Wróć do Czytelni

Walka duchowa

Wawrzyniec Scupoli · Duchowość

Nie ustalono tłumacza ani danych wydania z przekazanego PDF; nie przypisano mu historycznego tłumaczenia.

Zachowano źródłowe literówki i łamania wewnątrz wyrazów. Nie wykonano korekty według innego wydania.

Wstęp (ks. Tomasz Węcławski) i nota Od wydawcy są odrębnym materiałem redakcyjnym, nie tekstem Wawrzyńca Scupoliego.

Brak numerów przy tytułach rozdziałów 26 i 34 oraz niepoprawne zapisy XXLIII i LYII zachowano w sourceLines; numery nawigacji wynikają z kolejności i spisu treści.

Rozdział 40 — Ile czasu należy poświęcić pracy nad poszczególnymi cnotami i jakie są oznaki odniesionego pożytku

Co się tyczy czasu, który trzeba przeznaczyć na pracę nad poszczególnymi cnotami — nie mogę go określić, bo zależy on od naszego stanu, potrzeb i postępu duchowego oraz od osądu osoby, która prowadzi nas na tej drodze. Jeśli jednak skorzystamy z podanych sposobów, i to z zalecaną gorliwością, bez wątpienia w ciągu kilku tygodni uczynimy ogromny postęp.

Oznaką postępu w cnocie jest to, że nawet gdy dusza jest pogrążona w oschłości i ciemności, niepokoju i zniechęceniu, możemy nadal prowadzić ćwiczenia duchowe. Jawną oznaką tego postępu jest też opór zmysłowości, który odczuwamy w czasie spełniania cnotliwych uczynków. Im bardziej zmysłowość opada z sił, z tym większą pewnością możemy uznać, że postąpiliśmy w cnocie. Jeśli więc nie odczuwamy oporu ze strony zmysłowej, niższej części duszy — zwłaszcza jej nagłych, krótkotrwałych ataków — znaczy to, że udało nam się osiągnąć cnotę. A im większa gotowość i radość ducha towarzyszy naszym uczynkom, tym bardziej mamy prawo sądzić, że postąpiliśmy na tej drodze.

Trzeba jednak pamiętać, że nigdy nie możemy być całkiem pewni, iż zdobyliśmy cnotę i odnieśliśmy pełne zwycięstwo nad jakąkolwiek namiętnością, nawet jeśli stoczywszy wiele bitew, przez długi czas nie odczuwamy już żadnej pokusy. Może to być bowiem jedynie rezultat działania chytrego diabła i naszej oszukańczej natury. Dlatego czasem grzechem jest to, co ze względu na nieuświadomioną pychę wydaje się cnotą. Poza tym, jeśli szczerze dążymy do doskonałości, do której wzywa nas Bóg, to nawet gdy zaszliśmy daleko na drodze cnoty, powinniśmy być głęboko przekonani, że jeszcze na nią nie wstąpiliśmy.

Ty zatem —jako nowo pasowany rycerz, dziecię urodzone, by walczyć — stale zaczynaj swą pracę od nowa, jakbyś nic wcześniej nie zrobiła. I pamiętaj, córko, żebyś starała się raczej postępować w cnocie, niż szczegółowo badać, jak daleko zaszłaś, bo Bóg, który jako jedyny widzi prawdę naszych serc, niektórych obdarza tym poznaniem, a niektórych nie, w zależności od tego, czy widzi, że przyczyni się to do pokory, czy też do pychy. I jako kochający Ojciec, od jednych odsuwa wszelkie niebezpieczeństwa, innym zaś stwarza okazje do ćwiczenia się w cnocie. Zatem, jeśli nawet dusza nie odczuwała postępu, nie przerywaj ćwiczeń, bo odczuje go dopiero wtedy, kiedy, dla jej dobra, zechce tego Pan.