325 r.), za naukę kacerską o Synu Bożym, którego nazywał stworzeniem, przecząc Boskiej Jego natury.
Eunomiusz, diakon aleksandryjski, zagorzały stronnik arianizmu, którego imieniem zwało się stronnictwo w łonie samej herezji powstałe, dla odróżnienia od zwolenników złagodzonej nauki Ariuszowej, tzw. semiarianów.
Macedoniusz, zarażony arianizmem, biskup konstantynopolitański, twórca nowej herezji, wywracającej dogmat katolicki o Bóstwie Ducha Świętego, a potępionej na II powszechnym Soborze, w Konstantynopolu w 381 r.
Fotyn z Galacji, biskup Sirmium w Panonii, w połowie IV w., błędnie uczył, że jedna jest tylko osoba w Bogu.
Apolinary, biskup Laodycei syryjskiej, wywracał naukę kościelną o tajemnicy Wcielenia; wraz z Macedoniuszem i Fotynem potępiony na I Konstantynopolitańskim Soborze.
Pryscylian, kacerz z IV w., szerzył w Hiszpanii błędy swoje, z zasad gnostycyzmu wysnute, o Trójcy Świętej, tajemnicy Wcielenia, zmartwychwstaniu ciał, odwiecznej materii itd.
Jowinian, mnich z Mediolanu, za czasów św. Hieronima, powstawał między innymi przeciw nauce Kościoła o nienaruszonym dziewictwie Matki Bożej.
Pelagiusz i Celestiusz, dwaj zakonnicy z wysp Brytańskich, twórcy błędnej nauki o łasce i grzechu pierworodnym, w wieku V.
Nestoriusz, patriarcha konstantynopolitański w w. V, odrzucał dogmat wiary o hipostatycznym zjednoczeniu dwóch natur w jednej osobie Boskiej Jezusa Chrystusa, odmawiając zarazem Najświętszej Maryi Pannie godności Boskiego macierzyństwa. Potępiony został na Soborze Efeskim w 431 r.
(8) Pogańska bogini wojny.
(9) Bóstwo pomsty i szału.
(10) Słowa o cesarzu Konstancjuszu, synu Konstantyna Wielkiego, który prześladował Kościół katolicki w obronie arianizmu.
(11) De fide, lib. II, c. 15, n. 141. Najznakomitsze to dzieło swoje napisał św. Ambroży na prośbę cesarza Gracjana w obronie wiary przeciw arianom, naprzód treściwie w dwóch księgach w r. 377, a w dwa lata później obszernie w trzech innych dogmat o Bóstwie Chrystusowym wykładając, skąd powstało ksiąg pięcioro.
(12) W Objawieniu, rozdz. V.
(13) Św. Ambroży ma tu na myśli zebranych na synod w Ariminum (dziś Rimini w Umbrii) w 359 r. tych biskupów, których cesarz Konstancjusz już to podstępną namową, już gwałtem przymusił do odrzucenia uchwalonych przedtem postanowień i potępienia uświęconych powagą pierwszego Soboru wyrazów na oznaczenie przeczonej przez arian prawdy objawionej o Bóstwie Chrystusowym: istota i współistotny: błąd swój i dane zgorszenie naprawili później wyznaniem winy i odwołaniem wymuszonej zgody.
(14) Św. Ambroży, De fide, n. 128.
(15) Cf. adn. n. 13.
(16) Owymi mężami, przez których Bóg tyle dziwnych rzeczy dokonał, byli: śś. Atanazy na wschodzie, Hilary na zachodzie, Euzebiusz (wercelleński) i Ambroży w Italii.
(17) Agrypin, w początkach III w. biskup kościoła kartagińskiego, pierwszy podał w wątpliwość ważność chrztu przez heretyków udzielanego, i postanowieniem synodalnym z 218 i 222 r. nakazał chrzcić ponownie wracających do Kościoła kacerzy.
(18) Św. Stefan I, papież, rządził Kościołem od 253 r. do 257 r. Zginął śmiercią męczeńską za cesarza Waleriana. Zabrał on głos w długim sporze biskupów Afryki i Azji w przedmiocie ważności chrztu poza Kościołem udzielonego, stając w obronie apostolskiego i powszechnego podania, że każdy chrzest, byle udzielony z zachowaniem przepisanej formy, jest ważnym bez względu na osobę udzielającego.
(19) Dwa głośne koncylia afrykańskie w sprawie ponawiania chrztu odbyły się: pierwsze za biskupa Agrypina z udziałem biskupów Afryki i Numidii, – drugie liczniejsze jeszcze za rządów biskupich św. Cypriana w 256 r. To ostatnie ma tu na myśli autor Pamiętnika.
(20) Św. Cyprian, od 248 r. biskup kartagiński, podzielał zdanie o nieważności chrztu kacerskiego; odnośny w tym przedmiocie dekret synodu prowincjonalnego w Kartaginie w 256 r., przesłał św. biskup do Stolicy Apostolskiej, św. Stefanowi papieżowi. Zresztą cały ten spór poczytywano więcej za sprawę karności kościelnej, niż wiary. Znakomite dzieło św. Cypriana: De unitate Ecclesiae i męczeńska śmierć jego w obronie wiary są najlepszym dowodem jego przekonań prawowiernych.
(21) Rodz. IX, 20-28.
(22) Gal. I, 6-7.
(23) II Tym. IV, 3-4.
(24) I Tym. V, 12.
(25) Rzym. XVI, 17-18.
(26) II Tym. III, 6-7.
(27) Tyt. I, 10-11.
(28) II Tym. III, 8.
(29) I Tym. VI, 4-5.
(30) I Tym. V, 13.
(31) I Tym. I, 19.
(32) II Tym. II, 16-17.
(33) II Tym. III, 9.
(34) Gal. I, 8.
(35) Gal. I, 9.
(36) Gal. V, 25-26.
(37) Gal. V, 16.
(38) Powt. Pr. XIII, 1-3.
(39) Po śmierci biskupa konstantynopolitańskiego, Syzyniusza, cesarz Teodozjusz II, dla uniknięcia wszelkich a szkodliwych sporów, pominąwszy miejscowych kandydatów, zaprosił na opróżnioną stolicę kapłana z Antiochii, Nestoriusza, który przyjął święcenia biskupie w 428 r.
(40) Porfiriusz, rodem z Tyru (233 – 304), filozof pogański, głośny uczeń Plotyna, założyciela szkoły neoplatoników, zacięty wróg religii chrześcijańskiej.
(41) Rzym. VII, 13.
(42) Jan. III, 13.
(43) I Kor. II, 8.
(44) Jan. I, 14.
(45) Ps. XXI, 17.
(46) Jeden z uczonych (Antelmius w dziełku pt. Nova de symbolo Athanasiano disquisitio) utrzymuje, że św. Wincenty, pomny obietnicy, wydał później obszerny wykład tajemnic Trójcy Świętej i Wcielenia, i że pracą tą jest właśnie Symbol, przypisywany św. Atanazemu. W istocie, wielkie zachodzi podobieństwo między tzw. "Atanazjańskim składem wiary" a wykładem tych tajemnic w Pamiętniku (rozdz. XIII i następne) i ze względu na sposób wykładu i pod względem wyrażeń tu i tam użytych; samo to podobieństwo jednak nie wystarcza jeszcze do rozstrzygnięcia spornej kwestii autorstwa tego "Symbolu" na korzyść św. Wincentego.
(47) Urodzony w Aleksandrii w r. 185, otrzymał staranne wychowanie i wykształcenie wszechstronne pod kierunkiem najsławniejszych ówczesnych nauczycieli; dla nieugiętego w przeciwnościach charakteru i niezmordowanej przez całe życie pracy przezwany "Adamantius" – (diamentowy). Najznakomitsze z dzieł jego – to prace krytyczne i egzegetyczne z zakresu Pisma św. – Umarł w Tyrze w r. 254.
(48) Ojciec Orygenesa, Leonidas, poniósł śmierć męczeńską w Aleksandrii, w 202 r., podczas okrutnego prześladowania za Septymiusza Sewera. (Martyrologium Rzymskie pod dn. 22 kwietnia).
(49) Julia Mammea, chrześcijanka, matka cesarza Aleksandra Sewera (222 – 235) zaprosiła Orygenesa na dwór cesarski w Antiochii dla poufnej rozmowy o rzeczach wiary z wielkim i słynnym już wówczas na świat cały filozofem chrześcijańskim.
(50) Według "Kroniki" Euzebiusza z Cezarei dwudziesty trzeci z rzędu cesarz rzymski, Filip Arab (244 – 249 r.), pierwszy z cezarów przyjął wiarę chrześcijańską; wspomina o tym między innymi i Orozjusz w swoich Dziejach przeciw poganom (ks. VII, rozdz. XX). Pagi, historyk, zalicza to podanie do bajek, powołując się na świadectwa św. Ambrożego, Sulpicjusza i innych, którzy chwałę tego śmiałego i doniosłego czynu przypisują Konstantynowi Wielkiemu, i na dowody z numizmatyki, gdzie na monetach z czasów Filipa Araba z jego wizerunkiem znajdujemy wyraźne oznaki pogaństwa. Inni za Baroniuszem widzą w tym prostą pomyłkę z pomieszania dwóch osób jednego imienia – cesarza Filipa i syna jego, pomocnika w zarządzie państwa. Bądź co bądź, trudno lekkomyślnie odrzucać tyle i tak poważnych dowodów; najprawdopodobniej cesarz Filip przyjął chrzest św. potajemnie przed poganami; lecz że z imienia raczej był chrześcijaninem, że nie przekazał wiary prawdziwej swoim następcom ani jej nie szerzył wśród poddanych, słusznie przeto nazwa "pierwszego cesarza chrześcijańskiego" została przy synu św. Heleny.
(51) Powt. Pr. XIII, 1. 3.
(52) Tertulian, (Ouintus Septimius Florens) rodem z Kartaginy, chluba Zachodu dla dziwnie głębokiego umysłu i obszernej wiedzy, w podeszłym już wieku przyłączył się do sekty montanistów, których surowe na pozór zasady przypadały do jego usposobienia. Umarł w późnej starości około 220, a według innych 240 r.
(53) Marcjon, gnostyk II w.; Apelles, najgłośniejszy uczeń jego, później twórca nowego systemu gnozy; Prakseasz, Frygijczyk, zwolennik sekty antytrynitarzów; Hermogenes, herezjarcha, z końca II i początków III w., przeciwnik gnostycyzmu a zwolennik nauki Platona i stoików, błądził w pojęciach swoich o stworzeniu świata i naturze duszy. Błędy ich zbijał Tertulian.
(54) I Kor. XI, 19.
(55) Cf. Jan. IV, 10. 14.
(56) Przypow. XXII, 28.
(57) Ekli. VIII, 17.
(58) Ekl. X, 8.
(59) I Tym. VI, 20-21.
(60) Przypow. IX, 16.
(61) Exod. XXXI, 2.
(62) "Ani Bóg wszechmocny, mówi św. Augustyn Enchir. c. 11, mający władzę nad wszelkimi rzeczami, ponieważ jest najlepszym, w żaden sposób pozwolić nie może, aby cokolwiek złego znajdowało się w dziele Jego, chybaby tak był wszechmocnym i dobrym, iżby dobre czynił nawet ze złego". Gdybyśmy się zaś pytali, jakie dobro ma Pan Bóg z herezji, na które pozwala, Ojcowie z Wincentym naszym odpowiadają: jaśniejszy wykład prawd Wiary katolickiej. Tak szczególniej i bardzo często wyraża się św. Augustyn (De civitate Dei l. 16, c. 2, n. 1): "Gdy chytrym niepokojem heretycy zaczepiają wiele rzeczy do wiary katolickiej należących, dla obrony przeciwko nim pilniej je rozważamy i jaśniej rozumiemy i gorliwiej głosimy a sprawa, przez przeciwnika poruszona, staje się przyczyną do nauki". Enarr. in Ps. 54, n. 22: "Przez kacerzy bronionym jest (Kościół) katolicki i przez tych, co źle rozumieją, utwierdzeni są dobrze rozumiejący. Wiele było rzeczy, w Piśmie ukrytych; gdy zaś oddzielili się heretycy, sporami niepokoili Kościół Boży. Otworzono, co zamkniętym było i zrozumianą jest wola Boża... Wielu, co z Pisma mogli doskonale poznawać i zgłębiać, ukrywali się wśród ludu Bożego, ani nie kusili się rozwiązywać pytań zawiłych, ponieważ żaden oskarżyciel nie nastawał. Czyż bowiem dokładnie zajmowano się Trójcą przed napaścią arianów? Czyż zupełnie mówiono o pokucie przed sporami nowacjanów? Tak również niedokładnie zajmowano się chrztem, zanim powtórnochrzczeńcy nie zaczęli czynić zarzutów na zewnątrz; ani o samym połączeniu natur w Chrystusie dowodnie powiedziane nie było, co powiedzianym jest, dopóki rozdział nie zaczął następować na braci chorych a wtedy ci, którzy umieli mówić i rozwiązywać, mowami i rozprawami rzeczy ciemne z prawa na jaw wyprowadzali, iżby nie zginęli słabi, niepokojeni pytaniami bezbożnych". Prawie podobnie do tego czytamy w: Enarr. in Ps. 67, n. 39; De catech. rudibus n. 44; De civitate Dei l. 18, c. 5l; De dono persev. n. 53; Sermo 51 al. 63 de div. n. 11; wreszcie l. 1 de Genesi contra manichaeos c. 1, n. 2: "Opatrzność Boża dlatego zezwala istnieć wielu heretykom różnych błędów, abyśmy otrząsnęli się z lenistwa i kwapili się poznać Pismo Boże, gdy nas znieważają i pytają o to, czego nie wiemy. Dlatego i Apostoł mówi: Muszą być i kacerstwa, aby i którzy są doświadczeni (cnotliwi) stali się jawni między wami (I Kor. XI, 19). Ci bowiem dla Boga doświadczeni są, którzy mogą dobrze uczyć, – ale jawni ludziom są tylko wtedy, gdy uczą; – uczyć zaś mają jedynie tych, co nauki szukają. Wielu atoli leniwych jest do szukania, budzą się jakoby ze snu przykrościami i zniewagami kacerzy i wstydzą się nieświadomości swojej a dla tej nieświadomości czują, że są wystawieni na niebezpieczeństwo. Jeżeli ci ludzie dobrej są wiary, nie ustępują heretykom, lecz skrzętnie szukają, żeby im odpowiedzieli". W podobny sposób pisze Orygenes h. 9 in Num.: "Gdyby nauka kościelna prostą była i nieopasywana wewnątrz twierdzeniami dogmatów kacerskich, wiara nasza nie mogłaby być widzianą tak jasną i zbadaną. Ale dlatego napaść przeciwników obsacza naukę katolicką, iżby wiara nasza nie gnuśniała w spokoju, ale doskonaliła się w ćwiczeniach. W tym też celu wreszcie rzekł Apostoł: Muszą być i kacerstwa, aby i którzy są doświadczeni, stali się jawni między wami: Co znaczy: Należy otoczyć ołtarz haereticorum batillis (czyni Orygenes aluzję do Księgi Liczb XVI, 38, co alegorycznie tłumaczy), aby pewną i widoczną stała się dla wszystkich różnica między wiernymi i niewiernymi. Gdy bowiem wiara Kościoła pocznie błyszczeć jako złoto a głoszenie jej jako srebro w ogniu wypróbowane pokaże się patrzącym, wtedy z większą brzydotą i wstydem staną się plugawymi głosy kacerskie na podobieństwo niskiej ceny wątpliwej miedzi". Św. Grzegorz również o tym mówi (Epist. l. 7, ep. 3): "Kościół święty zawsze coraz ściślej w swoim nauczaniu naprzód idzie, gdy go kacerskie zaczepiają spory".
(63) I Kor. V, 11.
(64) II Jan. 10. 11.
(65) Gal. I, 9.
(66) Mt. VII, 15.
(67) II Kor. XI, 13.
(68) Mt. IV, 5-6.
(69) Na te szczególniej słowa powołują się ci wszyscy, którzy twierdzą, że św. Wincenty był zarażony błędami semipelagiańskimi a do tych głównie należą: Noris, Historia pelagiana l. 2, c. 11; Antelmius, De ver. opp. ss. Leon. et Prosp., diss. 9, c. l5; Natalis Alexander, Hist. eccl., sect. V, part. 1, c. 3, a. 2. 3; Pagi, ad an. 434, § 16 sqq.; Gerard I. Vossius; Thomassinus; Berti; Ballerini, Observ. l. 1, c. 6, n. 3 ad t. 4 opp. Norisii, p. 912 i w nowszym czasie Hefele w Kwart. Tybing. 1854, p. 89 sqq. Wyznać jednak należy, że słowa te, uważane same w sobie, nie rzucają ani cienia semipelagianizmu i dlatego wielu mężów uczonych broni go od tego zarzutu, jak Baroniusz, Bellarmin, Labbe, Papebrock, pisarze historii literatury francuskiej, Brun, Neusser itd. Chociaż te słowa same w sobie nie są naganne, okoliczności jednak czynią je podejrzanymi. Wiadomo jest, że Marsylia, w której bliskości leżą wyspy leryneńskie, była ojczyzną semipelagianów, stąd ci ostatni byli zwani także marsylczykami; Wincenty zaś długi czas obcował razem z Faustusem, później biskupem z Rhegium (który był także jego niegdyś opatem), zaliczonym do wodzów tych sekciarzy (chociaż go wielu od błędów broni, jak: Taper, Driedo, Maffei, Stilting, Act. SS. Sept. t. 7, d. 28 Sept., i później Heller w dziele Fausti regiensis fides in expon. gratia Christi); w tych słowach zatem Wincenty gani to wszystko, co semipelagianie zwykli byli brać z opacznie rozumianej nauki św. Augustyna. Podejrzenie więc nie jest bez podstawy, jakoby Wincenty należał do ich obozu; z tego też powodu wyżej wymienieni pisarze przypisują mu autorstwo osławionych obwinień zwanych wincencjańskimi. W celu potwierdzenia tych zarzutów, powołują się niektórzy na to, co czytamy w rozdziale XXXII-gim, wnioski jednak, jakie stąd wyprowadzają, są tak słabe, że naprawdę się dziwimy, iż uczeni tej miary mogli takie nieprzychylne zdanie wygłosić o pisarzu, tak bardzo zasłużonym dla sprawy katolickiej. Co się tyczy samego podejrzenia, na które ten rozdział naprowadza, wyznajemy wprawdzie, że Wincenty zganił niektóre punkty nauki o łasce, jakie rzeczywiście na naganę zasługiwały, gdyby je uczony katolicki głosił, i które wtedy przez niewiadomość albo przez szykanę przypisywano obrońcom nauki katolickiej o łasce, nie dowodzi atoli to podejrzenie jedności naszego Wincentego ze semipelagianami w tym, w czym leżał ich własny błąd, później przez Kościół potępiony. Więcej zaiste należałoby mieć dowodów i to pewniejszych do utrzymania tego zarzutu. Zresztą, choćby i o ten błąd był podejrzanym, nic to jego świętości nie ujmuje, ponieważ błąd pomieniony nie był jeszcze przez Kościół uroczyście potępionym. Stąd św. Augustyn tych, którzy później nazwani byli semipelagianami, mianuje fratres ac dilectores sui (De dono persev. 24, n. 66; De praed. SS. c. 14), a św. Prosper w liście, oskarżającym tych zakonników i kapłanów marsylskich przed wielkim Biskupem z Hippony, jako utrzymujących, że człowiek sam powinien sprawować początek usprawiedliwienia swego i zbawienia, zowie ich sanctos, honoribus et meritis claros et egregios in omnium virtutum studio viros (ep. ad Augustinum). Z tego powodu Benedykt XIV (w konstytucji De nova Martyrologii Rom. editione z dnia 1 lipca 1748 r. n. 3l) mówi: "Nie mają znaczenia przeciwstawiane przykłady, jeden Hilarego, biskupa arelateńskiego, a drugi Wincentego Leryneńskiego, których obydwóch, a mianowicie: Hilarego dnia 5 a Wincentego dnia 24 maja Martyrologium Rzymskie pamięć wspomina, chociaż nauka ich splamioną jest semipelagianizmem. Jakkolwiek bowiem mężowie ci błędami semipelagiańskimi skażeni byli, czemu jednak przeczy wielu, broniących znakomicie ich zdania katolickiego, uniewinnieni atoli być winni, jeżeli w tej kwestii cokolwiek ludzkiego wypowiedzieli, ponieważ nauka katolicka nie była jeszcze określoną najwyższym wyrokiem Stolicy Apostolskiej, jak o tym mówiliśmy w dziele De canoniz. l. 2, c. 29".
(70) I Kor. XII, 28.
(71) I Kor. I, 10.
(72) I Kor. XIV, 33.
(73) I Kor. XIV, 36-38.
(74) Nie dziesięciu ale dwunastu Ojców jest wymienionych w wiarogodnych aktach Soboru Efeskiego jako świadków i sędziów. Prócz tych, o których wspomina Wincenty, dodać należy jeszcze Attyka, biskupa konstantynopolitańskiego, i Amfilocha, biskupa z Ikonium; imion tych Ojców brakło widocznie w egzemplarzu pomienionego Soboru, z którego korzystał Wincenty. Zresztą z tego sposobu postępowania Soboru widoczną jest rzeczą, że Kościół w V-tym wieku był zupełnie przekonanym, iż do udowodnienia jakiegoś dogmatu przeciwko kacerzom nie potrzeba odwoływać się do zdania wszystkich Ojców albo do powagi Ojców wieku pierwszego i drugiego. Ponieważ taka procedura jest bardzo wielkiej wagi w polemice z heretykami, uważamy za rzecz pożyteczną objaśnić ją dowodami, zaczerpniętymi z akt Soborów i pism Ojców, czego dokonał Dionizy Petavius (Petau) w dziele: De incarnatione verbi l. 14, c. 15.
Na zarzut nieprzyjaciół wiary: "Consentaneum esse dogmatum probandorum auctoritatem ab ultimis repeti temporibus et aetati Christi proximis, per quae nondum inventis erat hominum infecta fidei ac disciplinae velut haereditaria possessio", tak odpowiada ten znakomity teolog: "Kto pragnie dowieść jakiegoś punktu wiary chrześcijańskiej za pomocą świadectwa Ojców, w najlepszy sposób to przeprowadzi, jeżeli pójdzie za przykładem Synodów ekumenicznych i samych Ojców, których jako świadków używa. Jakąż więc powagą był uzbrojony starożytny Kościół, gdy bronił zaprzeczonego dogmatu wiary na Soborach powszechnych albo w wypadkach powstających od czasu do czasu nowych herezji? Nie możemy sądu o tym wydawać, co same akta zamilczały; czego jednak posiadamy piśmienne dokumenty, które doszły do naszych czasów, może to służyć za dowód niezbity, jako brano dowody i świadectwa nie z najdawniejszych, ale, przeciwnie, z najpóźniejszych uczonych, i których pamięć świeżą jeszcze była. Tego się trzymano na Synodach powszechnych: Efeskim, Chalcedońskim, piątym i szóstym, jeżeli inne przemilczę. Na pierwszym z nich, że z Dziewicy narodził się Bóg a nie zwykły człowiek, dowodzą z Cypriana, Piotra Aleksandryjskiego, Atanazego, Juliusza papieża, Feliksa także papieża, Teofila Aleksandryjskiego, Ambrożego, Grzegorzów Nazjanzeńskiego i Nysseńskiego, Bazylego, Attyka i Amfilocha. Z nich najdawniejszym był Cyprian, który żył na niecałe dwieście lat przed Soborem Efeskim, reszta zaś była znacznie późniejszą. Pragnąłbym obecnie, aby mi odpowiedzieli przeciwnicy, co sądzą, czy Synod ów, nie mogąc przytoczyć za swoim dekretem głosujących z pierwszych wieków i przytaczając późniejszych, niedawno zmarłych, czy był w zupełności zadowolonym z tych nowych Ojców, opuściwszy starych? Jeżeli na jedno z dwojga się zgodzą, naszej sprawie pomogą a swoją pogorszą. Przypuściwszy, że w pierwszych wiekach Kościoła nie było doktora, któryby poświadczył dogmat katolicki o Bóstwie Chrystusowym, jako to dzisiaj twierdzić należy, na próżno na nas obelgi rzucają z powodu milczenia pierwszych wieków. Jeżeli zaś rzeczywiście istnieli w owych wiekach a jednak młodzi ponad nich zostali wybrani, nie powinni nas oskarżać, że powołujemy się na najbliższych i w ich ślady wstępujemy... Tak Sobór Chalcedoński wymienia poręczycieli, którzy ledwo przed stu laty żyli, i Cyryla Aleksandryjskiego, na sześć lat przed Synodem zmarłego. Mniemam, że nie brakowało dawniejszych, których świadectwa mogli użyć, i to w tej większej liczbie Ojców o ile obfitszą mieli pod ręką ilość ksiąg, dotąd niezniszczonych. Dla dowiedzenia dwóch natur w Chrystusie badaliśmy pisma (l. 3, c. 6) najstarszych Ojców, od pierwszego wieku poczynając, jak Klemensa Rzymskiego, Ignacego Męczennika a potem innych, Justyna, Ireneusza, Klemensa Aleksandryjskiego, Hipolita Męczennika, Orygenesa, z których żadnego nie słuchano na tym Synodzie. Podobnież Synod piąty, wyliczając Ojców, za nim we wszystkim idących, wymienił Atanazego, Hilarego, Grzegorzów Nazjanzeńskiego i Nysseńskiego, Ambrożego, Augustyna, Teofila, Jana Złotoustego, Leona, Prokla, a z dawniejszych nikogo... Nie inaczej Synod szósty, zwołany do potępienia monoteletów, postąpił, powołując się na niedawnych Ojców, jak to się pokazuje z Sesji VIII-ej i X-ej, to jest, na Atanazego, Ambrożego, Augustyna, Jana Złotoustego, Leona papieża, Grzegorza Nysseńskiego, Cyryla, Epifaniusza, Efrema Antiocheńskiego, Anastazego, Jana Scytopolitańskiego. Co prawda, wymienia Synod jednego z najstarszych Ojców, tj. Justyna Męczennika, ale dzieło jego «O wykładzie wiary», tam cytowane, nie jest autentyczne. Nie inny był sposób rozumowania Ojców w zbijaniu błędów nowszych heretyków, nie wahali się bowiem przeciwstawiać świadectw Ojców późniejszych i to prawie sobie równoczesnych. Augustyn, rozprawiając z Julianem, filarem sekty pelagiańskiej, w księdze pierwszej wylicza kilku Ojców, z których żadnego z pierwszego stulecia, jednego Ireneusza Męczennika z drugiego, jednego także z trzeciego, resztę w tym wieku zmarłych, w którym sam się urodził, to jest z czwartego wieku, jak: Retycjusza Augustoduńskiego, Olimpiusza Hiszpańskiego, Hilarego, Ambrożego, Grzegorza Nazjanzeńskiego, Bazylego, Jana Złotoustego i Hieronima, który niedawno życie zakończył". Zbijając błędy semipelagiańskie, powołuje się (De dono persev. c. 19, n. 48) na Cypriana i Ambrożego, którzy, jak pisze, powinni wystarczyć (n. 49): "Sed his duobus, qui sufficere debuerunt, s. Gregorium (scil. Nazianzenum) addamus tertium, qui et credere in Deum et quod credimus confiteri Dei donum esse testatur". W ks. 4 Contra duas epistolas pelagianorum c. 8, n. 20 sqq., tylko tych dwóch przytacza na potwierdzenie dogmatu katolickiego. "Teodoret, mówi dalej Petavius, zbijając błędy Apolinarego i dowodząc dwóch natur w Chrystusie, z wieku drugiego wymienia dwóch – Ignacego i Ireneusza; z trzeciego Hipolita i Metodiusza, resztę niedawno zmarłych w wieku czwartym i piątym, to jest Eustatiusza, Atanazego, Bazylego, dwóch Grzegorzów, Flawiana, Cyryla Jerozolimskiego, Amfilocha, Ambrożego, Hilarego, Seweriana, Antiocha, Chryzostoma, Augustyna, Attyka, Gelazego, Cyryla Aleksandryjskiego... Cyryl w piśmie De recta fide, potępiając błędy Nestoriusza, wymienia Ojców nie z pierwszych wieków, ale z czwartego i piątego: Atanazego, Amfilocha, Attyka, Chryzostoma, Teofila wuja swojego i kilku innych. Sądzę, że nie brakło w tak powszechnej i utartej kwestii wielu starszych świadków, gdyż i ja ich niemało przytoczyłem, Cyryl jednak dobrze rozumiał, iż co do świadków wiary katolickiej należy nie tyle na wiek uważać, ile na powagę nauki i rzetelność. Tak Gelazy papież, mówiąc o dwóch w Chrystusie naturach i poświadczając je dowodami z Ojców, oprócz Ignacego i Hipolita resztę wymienia z wieku czwartego albo piątego. Jan II w liście tejże treści podaje Ojców wieku czwartego i piątego, oprócz Cypriana. Opuszczam innych, którzy w wyliczaniu świadków prawd katolickich zadawalają się podaniem Ojców bliższych. Nieobojętne są zaiste szykany, w ostatnim czasie wymyślone, aby rozprawę punktów spornych odnosić do wieku pierwszego i drugiego albo trzeciego i czwartego". Dotąd mówi Petavius, który opuszcza także Leona Wielkiego, przywodzącego w liście ad Leonem Augustum (ep. 165, sec. Ouesn. 134) przeciwko błędowi Eutychesa wszystkich (dziewięciu) z wieku czwartego i piątego a żadnego z pierwszych trzech stuleci. Pomija i Agatona papieża, którego list przeciwko kacerstwu monoteletów był czytany na Soborze VI (act. 4) powszechnym a w którym powołuje się tylko na świadectwo Ojców wieku piątego. Paulin diakon w księdze przeciwko Celestiuszowi, ofiarowanej papieżowi Zozymowi, dla udowodnienia grzechu pierworodnego powołuje się wyłącznie na Cypriana, Ambrożego, Grzegorza Nazjanzeńskiego i Innocentego I, z których trzech było jeszcze w świeżej pamięci. Kasjan, zbijając błędy (l. 7 De incarn. c. 24 sqq.) Nestoriusza, ośmiu tylko przywodzi świadków, z których najdawniejszy jest Atanazy. Nie innej metody trzymał się Jan Damasceński w swoich mowach o obrazach przeciwko ikonoklastom. Stąd bracia Walenburch w dziele De perpetua probatione fidei per testes c. 25, uczyniwszy porównanie między synodami protestantów, którzy gardzą taką metodą dowodową, i Soborami pierwotnego Kościoła (którego niby cztery pierwsze Synody szanują), słusznie wnioskują, że oni odpadli od prawdziwego Kościoła. "Konieczną jest rzeczą, mówią oni, aby Kościół prawdziwy i Sobory prawdziwe przyjęły ten sposób uczenia i przepowiadania, jaki Jezus Chrystus ustanowił, jaki Apostołowie zostawili i jakiego trzymał się Kościół pierwszych wieków. Ten zaś sposób zawsze zachowywał Kościół rzymsko-katolicki, to podając i tego ucząc, co otrzymał przez świadectwa swoich poprzedników, w co powszechnie w Kościele wierzono... A kościoły i synody protestanckie czy mają co podobnego? Czy kto śmie utrzymywać, że oni zachowują sposób uczenia przez Chrystusa ustanowiony i w pierwotnym Kościele zachowany?" itd. Cf. tychże cc. 23, 24, 27. Passaglia, De Ecclesia Christi l. 3, c. 20 sqq.
(75) I Tym. VI, 20.
(76) Gal. I, 9.
© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXII, Kraków 2012
Powrót do spisu treści dzieła św. Wincentego z Lerynu pt. Commonitorium Upominanie Pielgrzyma przeciw heretykom