Wróć do Czytelni

Walka duchowa

Wawrzyniec Scupoli · Duchowość

Nie ustalono tłumacza ani danych wydania z przekazanego PDF; nie przypisano mu historycznego tłumaczenia.

Zachowano źródłowe literówki i łamania wewnątrz wyrazów. Nie wykonano korekty według innego wydania.

Wstęp (ks. Tomasz Węcławski) i nota Od wydawcy są odrębnym materiałem redakcyjnym, nie tekstem Wawrzyńca Scupoliego.

Brak numerów przy tytułach rozdziałów 26 i 34 oraz niepoprawne zapisy XXLIII i LYII zachowano w sourceLines; numery nawigacji wynikają z kolejności i spisu treści.

Rozdział 19 — Jak walczyć z pokusami cielesnymi

Z pokusami cielesnymi powinnaś walczyć inaczej niż z pozostałymi. Żeby nauczyć się walczyć według należytego porządku, powinnaś uwzględnić trzy etapy: czas przed pokusą, czas trwania pokusy i czas, kiedy pokusa minęła.

Przed pokusą bitwa toczy się przeciw przyczynom, które powodują tę pokusę. Na tym etapie powinnaś się skupić nie na przeciwstawianiu się występkowi, lecz na unikaniu ze wszystkich sił sposobności i osób, które mogą spowodować choćby najmniejsze zagrożenie. A jeśli czasem nie da się tego uniknąć, rozmawiaj pospiesznie, ze skromnym i poważnym wyrazem twarzy i niech twoje słowa będą raczej suche niż serdeczne i zbyt poufałe.

Nie czuj się bezpieczna, jeśli przez wiele lat nie odczuwałaś pokus cielesnych. Ten przeklęty występek bowiem w godzinę może uczynić to, czego nie czynił przez wiele lat i często tka swoją sieć w ukryciu. Tym bardziej zaś szkodzi i nieuleczalnie rani, im bardziej niewinny i mniej podejrzany się zdaje.

Doświadczenie uczy, że często bardziej powinnaś się obawiać wtedy, gdy utrwalasz w sobie nawyk pod pretekstem rzeczy dozwolonych, związanych z pokrewieństwem, powinnością czy też cnotą, która jest w kochanej osobie. Nieostrożność i zbyt częste obcowanie z tą osobą może bowiem wyzwolić zmysłowe pożądanie, które wlewa się niepostrzeżenie i stopniowo przenika całą duszę. Coraz bardziej zaciemnia rozum, tak że zaczyna się ponad wszystko cenić rzeczy niebezpieczne, miłosne spojrzenia, słodkie słowa jednej czy drugiej strony i przyjemność rozmowy. W ten sposób, przez takie obcowanie można ulec bolesnej i trudnej do przezwyciężenia pokusie, a nawet doprowadzić się do zguby.

Po pierwsze zatem, uciekaj, bo jesteś ze słomy. I nie ufaj temu, że jesteś przesiąknięta wodą dobrej i silnej woli, że jesteś roztropna i gotowa raczej umrzeć niż obrazić Boga. Jeśli będziesz się często stykać z ogniem, jego żar w końcu wysuszy tę wodę i w najmniej spodziewanym momencie spali wolę, tak że nie będzie ona zważać ani na więzy pokrewieństwa, ani przyjaźni, nie będzie się obawiać Boga, za nic będzie sobie mieć honor i życie, a nawet wszystkie kary piekielne. Dlatego uciekaj, uciekaj, jeśli nie chcesz, by ten ogień doścignął cię, ogarnął i zabił.

Po drugie, unikaj próżnowania, bądź czujna i uważna w swoich myślach i zajęciach odpowiednich dla twego stanu.

Po trzecie, nie sprzeciwiaj się nigdy swoim przełożonym, lecz bądź im posłuszna, natychmiast wykonuj wszelkie polecenia, a najchętniej te, które cię upokarzają oraz są przeciwne twej woli i naturalnym skłonnościom.

Po czwarte, nigdy zuchwale nie oceniaj swoich bliźnich, zwłaszcza jeśli chodzi o ten występek. A gdyby ktoś wyraźnie upadł, współczuj mu i nie oburzaj się tym, co czyni. Nie szydź z niego, lecz niech świadomość, że jesteś prochem i niczym, pomoże ci osiągnąć jeszcze większą pokorę i lepiej poznać siebie. Módl się i jeszcze bardziej gorliwie unikaj okazji, w których dostrzegasz choćby cień niebezpieczeństwa. Jeśli bowiem sama nie wyzbędziesz się skłonności do oceniania innych i odnoszenia się do nich z pogardą, Bóg uczyni to za ciebie, pozwalając, byś popełniła taki sam występek jak oni. Wtedy uświadomisz sobie swoją pychę i, upokorzona, przeciwstawisz się obu tym grzechom. Wiedz też, że nawet jeśli sama nie upadasz, a wciąż oceniasz bliźnich, twoja cnotliwość jest bardzo wątpliwa.

Po piąte i ostatnie, jeśli otrzymasz jakiś dar i zasmakujesz w duchowych rozkoszach, uważaj, żeby nie wpaść w swego rodzaju próżne samozadowolenie, w przekonaniu, że jesteś coś warta i że wrogowie nie wypowiedzą ci wojny, bo wydaje ci się, że patrzysz na nich z obrzydzeniem, przestrachem i nienawiścią. Jeśli nie będziesz w tym względzie ostrożna, łatwo upadniesz.

W czasie trwania pokusy zastanów się, czy ma ona przyczynę wewnętrzną, czy zewnętrzną. Przez przyczynę zewnętrzną rozumiem ciekawość oczu, uszu, przesadną dbałość o strój, poufałość i rozmowy, które tej pokusie sprzyjają. W takich wypadkach lekarstwem jest uczciwość, skromność, unikanie widoku i słuchania rzeczy, które pobudzają tę pokusę, a także, jak już mówiłem, ucieczka. Natomiast przyczyna wewnętrzna bierze się z żywotności ciała albo z myśli, które nachodzą nas wskutek złych nawyków lub diabelskich podszeptów. Zmysłowość ciała należy poskramiać za pomocą postów, dyscypliny, włosiennic, czuwania i innych środków, stosowanych rozumnie i w posłuszeństwie przełożonym. Co się zaś tyczy myśli, skądkolwiek by pochodziły, lekarstwem na nie są inne ćwiczenia odpowiednie dla twego stanu, modlitwa i medytacja.

Módl się w taki oto sposób. Kiedy najdą cię złe myśli lub choćby poczujesz, że się zbliżają, natychmiast pomyśl o Ukrzyżowanym i powiedz: „Jezu mój, słodki Jezu, pomóż mi, żeby ten wróg mnie nie pokonał". A obejmując krzyż, do którego przybity jest twój Pan, całuj rany na Jego świętych nogach, powtarzając żarliwie: „O przepiękne rany, czyste rany, święte rany, zrańcie to nędzne i nieczyste serce, uwalniając mnie od niebezpieczeństwa, że Was obrażę".

Nie chciałbym, żebyś wtedy, gdy pokusy cielesne są szczególnie liczne, oddawała się, co zaleca się w wielu książkach, rozważaniu podłości tego występku, nienasycenia, udręk i rozgoryczenia, które on powoduje, a także niebezpieczeństwa utraty dóbr materialnych, honoru czy życia. Nie zawsze bowiem jest to niezawodna metoda przezwyciężenia pokusy, a nawet może przynieść szkodę, ponieważ umysł z jednej strony wyzbywa się tych myśli, lecz z drugiej stwarza okazję i groźbę, że znajdziemy upodobanie w przyjemności i jej ulegniemy. Jedynym skutecznym lekarstwem jest zatem unikanie takich myśli i wszystkiego, co o nich przypomina, choćby było im przeciwne. W tym celu rozpamiętuj życie i mękę Ukrzyżowanego, a jeśli podczas rozważania wbrew twojej woli myśli te powrócą, i to z jeszcze większym natręctwem, co często się zdarza, nie trwóż się i nie przerywaj medytacji ani też nie staraj się tym myślom przeciwstawić. Dalej prowadź rozważania w możliwie największym skupieniu, nie troszcząc się o te myśli, jakby nie były twoje. Nie ma bowiem lepszego sposobu, by się im przeciwstawić, choćby nieprzerwanie cię atakowały.

Rozważania zakończ prośbą: „Uwolnij mnie, Stwórco i Odkupicielu mój, od wrogów, na chwałę Twojej męki i niepojętej dobroci". I nie myśl wtedy o pokusie, bo nawet samo jej przypomnienie może być niebezpieczne. Przy takiej pokusie nigdy nie zastanawiaj się, czy jej uległaś, czy nie, ponieważ pozorna korzyść z tego rozważania jest pułapką diabła, który chce cię zatrwożyć i odebrać wiarę albo też sprawić, żebyś pochłonięta tymi rozmyślaniami, uległa innej rozkoszy. Jeśli więc wyraźnie nie przyzwoliłaś na tę pokusę, wystarczy, byś pokrótce wyznała ją swojemu ojcu duchowemu, przyjęła ze spokojem jego radę i więcej już o tym nie myślała. Aby zwyciężyć wszystkich naszych wrogów, potrzebujemy cnoty pokory, w tym wypadku jednak musimy się upokorzyć w sposób szczególny, bo pokusa cielesna niemal zawsze jest karą za pychę.

Kiedy pokusa minie, choćby ci się zdawało, że jesteś wolna i całkowicie bezpieczna, uciekaj myślą daleko od tego, co wywoływało pokusę, nawet jeśli w celu zyskania cnoty lub innego dobra miałabyś chęć uczynić inaczej. Jest to bowiem oszustwo występnej natury i podstęp naszego przebiegłego wroga, który, żeby wtrącić nas w wieczne ciemności, przybiera postać anioła światłości.