Wróć do Czytelni

Walka duchowa

Wawrzyniec Scupoli · Duchowość

Nie ustalono tłumacza ani danych wydania z przekazanego PDF; nie przypisano mu historycznego tłumaczenia.

Zachowano źródłowe literówki i łamania wewnątrz wyrazów. Nie wykonano korekty według innego wydania.

Wstęp (ks. Tomasz Węcławski) i nota Od wydawcy są odrębnym materiałem redakcyjnym, nie tekstem Wawrzyńca Scupoliego.

Brak numerów przy tytułach rozdziałów 26 i 34 oraz niepoprawne zapisy XXLIII i LYII zachowano w sourceLines; numery nawigacji wynikają z kolejności i spisu treści.

Rozdział 31 — Oszustwa i metody, którymi posługuje się szatan, aby skłonić nas do porzucenia drogi prowadzącej do cnoty

Kiedy zły duch widzi, że podążamy drogą cnoty, ucieka się do innego oszustwa. Polega ono na budzeniu w nas licznych dobrych pragnień, abyśmy, stopniowo i niepostrzeżenie, od ćwiczenia się w cnocie przeszli do grzechu.

Wyobraź sobie, na przykład, że jakaś chora osoba cierpliwie znosi niedomaganie. Przebiegły nieprzyjaciel, widząc, że w ten sposób może się ona wyćwiczyć w cnocie cierpliwości, mami ją licznymi dobrymi dziełami, które mogłaby spełniać w innym stanie i stara się ją przekonać, że gdyby była zdrowa, lepiej służyłaby Bogu. A rozbudziwszy w niej te pragnienia, stopniowo je wzmaga, przez co wywołuje w niej niepokój, że nie może ich spełnić według swojej woli. I im te pragnienia stają się większe i śmielsze, tym większy ogarniają niepokój, z którego nieprzyjaciel stopniowo prowadzi ją do zniecierpliwienia chorobą, nie jako chorobą samą w sobie, lecz jako przeszkodą w spełnianiu tych wszystkich uczynków, które tak gorąco pragnęłaby spełnić dla większego dobra.

Kiedy szatan już ją doprowadzi do tego stanu, od razu odbiera jej myśl o celu, którym miała być służba Bogu i dobre uczynki, a pozostawia samo pragnienie uwolnienia się od choroby. A ponieważ to nie następuje, chora staje się niespokojna i całkowicie traci cierpliwość. I tak, niepostrzeżenie dla niej samej, od cnoty, w której się ćwiczyła, przechodzi do przeciwnego jej grzechu.

Żeby ustrzec się przed tym oszustwem lub przeciwstawić się mu, gdy już zaczniesz odczuwać udrękę, nie możesz ulegać przesadnemu pragnieniu jakiegoś dobra, bo nie mogąc go spełnić, najprawdopodobniej odczujesz wzburzenie. W takiej sytuacji powinnaś z pokorą i cierpliwością pogodzić się z tym, że twoje pragnienia nie przyniosłyby spodziewanego skutku, ponieważ jesteś słabsza i bardziej chwiejna, niż sądzisz. Albo pomyśl, że Bóg ze względu na swoje ukryte zamysły lub wskutek twoich występków nie chce od ciebie tego dobra, lecz pragnie, abyś się upokorzyła pod Jego łagodną i mocną ręką (por. 1 P 5,6).

Podobnie, jeśli ojciec duchowy lub inne przyczyny nie pozwolą ci odprawić nabożeństwa, a szczególnie przyjąć Komunii świętej, nie pozwól, by jej pragnienie wywołało w tobie wzburzenie i niepokój. Ogołoć się ze wszelkich własnych pragnień i przyodziawszy się w wolę Pana, powiedz sobie: „Gdyby oko Bożej opatrzności nie widziało we mnie niewdzięczności i wad, nie byłoby teraz żadnej przeszkody, bym przyjęła Najświętszy Sakrament. Widzę teraz, że w ten sposób Pan pokazuje mi, że jestem tego niegodna. Niech będzie za to pochwalony i błogosławiony. Zaprawdę, Panie mój, ufam Twojej najwyższej dobroci: spraw, bym we wszystkim Ci ulegała i czyniła wszystko według Twojej woli, bym otworzyła Ci serce gotowe wypełnić każdy Twój rozkaz. Wtedy Ty będziesz mógł wejść do niego, pocieszyć je i umocnić przeciwko nieprzyjaciołom, którzy starają się je od Ciebie oddalić. Niech zatem stanie się to wszystko, co jest dobrem w Twoich oczach. Stwórco i Odkupicielu mój, niech Twoja wola teraz i zawsze będzie dla mnie pokarmem i pomocą. Proszę Cię tylko, najdroższa Miłości, o jedną łaskę: aby moja dusza, oczyszczona i wolna od wszystkiego, co nie jest Ci miłe, zawsze była ozdobiona świętymi cnotami i dzięki nim była przygotowana na Twoje przyjście i na wszystko, co Ty będziesz chciał ze mną uczynić".

Bądź pewna, że jeśli zastosujesz się do tych wskazówek w każdym pragnieniu dobra, w którego spełnieniu przeszkodzi ci albo natura, albo szatan, żeby cię wzburzyć i sprowadzić z drogi cnoty, albo nawet czasami sam Bóg, żeby wypróbować, czy rzeczywiście przyjmujesz Jego wolę — zawsze będziesz miała okazję służenia Panu w sposób, który najbardziej Mu się podoba. Właśnie na tym polega prawdziwa pobożność i służba, której Bóg od nas oczekuje.

Jeśli chcesz zachować cierpliwość w udrękach, niezależnie od ich źródła, przestrzegam cię, abyś z dozwolonych środków, którymi zazwyczaj posługują się słudzy Boży, nie korzystała w celu uwolnienia się od owych udręk, lecz jedynie dlatego, że Bóg chce, by z tych środków korzystać. Nie wiemy przecież, czy Bożemu Majestatowi podoba się uwolnić nas za pomocą właśnie tego środka. Gdybyś postąpiła inaczej, popełniłabyś tylko więcej występków: ogarnęłaby cię niecierpliwość, że sprawy toczą się nie po twojej myśli, albo też twoja cierpliwość byłaby niedoskonała, nie całkiem miła Bogu i przez to mało warta.

Wreszcie, przestrzegam cię przed pułapką miłości własnej, która potrafi zręcznie skrywać nasze wady. Na przykład, człowiek mało cierpliwy w chorobie zasłania swą niecierpliwość gorliwością w jakimś pozornym dobru. Twierdzi, że przyczyną jego niepokoju nie jest zniecierpliwienie chorobą, lecz żal, że on sam do niej doprowadził, albo to, że inni, przez konieczność usługiwania mu lub z innych przyczyn ponoszą szkodę i mają kłopot.

Podobnie, ktoś przesadnie ambitny, irytując się, że nie otrzymał jakiejś godności, nie przypisuje tej irytacji swojej próżności, lecz innym przyczynom, które w innych okolicznościach w ogóle by go nie zajęły. Ów chory zaś wcale się nie martwi, kiedy osoby — nad których losem, jak twierdzi, ubolewa, bo muszą się nim zajmować — tak samo się trudzą, pielęgnując w chorobie kogoś innego.

Jest to znak, że przyczyna jego niezadowolenia nie tkwi w innych ludziach ani w żadnych szczególnych okolicznościach, lecz w tym, że odrzuca on wszystko, co dzieje się wbrew jego woli. Ty jednak nie popełniaj tego błędu i cierpliwie znoś wszelką udrękę i cierpienie, cokolwiek jest jego przyczyną.