Wróć do Czytelni

Walka duchowa

Wawrzyniec Scupoli · Duchowość

Nie ustalono tłumacza ani danych wydania z przekazanego PDF; nie przypisano mu historycznego tłumaczenia.

Zachowano źródłowe literówki i łamania wewnątrz wyrazów. Nie wykonano korekty według innego wydania.

Wstęp (ks. Tomasz Węcławski) i nota Od wydawcy są odrębnym materiałem redakcyjnym, nie tekstem Wawrzyńca Scupoliego.

Brak numerów przy tytułach rozdziałów 26 i 34 oraz niepoprawne zapisy XXLIII i LYII zachowano w sourceLines; numery nawigacji wynikają z kolejności i spisu treści.

Rozdział 44 — Modlitwa

Jeśli nieufność do siebie, zaufanie do Boga i ćwiczenia są w naszej walce tak nieodzowne, jak to wykazaliśmy, to jeszcze bardziej nieodzowna jest modlitwa — czwarta broń, o której powiedzieliśmy, zaczynając te rozważania. Dzięki niej możemy otrzymać od Boga nie tylko wspomniane rzeczy, ale także inne dobra. Zaprawdę, modlitwa jest narzędziem pozwalającym uzyskać wszelkie łaski, które Pan wylewa na nas ze źródła boskiej dobroci i miłości.

Jeśli nauczysz się dobrze posługiwać modlitwą, uczynisz z niej jakby szpadę, którą Bóg będzie walczył i zwyciężał za ciebie. Aby zaś dobrze się nią posługiwać, powinnaś najpierw spróbować wyrobić w sobie pewne nawyki.

Po pierwsze, niech żywe będzie w tobie pragnienie służenia Bożemu Majestatowi zgodnie z Jego wolą. Aby rozpalić w sobie to pragnienie, pomyśl, że ze względu na Jego najchwalebniejsze przymioty, takie jak dobroć, dostojeństwo, mądrość, piękno i inne nieskończone doskonałości, Bóg jako jedyny zasługuje na to, aby Mu służyć. Pomyśl, że Bóg cierpiał i trudził się na ziemi przez trzydzieści trzy lata — aby służyć tobie! Twoje cuchnące rany zatrute ohydą grzechu uleczył i zabliźnił nie za pomocą oliwy, wina i bandaży, lecz najdroższego płynu tryskającego z Jego najświętszych żył i najczystszego ciała rozdartego biczami, cierniami i gwoździami. Pomyśl, jak ważna to służba, skoro dzięki niej stajemy się panami samych siebie, zwycięzcami szatana i dziećmi Bożymi.

Po drugie, niech żywa będzie w tobie wiara i ufność, że Pan chce cię obdarzyć wszystkim, czego potrzebujesz do służenia Mu i czego wymaga twoje dobro. Ta święta ufność jest naczyniem, które Boża opatrzność napełnia skarbami swoich łask. Im będzie ono większe i pojemniejsze, tym bogatsza modlitwa popłynie w naszym wnętrzu. Czyż niezmienny i wszechmocny Bóg mógłby nam poskąpić swych darów, skoro sam powiedział, byśmy o nie prosili (por. Mt 7,7-11) i obiecał nam nawet swojego Ducha, jeśli z wiarą i wytrwałością będziemy o niego prosić (por. Łk 11,9-13; J 14,16n i 26; 16,7-11 i 13n,2Kor 1,2 ln)?

Po trzecie, powinnaś przystępować do modlitwy z wolą spełniania wyłącznie woli Bożej, a nie swojej, zarówno wówczas, gdy prosisz, jak i wówczas, gdy otrzymujesz to, o co prosisz. Powinnaś więc prosić Boga dlatego, że On tak chce, a zarazem pragnąć, by twoje prośby zostały spełnione o tyle, o ile taka jest Jego wola. Słowem, musisz zawsze dążyć do zjednoczenia swojej woli z wolą Bożą, a nie naginać wolę Boga do własnej. Twoja wola bowiem jest zepsuta przez miłość własną, często więc myli się i nie wie, o co prosi. Natomiast wola Boża jest zawsze zjednoczona z niewyobrażalną dobrocią i nigdy się nie myli. Jest zatem zasadą i królową każdej innej woli i zasługuje na to, by spełniać jej pragnienie, to znaczy, iść za nią i służyć jej. Dlatego należy zawsze prosić o rzeczy zgodne z Bożą wolą, a jeśli ma się wątpliwość, czy dana rzecz jest z nią zgodna, prosić o nią pod warunkiem, że pragnie tego Pan. Natomiast o te rzeczy, co do których możesz być pewna, że podobają się Bogu, jak na przykład cnoty, proś bardziej dlatego, żeby Jemu sprawić radość i służyć, niż w jakimkolwiek innym celu czy z jakiejkolwiek innej przyczyny, choćby i duchowej.

Po czwarte, do modlitwy powinnaś przystępować ozdobiona uczynkami stosownymi do tego, o co prosisz, a po zakończeniu modlitwy powinnaś jeszcze usilniej się starać zasłużyć na łaskę i cnoty, których pragniesz. Modlitwie bowiem zawsze powinno towarzyszyć ćwiczenie się w pokonywaniu siebie, do tego stopnia, że jedno powinno zawsze następować po drugim. Inaczej twoja prośba będzie raczej kuszeniem Boga niż szczerym błaganiem o cnotę.

Po piąte, prośby zawsze winny być poprzedzone podziękowaniem za otrzymane dobrodziejstwa. Możesz je wyrazić takimi słowami: „Panie mój, który przez swą dobroć stworzyłeś mnie i odkupiłeś, i niezliczoną ilość razy, sama nie wiem ile, uwolniłeś z rąk nieprzyjaciół, udziel mi teraz pomocy. Nie odmawiaj mi tego, o co Cię proszę, choć zawsze Ci się sprzeciwiałam i byłam wobec Ciebie niewdzięczna". Jeśli zaś prosisz o jakąś konkretną cnotę i napotykasz przeciwności, chcąc wyrobić w sobie tę cnotę, nie zapomnij podziękować Panu za okazję do zasługi, którą ci stworzył, bo to też niemałe dobrodziejstwo.

Po szóste, ponieważ moc zjednywania Boga dla naszych pragnień modlitwa czerpie z Jego naturalnej dobroci i miłosierdzia, z zasług życia i męki Jego Jednorodzonego Syna oraz danej nam obietnicy zadość czynienia naszym prośbom, swoje błagania zakończ przynajmniej jednym z poniższych wezwań: „Panie, zmiłuj się i udziel mi swojej łaski. Niech zasługi Twojego Syna wyjednają u Ciebie to, o co proszę. Pamiętaj, Boże, o swoich obietnicach i przychyl się do moich próśb". Kiedy indziej proś o łaski mocą zasług Maryi Dziewicy i innych świętych, którzy wiele mogą wybłagać u Boga i są przez

Niego obdarzani licznymi zaszczytami, bo za życia bardzo czcili Jego Boży Majestat.

Po siódme, trzeba, żebyś modliła się wytrwale, bo pokorna wytrwałość zwycięża Niezwyciężone. Jeśli naprzykrzanie się i wytrwałość ewangelicznej wdowy sprawiły, że zły sędzia spełnił jej prośbę (Łk 18,1-8), to czyż nie sprawią, że do naszych próśb przychyli się Ten, który jest pełnią wszelkiego dobra?

Dlatego, nawet gdyby po modlitwie Pan zwlekał z przyjściem i spełnieniem twoich próśb, a nawet dawał ci znaki przeciwne, nie przestawaj się modlić i ufaj w Jego pomoc. W Nim bowiem nie brak niczego, co potrzebne do udzielania łaski, przeciwnie, wszystko to jest w wielkiej obfitości. Jeśli zatem wina nie leżała po twojej stronie, bądź pewna, że otrzymasz wszystko, o co prosisz lub coś jeszcze bardziej dla ciebie użytecznego, albo też i jedno, i drugie.

I im bardziej będzie ci się wydawać, że prośby twoje są odrzucane, tym bardziej ukorz się i rozmyślając nad swoimi występkami oraz nad Bożym miłosierdziem, coraz mocniej mu ufaj. Jeśli bowiem ufiiość ta będzie żywa i mocna, to im więcej przeszkód napotka, tym bardziej będzie miła naszemu Panu.

Ponadto, zawsze składaj Mu dziękczynienie, pamiętając, że jest dobry, mądry i miłosierny zarówno wtedy, gdy odmawia ci pewnych rzeczy, jak i wtedy, gdy ci ich udziela. Z radością i pokorą podporządkuj się Bożej opatrzności.