Wróć do Czytelni

Walka duchowa

Wawrzyniec Scupoli · Duchowość

Nie ustalono tłumacza ani danych wydania z przekazanego PDF; nie przypisano mu historycznego tłumaczenia.

Zachowano źródłowe literówki i łamania wewnątrz wyrazów. Nie wykonano korekty według innego wydania.

Wstęp (ks. Tomasz Węcławski) i nota Od wydawcy są odrębnym materiałem redakcyjnym, nie tekstem Wawrzyńca Scupoliego.

Brak numerów przy tytułach rozdziałów 26 i 34 oraz niepoprawne zapisy XXLIII i LYII zachowano w sourceLines; numery nawigacji wynikają z kolejności i spisu treści.

Rozdział 42 — Jak przeciwstawić się szatanowi, kiedy stara się nas oszukać, wykorzystując nasz brak rozeznania

Kiedy przebiegły szatan dostrzeże, że gorąco pragniemy iść drogą cnoty, nie mogąc nas przeciągnąć na swoją stronę jawnymi oszustwami, przybiera postać anioła światłości. Następnie za pomocą przyjemnych myśli, cytatów z Pisma Świętego i przykładów świętych natarczywie zachęca nas do pospiesznej, nierozważnej wspinaczki na szczyt doskonałości, a wszystko po to, by korzystając z okazji, strącić nas w przepaść. Namawia nas do surowego umartwiania ciała za pomocą biczowania, włosiennic, wstrzemięźliwości i innych podobnych udręk, ale tylko dlatego, byśmy albo popadli w pychę — przekonani, co zdarza się zwłaszcza kobietom, że czynimy coś wspaniałego — albo zapadli na zdrowiu i stali się niezdolni do dobrych uczynków, albo wskutek zbytniego utrudzenia i udręki znudzili się ćwiczeniami duchowymi i zaczęli odczuwać wobec nich odrazę. W ten sposób nasz zapał osłabnie i ze zdwojoną pożądliwością oddamy się uciechom doczesnym. Wielu ludzi, którzy z powodu pychy dali się ponieść nierozważnej gorliwości i w ćwiczeniach zewnętrznych przekroczyli miarę własnej cnoty, ponieśli wielką szkodę i stali się pośmiewiskiem złośliwych szatanów. Nie spotkałoby ich to, gdyby pamiętali, że takie akty samoudręczenia są owocne i godne pochwały tylko pod warunkiem, iż ćwiczący ma pod dostatkiem i sił cielesnych, i duchowej pokory. Dlatego wszelkie umartwienia muszą być dostosowane do charakteru i natury danej osoby.

Kto w tym znojnym życiu nie potrafi dzielić cierpienia świętych, może ich naśladować we wzniosłych pragnieniach i gorących modlitwach. Niech zdobywa wieniec chwały Chrystusowej, pogardzając całym światem, a nawet samym sobą, żyjąc w ciszy i samotności, odnosząc się do wszystkich z pokorą i łagodnością, znosząc zło i czyniąc dobro każdemu, kto się mu sprzeciwia, i wystrzegając się każdego, choćby najmniejszego grzechu. Taka postawa jest Bogu milsza niż umartwienia ciała. Radzę ci zatem, byś w umartwieniach była wstrzemięźliwa, aby w razie potrzeby móc je nasilić, zamiast wskutek przesady doprowadzić się do stanu, w którym w ogóle będziesz zmuszona je przerwać.

Mam bowiem nadzieję, że nie popełnisz błędu osób, skądinąd uznawanych za bardzo uduchowione, które pod wpływem pokus i oszustwa zwodniczej natury zbytnio zajmują się zdrowiem cielesnym. Ciągle się o nie troszczą i niepokoją, a najmniejsza dolegliwość wzbudza w nich obawę, że je utracą. Myślą i rozprawiają niemal tylko o tym, jak postępować w tej sprawie. Dlatego zawsze starają się o zdrowy pokarm, który zresztą często osłabia żołądek poprzez nadmierne wydelikacenie. Czynią to pod pretekstem lepszej służby Bogu, w istocie jednak ulegają pragnieniu pogodzenia dwóch zaciekłych wrogów, jakimi są duch i ciało, pogodzenia, które ani jednemu, ani drugiemu nie przynosi żadnych korzyści, lecz przeciwnie, obu wyrządza poważną szkodę. Przez taką gorliwość bowiem ciału odbiera się zdrowie, a duchowi — pobożność.

Dlatego znacznie pewniejsze i pod każdym względem korzystniejsze jest życie wolne od owej troski, choć nie całkowicie jej pozbawione, z uwzględnieniem stanu zdrowia i sił fizycznych, co do których nie można stosować jednej reguły. Dodam, że nie tylko w sprawach zewnętrznych, ale także w zdobywaniu cnót wewnętrznych powinniśmy zachować umiar. Mówiłem już o tym, zalecając stopniowe zdobywanie cnót.