Objaśnia dalej słowa Apostoła z I listu do Tym. VI, 20.
Objaśnia dalej słowa Apostoła z I listu do Tym. VI, 20.
61. Wróćmy jednak do Apostoła: O Tymoteuszu, mówi, strzeż tego, co ci powierzono, warując się (wystrzegając się) niezbożnych nowości słów. Waruj się, prawi, jako żmii, jako skorpiona, jako bazyliszka, aby cię nie zabiły nie tylko dotknięciem, ale także wzrokiem i tchnieniem. Co znaczy warować się? – Z takimi nawet pokarmu nie pożywać (63). Co znaczy waruj się? Jeśli kto przychodzi do was, rzecze, a tej nauki nie przynosi... Jakiej nauki, jeżeli nie katolickiej i powszechnej, która niezepsutym prawdy podaniem trwa jedna i ta sama przez wszystkie następstwa czasów i trwać będzie bez końca na wieki? Cóż tedy? Nie przyjmujcie go do domu, powiada, ani mu, daj zdrów, mówcie; albowiem kto mu daj zdrów mówi, uczestnikiem jest uczynków jego złośliwych (64).
62. Niezbożnych, mówi, nowości słów. Co znaczy niezbożnych? – Które nie mają nic świętego, nic religijnego i są zupełnie obce łonu Kościoła, jakim jest Świątynia Boga. Niezbożnych, powiada, nowości słów. Słów, to jest dogmatów, rzeczy, zdań, nowości, które dawności i starożytności są przeciwne; gdyby te były przyjęte, wiara Ojców byłaby pogwałconą całkowicie, a na pewno w znacznej części, i trzeba by koniecznie głosić, że przez szereg tylu wieków nie byli świadomi, błądzili, bluźnili, nie wiedzieli, w co wierzą: wierni, wszyscy cnotliwi, wszyscy czyści, wstrzemięźliwi, dziewice, duchowni wszyscy, lewici i kapłani, tyle tysięcy wyznawców, tak wielkie zastępy męczenników, wielka sława i mnogość miast i narodów, tyle wysp, prowincji, królów, ludów, państw, narodowości i wreszcie prawie cały okrąg ziemski, z Głową Chrystusem połączony.
63. Strzeż się, mówi, niezbożnych nowości słów, które heretycy zawsze przyjmowali i naśladowali, – katolicy tego nigdy nie czynili. I rzeczywiście, któreż kiedy kacerstwo nie powstało pod pewnym nazwaniem, w pewnym miejscu, w pewnym czasie? Któż kiedy spowodował herezję, zanim sam się wprzód nie odłączył od zgody, powszechności i starożytności Kościoła katolickiego? Najjaśniejsze przykłady świadczą, że tak jest w rzeczywistości. Któż bowiem przed owym niedowiarkiem Pelagiuszem przypuszczał kiedy taką moc wolnej woli, że uważał iż dla jej wzmocnienia pojedynczymi aktami w rzeczach dobrych, łaska Boża nie jest konieczną? Kto przed potwornym uczniem jego Celestiuszem zaprzeczał, aby cały rodzaj ludzki nie był związany winą upadku Adamowego? Kto poważył się rozdzielać jedność Trójcy Świętej przed świętokradcą Ariuszem, kto mieszać jedności Trójcę przed występnym Sabeliuszem? Kto przed srogim Nowacjanem nazwał Boga okrutnym dlatego, jakoby chciał raczej śmierci umierającego, niż jego nawrócenia i życia? Kto przed czarnoksiężnikiem Szymonem, przez apostolski sąd ukaranym (od którego wypływa ów stary wir hańby ciągłym i skrytym następstwem aż do ostatniego Pryscyliana), śmiał nazwać Boga Stworzyciela twórcą złego, to jest, naszych zbrodni, bezbożności i występków? Twierdzi on bowiem, że taką własnymi rękoma ludzką stworzył naturę, że ta, jakimś popędem własnym i naleganiem jakiejś woli koniecznej, nic innego nie może, nic innego nie chce – prócz grzechu, ponieważ poruszona szaleństwami wszystkich występków i zapalona, leci z nienasyconą żądzą do przepaści wszelkiej hańby.
64. Niezliczone są rzeczy, które dla krótkości pomijamy; z nich wszystkich jednak dość widocznie i jawnie się pokazuje, że prawie wszystkie herezje, jakoby zwykle i właściwie im, zawsze obfitują w nowości nieprawowierne, brzydzą się wiadomościami dawnymi i dla zarzutów fałszywego imienia nauki od wiary odpadają. Przeciwnie znowu właściwą jest katolikom rzeczą – przechowywać, co Ojcowie święci zostawili i poruczyli, potępiać nowości nieprawowierne, i jako rzekł i znowu przepowiedział Apostoł: Jeśliby kto wam opowiadał mimo to, coście wzięli, niech będzie przeklęctwem (65).