Wróć do Czytelni

Walka duchowa

Wawrzyniec Scupoli · Duchowość

Nie ustalono tłumacza ani danych wydania z przekazanego PDF; nie przypisano mu historycznego tłumaczenia.

Zachowano źródłowe literówki i łamania wewnątrz wyrazów. Nie wykonano korekty według innego wydania.

Wstęp (ks. Tomasz Węcławski) i nota Od wydawcy są odrębnym materiałem redakcyjnym, nie tekstem Wawrzyńca Scupoliego.

Brak numerów przy tytułach rozdziałów 26 i 34 oraz niepoprawne zapisy XXLIII i LYII zachowano w sourceLines; numery nawigacji wynikają z kolejności i spisu treści.

Rozdział 51 — Rozważanie męki Chrystusa w celu wzbudzania różnych uczuć

Wszystko, co dotąd powiedziałem na temat Męki Pańskiej, dotyczy modlitwy i rozmyślania za pośrednictwem próśb. Teraz powiem jeszcze, jak można z jednego rozmyślania dobywać różne uczucia. Jeśli, na przykład, rozważasz tajemnicę ukrzyżowania, możesz rozważać jej następujące części.

Po pierwsze, jak na górze Kalwarii rozwścieczony tłum odarł Pana z szat, wyrywając Mu kawałki ciała przyschnięte do sukni po biczowaniu.

Po drugie, jak zerwano Mu z głowy koronę cierniową, a potem, ponownie Mu ją nakładając, zadano kolejne rany.

Po trzecie, jak okrutnie przybito Go gwoździami do krzyża.

Po czwarte, jak się okazało, że Jego święte członki nie sięgają do otworów przeznaczonych na gwoździe i jak wtedy owe psy tak brutalnie Go rozciągały, że można było policzyć wszystkie kości.

Po piąte, jak Pan całym ciężarem swego ciała zawisł na twardym drzewie krzyża, co sprawiło, że Jego przenajświętsze rany rozdarły się, przysparzając Mu niewyobrażalnego bólu.

Jeśli pragniesz wzbudzić w sobie miłość, przechodź myślą do coraz głębszego poznania nieskończonej dobroci i miłości, którymi obdarza cię Pan. Im lepiej pojmiesz, jak bardzo chciał On cierpieć za ciebie, tym bardziej wzrośnie w tobie miłość.

Od poznania dobroci i nieskończonej miłości, które okazał ci Pan, możesz bez trudu przejść do żalu i bólu, że tak wiele razy obraziłaś Boga i byłaś wobec Niego niewdzięczna, choć On tyle za ciebie wycierpiał.

Aby wzbudzić w sobie nadzieję, rozmyślaj nad tym, że Pan przyjął tę mękę dla zgładzenia twoich grzechów i uwolnienia cię z więzów szatana i twoich własnych grzechów, oraz zjednania ci przychylności wiecznego Ojca, a także po to, abyś z ufnością zwracała się do Niego w każdej potrzebie. Poczujesz radość, przechodząc od cierpienia Pana do jego skutków. Dzięki niemu Jezus gładzi grzechy całego świata, uśmierza gniew Ojca, pokonuje księcia ciemności, zabija śmierć i pomnaża anielskie chóry. Raduj się więc radością, którą czerpie stąd Przenajświętsza Trójca, Maryja Dziewica i Kościół tryumfujący i walczący.

Aby wzbudzić w sobie nienawiść do własnych grzechów, posłuż się całym rozważaniem, jakby jedynym powodem, dla którego Pan cierpiał, było obudzenie w tobie nienawiści do złych skłonności, zwłaszcza zaś tej, która najbardziej tobą zawładnęła i najbardziej zasmuca Jego Bożą dobroć.

Aby wzbudzić w sobie zdumienie, pomyśl, czy może być coś bardziej zdumiewającego niż to, że Stwórca wszechświata, Dawca wszelkiego życia, zostaje zabity przez stworzone przez siebie istoty; niż to, że najwyższy Majestat doznaje upokorzenia, sprawiedliwość zostaje skazana na śmierć, a piękność Boga zostaje wyszydzona; niż to, że miłość Ojca niebieskiego zostaje znienawidzona, wcielona światłość pokonana przez ciemność, a chwała i radość zostają uznane za hańbę i obelgę dla rodzaju ludzkiego i wrzucone w otchłań nędzy.

Aby współczuć cierpiącemu Panu, nie tylko rozmyślaj nad Jego cierpieniami cielesnymi, ale też przeniknij myślą nieporównanie większe cierpienia duchowe. I skoro będziesz cierpieć z powodu tych pierwszych, dziwne byłoby, gdyby z powodu tych ostatnich twoje serce nie pękało z bólu.

Dusza Chrystusa widziała istotę Boskości tak, jak teraz widzi ją w niebie. Wiedziała też, że jest ponad wszelką miarę godna czci i tego, aby jej służyć, i przez wzgląd na swą niewyrażalną miłość do Boga pragnęła, aby wszystkie stworzenia ze wszystkich sił temu się oddawały. Dlatego kiedy widziała, iż niezliczone grzechy i obrzydliwe występki tego świata sprawiają, że istota Boskości jest bezpodstawnie obrażana i pogardzana, przeszywał ją niewypowiedziany ból, który stawał się tym bardziej nieznośny, im większa była jej miłość i pragnienie, aby wszyscy czcili tak wielki Majestat i Mu służyli.

I podobnie jak nie można pojąć ogromu tej miłości i tego pragnienia, tak też nie ma człowieka, który mógłby zrozumieć, jak dojmujące i głębokie było duchowe cierpienie ukrzyżowanego Pana. Albowiem tak samo mocno kocha On wszystkie stworzenia i cierpi z powodu ich grzechów, które oddalają je od Niego. W istocie bowiem każdy grzech śmiertelny kiedykolwiek popełniony przez ludzi sprawia, że na ile kto grzeszy, na tyle Chrystus oddala się od Ojca, z którym jest związany przez miłość. A oderwanie to jest tym bardziej bolesne od odrywania członków od ciała, im bardziej dusza, jako czysty duch, byt znacznie szlachetniejszy i doskonalszy od ciała, zdolna jest do odczuwania cierpienia.

Spośród wszystkich cierpień zadawanych Panu przez stworzenia najdotkliwszy był ból, który odczuł On z powodu grzechów ludzi potępionych, którzy nie mogąc się nigdy z Nim zjednoczyć, cierpią wieczne i nieporównywalne z niczym udręki.

A jeśli dusza, wzruszona męką najdroższego Jezusa, przejdzie myślą dalej, będzie razem z Nim cierpiała jeszcze większe udręki nie tylko z powodu grzechów już popełnionych, ale także tych, które nigdy nie zostały popełnione. Nie ma bowiem wątpliwości, że nasz Pan kosztem swoich udręk wyjednał nam przebaczenie grzechów popełnionych i ochronę przed tymi, których nie popełniono.

Córko, nie zabraknie ci powodów do rozważań umożliwiających cierpienie z powodu męczarni Ukrzyżowanego. Nigdy bowiem żadne rozumne stworzenie nie odczuło i nie będzie odczuwać cierpienia, którego On nie odczułby w sobie. Wszelkie szyderstwa i pokusy, upokorzenia i pokuty, cierpienia i trudy wszystkich ludzi na świecie bolały duszę Chrystusa bardziej niż ludzi, którzy je znosili. W istocie bowiem nasz Pan najlitościwszy doskonale widział wszystkie wielkie i małe cierpienia duszy i ciała, nawet najlżejszy ból głowy czy też ukłucie igły, i w swoim niezmierzonym miłosierdziu chciał odcisnąć je w swoim sercu.

Wszelako nie sposób opisać, jak boleśnie przeszyły Jego serce cierpienia Jego najświętszej matki. Zawsze kiedy Pan cierpiał i znosił męczarnie, święta Dziewica cierpiała także i znosiła straszliwe, choć nie tak intensywne jak jej Syn, męczarnie. A cierpienia te rozjątrzały u Jej błogosławionego Syna wewnętrzne rany do tego stopnia, że Jego najsłodsze serce było poranione jakby przez niezliczone rozżarzone miłością strzały. Serce to, wskutek tylu cierpień, można by nazwać wręcz miłosnym piekłem dobrowolnych męczarni, jak pisze pewna pobożna dusza, która ze świętą prostotą zwykła je w ten sposób nazywać*.

* Por. bł. Camilla Battista z Varano. Dolori mentali di Cristo, Ilsecan-do dolore, Paryż 1660, s. 282.

Córko, jeśli dobrze rozważysz przyczynę wszystkich męczarni, które znosił ukrzyżowany Odkupiciel, nie znajdziesz niczego poza naszym grzechem.

Wniosek z tego jest prosty: współczucie i dziękczynienie, których On od nas oczekuje i które jesteśmy mu winni, polegają na tym, by z miłości do Niego cierpieć z powodu zniewagi, jakiej doznał, by ponad wszystko nienawidzić grzechu i mężnie walczyć z nieprzyjaciółmi i złymi skłonnościami. Tylko tak porzucimy dawnego człowieka i jego uczynki, przyobleczemy się w nowego człowieka (por. Ef 4,20-24) i ozdobimy naszą duszę ewangelicznymi cnotami.