Wróć do Czytelni

Walka duchowa

Wawrzyniec Scupoli · Duchowość

Nie ustalono tłumacza ani danych wydania z przekazanego PDF; nie przypisano mu historycznego tłumaczenia.

Zachowano źródłowe literówki i łamania wewnątrz wyrazów. Nie wykonano korekty według innego wydania.

Wstęp (ks. Tomasz Węcławski) i nota Od wydawcy są odrębnym materiałem redakcyjnym, nie tekstem Wawrzyńca Scupoliego.

Brak numerów przy tytułach rozdziałów 26 i 34 oraz niepoprawne zapisy XXLIII i LYII zachowano w sourceLines; numery nawigacji wynikają z kolejności i spisu treści.

Dobrze przeżyć dzień — dobrze przeżyć życie

To właśnie połączenie dnia dzisiejszego i perspektywy całego życia, a więc i śmierci jako jego ziemskiego końca, stanowi drugą szczególną właściwość Walki duchowej, na którą trzeba zwrócić uwagę dla owocnej lektury.

W układzie tej książki możemy mianowicie dostrzec dwa nakładające się na siebie porządki: porządek ludzkiego życia widzianego jako świadoma siebie całość — od teraz aż do naszej śmierci; a także obraz każdego dnia od tej chwili, kiedy budząc się, mamy, „za pomocą swojego wewnętrznego wzroku, wyobrazić sobie siebie w zamkniętej przestrzeni, w której obowiązuje następujące prawo: kto nie walczy, traci życie na zawsze" (Rozdział XVI), aż do chwili spoczynku. Chodzi zatem o przeżycie każdego dnia tak, że zawsze wypełnia go to samo wielkie zadanie życiowe, którym jest zwycięskie przeżycie naszych dni i ostateczne spotkanie z Chrystusem Zbawicielem. Każdy dzień jest inny, każdy ma dość swojej biedy (por. Mt 6,34) ale też każdy jest jednorazowym Bożym darem i jeśli go tracimy, tracimy go nieodwracalnie — a z nim tracimy nasze życie. Dlatego tajemnica polega na tym, żebyśmy każdego dnia przeżywali naszą „całożyciową" walkę duchową według wyzwań tego właśnie dnia.

Żeby tak się stało, potrzebne jestjednak właśnie to, co proponuje Scupoli, to znaczy sprzężenie obu perspektyw. Kiedy zdajemy sobie dobrze sprawę z tego, kim jesteśmy my sami, ale też w jak dobrych jesteśmy rękach i ku czemu prowadzi nas Ten, „który nam przewodzi" (por. Hbr 12,2), jesteśmy też w stanie ocenić prawdziwą wagę każdej danej nam chwili. Kiedy w każdej chwili zajmujemy się tym samym ostatecznym zadaniem — według możliwości danych nam w tej właśnie chwili, okazuje się ono wykonalne.

Warto sobie w związku z tym zdać sprawę z tego, co jest największą trudnością w dziedzinie dobrego wykorzystania danego nam czasu. Najtrudniejsze jest niewątpliwie: mieć zawsze gotową odpowiedź na pytanie, co mam zrobić teraz. Co jest w tej dziedzinie największą pokusą? To, że człowiek tak często, zwłaszcza wobec rzeczy mniej przyjemnych, gotówjest powiedzieć: „później", „w ogóle tak, ale nie teraz", ,ja bym to zrobił, ale teraz nie ma warunków". Trudność jest rzeczywista i poważna. Na pewno nie jest rozwiązaniem tej trudności: czekać na lepsze czasy i na to, że nam ktoś daruje spokojne i uporządkowane życie, w którym nikt nam nie będzie przeszkadzał rzeczami mniej lub bardziej ważnymi. Kto wciąż czeka na lepsze czasy, w tym czasie, który ma teraz do dyspozycji, nie zrobi nic albo zrobi bardzo niewiele. Warto w takim duchu rozważyć prostotę i mądrość tego, co Scupoli mówi nam o potężnej broni zwanej „teraz" — której mamy używać, kiedy szatan kracze: „później, później, cras, cras (tak kracze kruk)" (Rozdział XXIX).