Wróć do Czytelni

Suma teologiczna — tom 1: O Bogu, część I

Św. Tomasz z Akwinu · Teologia

Załącznik zawiera tylko tom 1, a nie całą Sumę teologiczną.

Na okładce widnieje zakres (1, 1–13), ale faktyczna treść i końcowy spis obejmują zagadnienia 1–12; nie dopisano zagadnienia 13.

W istniejącej warstwie tekstowej i samym pliku występują literówki i błędy składu. Nie naprawiano ich na podstawie innego wydania.

Przedmowy redakcyjne, przypisy, komentarze tłumacza i indeksy zachowano poza treścią artykułów. Nie należy przypisywać ich Tomaszowi.

Odnośniki na stronach 148–153 odczytano kolumnami: lewa od góry, następnie prawa. Numery cytowań wymagają sprawdzenia przy budowie linków.

Zachowano nawiasy i znaki przypisów z wydania. Łacińskie terminy w polskim przekładzie pozostawiono bez tłumaczenia.

W zagadnieniu 10, artykule 1 nie rozpoznano odrębnego fragmentu „Wbrew temu”; nie dopisano go.

Na stronie PDF 92 występuje zaburzony skład zdania już w źródle; tekst zachowano do kontroli redakcyjnej.

Słowo do polskiego wydania

S Ł O W O D O P O L S K I E G O W Y D A N I A Na szczególną wagę pism św. Tomasza z Akwinu, wielkiego nauczyciela Kościoła i ludzkości, wskazują papieże i najwybitniejsi myśliciele - dawni i nam współcześni. Dantemu przewodnikiem po sferze niebieskiej nie jest już Beatrycze lecz Tomasz. On to wyjaśnił mu owe "żarliwe słońca" wydające "dźwięki", wiążące się w "nową naukę". On to "wzrósł tam jak świecznik, co się nie koleba"1. W ocenie Leona XIII nauka św. Tomasza jest najlepszą drogą w studiach filozoficznych i teologicznych, a ponadto jest ona wyjątkowo użyteczna "jako lekarstwo przeciw chorobom naszych czasów", dając zdrowe zasady myślenia2. Kodeks Prawa Kanonicznego zobowiązuje profesorów studiów teologicznych, by wszystkich kandydatów do kapłaństwa formowali w filozofii i teologii stosownie do sposobu myślenia, nauki i zasad św. Tomasza jako Nauczyciela wprost anielskiego3. Sobór Watykański II w nauce teologii nakazuje posługiwanie się metodą badań, której mistrzem jest św. Tomasz z Akwinu4. Św. Tomasz jest przewodnikiem nie tylko w sferze czystego myślenia, w teorii. Nasz Paweł Włodkowic wziął jego naukę za podstawą swych rozwiązań w dziedzinie prawa narodów: ius gentium i w układzie stosunków międzynarodowych, w którym państwa niechrześcijańskie mają miejsce i prawa równe z chrześcijańskimi; był on pierwszym w żądaniu, by nauka Doktora Anielskiego o tym, z czystej teorii stała się obowiązującym prawem5. W sprawach reform w dziedzinie sprawiedliwości społecznej Leon XIII i Pius XII opierali się na wskazaniach tego Doktora Kościoła. Papież Jan XXIII uzależnił uskutecznienie uchwał Soboru Watykańskiego II od pilności w poznawaniu nauki św. Tomasza z Akwinu6. Paweł VI wyraził życzenie: "Profesorowie ... niech z czcią słuchają głosu doktorów Kościoła, wśród których święty Akwinata zajmuje szczególne miejsce; tak wielka jest bowiem potęga umysłu Doktora

Anielskiego, miłość prawdy tak szczera, tak ogromna mądrość w badaniu, wyjaśnianiu i łączeniu najodpowiedniejszym węzłem jedności najwyższych prawd, że jego nauka jest najskuteczniejszym narzędziem nie tylko do założenia bezpiecznych fundamentów wiary, ale także do przyjęcia z pożytkiem i bez obawy owoców zdrowego postępu"7. Według soborowej Deklaracji o wychowaniu chrześcijańskim8 "Kościół otacza gorliwą opieką również szkoły wyższe, zwłaszcza uniwersytety; w tych, które należą do niego, dba usilnie o to, aby poszczególne dyscypliny tak rozwijały się w oparciu o własne założenia, własną metodę oraz własną swobodę badania naukowego, iżby z dnia na dzień można było osiągnąć głębsze ich zrozumienie i aby po najdokładniejszym rozważeniu nowych problemów i badań bieżącej doby można było głębiej poznać, w jaki sposób wiara i rozum prowadzą do jednej prawdy, podążając tu śladami doktorów Kościoła, a szczególnie św. Tomasza z Akwinu. Takim sposobem ma wytworzyć się jakby publiczna, stała i powszechna obecność myśli chrześcijańskiej w całym wysiłku skierowanym ku rozwijaniu wyższej kultury, a wychowankowie tych instytutów mają kształtować się na ludzi naprawdę odznaczających się nauką, przygotowanych do spełniania poważnych obowiązków społecznych oraz na świadków wiary w świecie". Pielgrzymka Pawła VI do trzech miejsc związanych z życiem św. Tomasza w 700lecie jego zgonu (1274), pomimo podeszłego wieku 77 lat, jest znamiennym wyrazem czci dla tego wielkiego myśliciela, a zarazem podkreśleniem roli jego nauki w świecie obecnego chaosu. Przy tej sposobności Papież wypowiedział o św. Tomaszu znamienne słowa: "Z rozmyślania nad jego postacią i jego nauką zda się promieniować wezwanie: Ufaj prawdzie myśli religii katolickiej, bronionej, wyłożonej i wyrażonej przez niego". W Aquino nazwał Tomasza "największym teologiem nie tylko średnich wieków, ale także naszych czasów". Zaapelował do wszystkich profesorów filozofii i teologii, by brali wzór ze św. Tomasza w obronie prawdy religijnej w jej autentycznym wyrazie (Oss. Rom. 27.9.1974). * * * Motte polskiego wydania arcydzieła św. Tomasza z Akwinu, jego "Sumy Teologicznej", są znamienne zdania Jana XXIII: "Jak najgoręcej pragniemy, by z każdym dniem wzrastała liczba ludzi czerpiących z dzieł Tomasza z Akwinu oświatę i naukę; dotyczy to nie tylko księży i ludzi wielkiej nauki ... Wielce też sobie życzymy, by ze względu na potrzeby Chrześcijaństwa coraz więcej wydobywano skarbów z jego wskazań. Trzeba więc jego pisma tłumaczyć i wydawać w jak największej ilości języków..."9. Liczne oświadczenia ostatnich papieży oraz Soboru mogą wywołać zdziwienie, że Kościół na progu trzeciego tysiąclecia jeszcze tak bardzo zaleca naukę myśliciela średniowiecznego. Ale poznanie tej nauki, jej uniwersalizmu, realizmu, obiektywizmu

oraz chrześcijańskiego humanizmu i optymizmu - uzasadnia te zalecenia, wykazując ponadczasową jej wartość i trwałą aktualność. By lepiej zrozumieć tę szczególną aktualność nauki św. Tomasza w czasach dzisiejszych, należy sobie uprzytomnić, że św. Tomasz, podobnie jak my dziś, żył w okresie przełomowym wielkiego kryzysu w Kościele oraz burzliwych przemian gospodarczych, społecznych, politycznych oraz ideologicznych (głównie wskutek wojen krzyżowych). Urodził się w roku 1225 w Rocca Secca, w królestwie neapolitańskim, jako syn Landulfa hrabiego Akwinu. Od 5 do 14 roku życia uczył się w klasztorze benedyktynów na Monte Cassino, gdzie wówczas opatem był jego wuj, Sinibald. Były to czasy walki cesarstwa niemieckiego, a zwłaszcza Fryderyka II, z papiestwem, tuż po zburzeniu klasztoru przez tegoż cesarza. W odbudowanym klasztorze młodociany Tomasz ukończył szkołę podstawową i średnią. Po ponownym zniszczeniu klasztoru przez Fryderyka II Tomasz, za radą wuja Sinibalda, w roku 1239 rozpoczyna studia uniwersyteckie w Neapolu na wydziale humanistycznym pod kierunkiem wybitnych profesorów. Po ukończeniu studiów w roku 1244 wbrew woli rodziców, którzy go chcieli zrobić arcybiskupem Neapolu lub opatem Monte Cassino, wstępuje do zakonu dominikanów. Porwany przez rodzonych braci w czasie podróży do Paryża, został zamknięty w więzieniu na zamku rodzinnym. Oswobodzony dzięki pomocy swej siostry, wraca do dominikanów w Neapolu, skąd przełożeni wysłali go na wyższe studia do Paryża, gdzie na Sorbonie wykładał wówczas genialny dominikanin, św. Albert, zwany Wielkim. Po paru latach wraz z nim udaje się Tomasz na uniwersytet do Kolonii. W roku 1252, w dwa lata po śmierci Fryderyka II (kazał on zamordować Tomaszowego brata, Rinaldo, za wierność papiestwu) - Tomasz zostaje profesorem Sorbony w Paryżu i tu pisze pierwsze swoje dzieła. W Paryżu ścierały się wówczas różne prądy umysłowe, a przede wszystkim neapolitański pseudoaugustynizm z wpływami filozofii arabskiej, żydowskiej i arystotelesowskiej, zagrażającymi wierze chrześcijańskiej. Tomasz miał wstręt do wszelkiego eklektyzmu czy synkretyzmu, do wszystkich zlepków myślowych. Uczciwość kazała mu także w nauce dążyć tylko do prawdy, kochać ją i szanować, bez względu na to, przez kogo byłaby odkryta i powiedziana. Nie zamierzał tworzyć nowego systemu filozoficznego czy teologicznego. Pragnął jedynie znaleźć lepszą i skuteczniejszą drogę do poznania prawdy, czyli metodę. Stwierdziwszy, że zarówno przesadny spiritualizm neapolitański jak i sensualizm filozofii Arystotelesa w ujęciu arabskim schodzą na manowce i do poznania pełnej prawdy nie prowadzą, i przekonawszy się, że skoro Bóg jest twórcą tak natury jak i Objawienia oraz Łaski, nie może być sprzeczności między prawdami objawionymi i naturalnymi, ani między porządkiem przyrodzonym a nadprzyrodzonym, gdyż wszystko co pochodzi od Boga, a więc także ciało ludzkie i jego naturalne skłonności, należy uznać za dobre. Za podstawowe źródło poznania trzeba uznać nie idee wrodzone, bo takich nie ma, ale rzeczywistość, którą poznajemy przy pomocy zmysłów i rozumu. Filozofię należy oprzeć na powszechnych i podstawowych zasadach istnienia i działania, tak by wszystkie ułamki prawdy, znajdujące się w różnych sytuacjach można było zespolić w jedną ograniczoną całość bez jakiejkolwiek

sprzeczności, gdyż tylko w świetle tych pierwszych zasad także prawdy, które wydają się sprzeczne, gdy ujmujemy je pod kątem wtórnych, szczegółowych zasad, okazują się zgodne, jeśli ujmujemy je w świetle pierwszych zasad bytu, gdyż wszelka prawda sprowadza się do bytu. Dzięki zastosowaniu tej metody naukę św. Tomasza cechuje a) uniwersalizm przeciwstawiający się indywidualizmowi neoplatońskiemu, b) realizm umiarkowany, przeciwstawiający się skrajnemu realizmowi Platona i nominalizmowi, c) obiektywizm dzięki głoszeniu przekonania, że rzeczy zewnętrzne są nam dane w poznaniu bardziej bezpośrednio niż wewnętrzne, d) intelektualizm przez naukę o pierwszeństwie umysłu w poznaniu i działaniu przed wolą, e) personalizm przez podkreślenie godności i praw osoby ludzkiej oraz jej integralnego doskonalenia jako celu postępowania i sprawdzianu jej moralnej wartości, f) humanizm przez uznanie za dobre tego wszystkiego, co należy do natury ludzkiej czyli jest zgodne z rozumem właściwie nastawionym do ostatecznego celu, stanowiącego sens życia ludzkiego, g) całkowita zgodność z zasadami wiary katolickiej. Cechy te przysługują wszystkim dziełom św. Tomasza, których jest wiele: ponad 30 tomów in folio, a szczególniej największemu z nich: "Sumie teologicznej". Dzieło to zaczął pisać Tomasz w roku 1265, kiedy to papież Urban IV wezwał go do Rzymu i uczynił teologiem dworu papieskiego. Pisał Sumę dalej w Paryżu, gdy na żądanie przełożonych zakonu podjął tam na nowo wykłady w roku 1269, a następnie w Neapolu, gdzie organizował Studium Generalne dominikanów. Jednakże dzieła tego nie zdołał doprowadzić do końca; powołany przez papieża Grzegorza X na Sobór unijny w Lyonie, zmarł w drodze w Fossanuova 7 marca 1274 mając niespełna 50 lat. Dzieło swe Akwinata nazwał "Sumą teologiczną". W języku łacińskim średniowiecza "suma" oznaczała mniej więcej to, co dziś nazwalibyśmy zarysem jakiejś nauki; a więc całościowe, krótkie, podręcznikowe ujęcie jej najważniejszych zagadnień. Jest to suma "teologiczna", gdyż jej treścią jest nauka o Bogu jako źródle i celu ostatecznym wszechrzeczy w świetle Objawienia Bożego. Dzieło to, na kształt katedry gotyckiej, podzielonej na trzy nawy, składa się z trzech części. Pierwsza uczy o Bogu w Trójcy Jedynym jako źródle wszechświata, a szczególniej ludzi. Druga omawia czynności ludzkie jako środki w dążeniu do ostatecznego celu życia ludzkiego, najpierw ogólnie (prima secundae, krótko I-II lub 1-2), omawiając kolejno ów cel, psychologicxne czynności oraz ich wartość moralną, uczucia, sprawności, wady, prawo naturalne i zagadnienia Łaski Bożej. Następnie szczegółowo omawia 50 sprawności moralnych, doskonalących człowieka w wykonywaniu dobrych moralnie czynności, zgrupowanych wokoło trzech cnót boskich i czterech cnót kardynalnych. Na marginesie nauki o tych cnotach omawia przeciwne im wady i grzechy. Jest to tzw. "secunda secundae" (krótko II-II lub 2-2). Trzecia część omawia drogę człowieka do Boga, którą jest Chrystus i życie sakramentalne, a następnie rzeczy ostateczne, czyli osiągnięcie lub nieosiągnięcie właściwego celu życia. Niestety, Akwinata nie zdołał dokończyć tej trzeciej części, doszedłszy tylko do połowy traktatu o sakramencie pokuty. Resztę, już po jego śmierci, uzupełnił jego serdeczny przyjaciel i sekretarz, Reginald z Piperno, również dominikanin,

na podstawie innych dzieł św. Tomasza; jest to tzw. Suplementum. O tym dokładniej w obj. /30/ do z. 2 w obecnym tomie. Każda część Sumy dzieli się na zagadnienia (quaestiones), które z kolei dzielą się na artykuły, a te znowu obejmują: a) postawienie problemu w postaci trzech lub więcej argumentów wysuwanych w stosunku do jakiejś tezy zarówno przez ich przeciwników jak i zwolenników. Argument tych ostatnich Akwinata zaznacza wyrazem "sed contra", co tłumacze przekładają słowami "Ale z drugiej strony", "wbrew temu", "a jednak", "sprzeciwia się temu". Następuje wykład tezy zaczynający się od wyrazu "respondeo dicendum", co niektórzy tłumacze oddają wyrazem "odpowiedź", "wykład" lub inaczej. Wreszcie następują własne rozwiązania autora trudności czy argumentów przeciwników danej tezy, a niekiedy przez jej zwolenników, źle dowodzonych. Te rozwiązania tłumacze zaznaczają łacińskim przyimkiem "ad 1", "ad 2", albo po polsku "na 1" itd., lub tylko je numerują. Tłumacze często posługują się skrótami: "quaestio" czyli "zagadnienie" oznaczają literą "qu", "q", "z" lub "zagadn."; artykuł literą "a." lub "art.". Części oznaczają rzymskimi lub arabskimi cyframi. Niekiedy posługują się tylko samymi cyframi, z których pierwsza oznacza część Sumy, druga quaestio czyli zagadnienie, trzecia artykuł, a czwarta odpowiedź na wysuniętą trudność: np. 2-2, 3, 2, 1m; oznacza to drugą część części drugiej (II-II lub 2-2), zagadnienie trzecie, artykuł drugi, odpowiedź na pierwszą trudność. Pominięcie w cytowaniu odniesienia do części oznacza, że chodzi o część, do której należy tom, w której się odnośnik. Często tłumacze dodają także numer tomu polskiego wydania oraz numer strony, jeśli dany tomu już ukazał się drukiem. * * * Nad polskim wydaniem Sumy myślano od dawna. Po pierwszej wojnie światowej wystąpił z tą myślą o. Jacek Woroniecki o.p., który przetłumaczył niektóre artykuły Sumy, ogłaszając je w czasopiśmie "Szkoła Chrystusowa" i w swoich książkach. Książki i artykuły wybitnych tomistów polskich: A. Żychlińskiego, biskupa K. Kowalskiego, ks. Chojnackiego, biskupa J. Stepy, a przed nimi księży Wajsa i Gabryla, a zwłaszcza ks. K. Michalskiego, przygotowały grunt do tłumaczenia Sumy rozpracowaniem terminów filozoficznych i teologicznych w polskim języku.. Próby przekładu pierwszej części Sumy dokonano w parę lat po wojnie pod redakcją F. Hortyńskiego; niemal równocześnie wydawano od roku 1927 arkuszami Sumę przeciw poganom jako dodatek do "Wiadomości Katolickich". Zainteresowanie polskim przekładem Sumy przed drugą wojną światową wykazało stowarzyszenie akademickie "Odrodzenie", zwłaszcza we Lwowie, nie mówiąc o klerykach dominikańskich oraz o seminariach duchownych, zwłaszcza we Wrocławiu i Gnieźnie. W seminarium przemyskim zamiłowanie do Tomaszowej teologii budził świątobliwy Sługa Boży, ks. J. Balicki, a do jego filozofii ks. E. Żukowski, który szczególnie rozpracowywał zagadnienie polskiej terminologii filozoficznej. W czasie ostatniej wojny wykłady na podstawie Sumy dla świeckiej inteligencji prowadzono tajnie w klasztorze dominikanów w Krakowie pod kierownictwem o. J. Woronieckiego oraz młodego wówczas profesora St. Świeżawskiego.

Myśl uprzystępnienia Sumy Polakom poza Polską rodziła się powoli z potrzeby duszy i umysłów. Po wstrząsie września 1939 r. dręczył wielu myślących Polaków pesymistycznie pojmowany uwadliwiony charakter narodowy. Wykłady o człowieku na podstawie Sumy, prowadzone zimą 1940 roku w gronie oficerów saperów w Thouars (Francja) przez ks. S. Bełcha, duszpasterza wojskowego z Bressuire, a od lutego 1943 r. w Polskim Kole Tomistycznym w Londynie oraz przez o. I. Bocheńskiego kapelana WP w Szkocji, dowiodły jak dalece nieznana a równocześnie jak bardzo dla zrozumienia człowieka konieczna jest znajomość nauki św. Tomasza o człowieku w jego możliwościach i różnorodnych ustosunkowaniach, wyrobieniach i uwadliwieniach. Sam ustny wykład nie wystarczał. Zaczęto robić odbitki maszynowe10, a wnet tekst wykładu zaczęto powielać. Egzemplarze "skryptów tomistycznych" były czytane przez wiele osób, pomimo że ich produkcja była szczytem amatorstwa. Podczas inwazji Francji przez wojska alianckie, w plecaku zabitego żołnierza z obsługi czołgu znaleziono skrypt o wadach ludzkich i grzechu. Po wojnie tomiki skryptów dotarły do Polski. W lutym 1954 roku, na adres nie istniejącego już wówczas Koła Tomistycznego w Londynie nadszedł z Krakowa list tej treści: "Przypadkiem spotkałem się z waszą pracą, ´O wierze jako o cnocie boskiej...´ wydana w 1946 r. ... Dużo skorzystałem z tak prostego, jasnego i głębokiego dzieła, które tak bardzo pragnę posiadać". Wkrótce potem list od innej osoby z Polski: "... traktaty o miłości, łasce i roztropności otrzymałem ... Posłużą one mnie i moim kolegom w dużej mierze do pogłębianie wiedzy i prawdziwie katolickiego kształtowania poglądu na świat ... Byłoby mi bardzo miło, gdyby Polskie Koło Tomistyczne nas nie zapominało". Podobnych w tonie listów z różnych stron świata było więcej. Dawały dowód, że polskie wydanie Sumy byłoby przyjęte przez wielu - zwykłych ludzi. Koło Tomistyczne przestało działać w roku 1948. Studia w dziedzinie prawa, zwłaszcza międzynarodowego, polityki, etyki i pedagogiki oraz dzieł Pawła Włodkowica, prowadziły do wniosku, że nauka św. Tomasza wywierała i znów wywiera wielki wpływ na kształtowanie poglądów nie tylko w dziedzinie czystej teorii, ale także w dziedzinach praktycznego myślenia. Choć Luter publicznie spalił Sumę Teologiczną, uczeni protestanccy uważają dziś wielkość wkładu jej autora w postęp ludzkości11. W dziesięć lat później wróciła dawna myśl wydania całej Sumy w polskim przekładzie, Habent sua fata libelli! W roku 1958 przeprowadzono sondaż wśród tomistów w Polsce na temat planów wydania Sumy po polsku; były listy od dominikanów: o. W. Krąpca, o. Piusa Bełcha,

spoza Polski od o. F.W. Bednarskiego oraz rektora Kul’u, ks. Rechowicza. Wniosek: od projektu wydania Sumy w Polsce odstąpiono jako niemożliwego do wykonania w danych warunkach. W roku 1959/60 było jasne, że wobec braku innej inicjatywy można będzie wydawać Sumę w Londynie. Zdawano sobie sprawą z trudności realizacji, więc się wahano - zacząć, czy nie zacząć?! Do zaczęcia dał zachętę ks. Stanisław Piotrowicz; przyjechał z Lasek do Londynu z tłumaczeniem traktatu "O Wcieleniu Słowa Bożego" i mocno zachęcał do rozpoczęcia dzieła. Postanowiono nie porywać się od razu na wydanie całości lecz wydawać tom za tomem, jeśli znajdą się nabywcy. Została ogłoszona subskrypcja na tom "O męstwie". Do 26 maja 1961 wpłynęło 181 zgłoszeń, w tym 37 księży12. Jak na początek, było wcale zachęcające. Ale powstały sprzeciwy: sprawa zbyt poważna, by ją traktować ryzykownie, język polski nie nadaje się do oddania subtelnej treści, brak tłumaczy, nieopłacalność przedsięwzięcia, należy najpierw powołać komitet redakcyjny i ustalić terminologię. W wyniku dalszej dyskusji, po naradzie, zwłaszcza z o. Bednarskim, o.p. z Rzymu, zdecydowano wydanie Sumy w formie, w jakiej jest dotąd wydana. Kuratorzy Fundacji Veritas w Londynie zgodzili się, by Katolicki Ośrodek Wydawniczy "Veritas" podjął się druku i publikacji. Dla zmniejszenia ryzyka finansowego pewna osoba złożyła sumę Ł1000. Całość dzieła została podzielona w polskim wydaniu na 35; tom 36 ma zawierać klucz do całości tj. indeksy. Nie można było zgodzić się na utworzenie komitetu redakcyjnego, który miałby zatwierdzać trafność przekładu każdego tomu, ponieważ trzeba było uniknąć niekończących się nad tym dyskusji. W sprawie terminologii zaufano tłumaczom, dając im tylko luźne wskazówki z nadzieją, że terminologię da się ustalić w toku pracy. Kierowano się też zaufaniem do polskiego języka. Jako pierwszy wyszedł z druku tom 21 "O męstwie" w marcu 1962 r. Był on wyzwaniem, próbą i pokazem konkretu. Wydał go inicjator w okresie sprzeciwów na własne ryzyko. W kłopotach z cenzurą kościelną pomógł arcybiskup Westmisteru, William kardynał Godfrey. Całość dzieła oddano w opiekę i poświęcono patronowi Polski, św. Stanisławowi, bohaterowi chrześcijańskiego męstwa. Dano temu wyraz w przedmowie do tomu 21, pisanej w dniu poświęconej pamięci Jego męczeństwa. Polskie wydanie Sumy w formie obecnej nie miało być przeznaczone dla naukowców. lecz dla zwykłych czytelników, zainteresowanych tematem. Rozumowano, że tylko tacy zdolni są czytać Sumę nie celem zdania egzaminu, lecz z miłością i pokorą, szukając pokarmu i światła prawdy dla swej duszy. Nie dano więc tekstu łacińskiego, na pierwsze miejsce wysunięto sam tekst Tomasza, dano formę poręcznych tomów, a przypiski i objaśnienia, które nie były planowane jako zaciemnienia, przesunięto na koniec tomu. Tłumacze dalszych tomów podnieśli poziom przekładu i objaśnień. Nasze wydanie jest próbą i wyzwaniem do dalszych wysiłków. * * *

Polskie wydanie Sumy Teologicznej św. Tomasza z Akwinu spotkało się z uznaniem przełożonych Kościoła. 12 marca 1963 r. Jan XXIII na ręce arcybiskupa Józefa Gawliny przesłał wyrazy uznania i błogosławieństwo. Tekst pisma, podpisany przez arcybiskupa A Dell’Acqua, został wydrukowany w tomach 17 i 9, oraz podajemy go niżej. W trzy lata później, 19 sierpnia 1966 r. Paweł VI przesłał na ręce biskupa Władysława Rubina pismo, w którym uważa "śmiałą inicjatywę" wydania "arcydzieła Akwinaty" za wielkie "osiągnięcie ze względu na jego zakres i znaczenie". Papież uważa, że wydanie Sumy po polsku "będzie cenną pomocą umysłową dla księży, seminarzystów, naukowców i ludzi kultury, którzy pragną sięgnąć bezpośrednio do klasycznych źródeł myśli chrześcijańskiej". "Ojciec św. odnosi się z serdeczną pochwałą i składa życzenia dla "tego szeroko zakrojonego zamierzenia wydawniczego"; zaś "jako zadatek stałej pomocy Chrystusa Pana z radością udziela szczególnego błogosławieństwa apostolskiego" uczonym, którzy "z takim oddaniem prace te realizują oraz domowi wydawniczemu Veritas". Metropolita krakowski, Jego Eminencja Karol Kardynał Wojtyła, wyraził "radość z tego, że Suma wielkiego Tomasza z Akwinu ukazuje się w języku polskim. Dokonuje się to stopniowo, jedno jednakże widać, że u kresu zamierzeń stoi całe to gigantyczne dzieło w przekładzie na język ojczysty... I dlatego też - w imieniu nie tylko własnym - wyrażam szczególną radość i wdzięczność dla Tłumaczy oraz dla wszystkich Współtwórców polskiego przekładu Sumy, prosząc Ich, aby nie zrażali się trudnościami, ale całe dzieło doprowadzili do końca. I proszę Boga, aby im błogosławił". (Cały tekst listu umieszczony w tomie 18). Prymas Polski, Jego Eminencja Stefan Kardynał Wyszyński, pismem z listopada 1971 na ręce o. F.W. Bednarskiego przesłał swe błogosławieństwo dla dzieła. Zaś pismem w dziesięciolecie od ukazania się pierwszego tomu wydawnictwa Sumy, Ksiądz Prymas wyraził wdzięczność dla wszystkich, którzy dali wyraz "zrozumienia doniosłości polskiego przekładu Sumy", a więc inicjatorowi, tłumaczom, wydawnictwu Veritas, subskrybendom i ofiarodawcom oraz przyjaciołom, mówiąc o nich, że "dobrze zasłużyli się Kościołowi, a zwłaszcza pracy naukowej i wychowawczej". I zakończył swój list słowami: "Uważam sobie za obowiązek złożyć słowa uznania i podzięki, które łączę z błogosławieństwem prymasowskim". (Pełny tekst tego listu został wydrukowany w 14 tomie polskiego wydawnictwa Sumy). W końcu jako inicjator i w imieniu wydawców poczuwam się do obowiązku wyrażenia swej wdzięczności wszystkim, którzy wielkodusznie pomagali i nadal pomagają - każdy na swój sposób - by podjęte dzieło wydania Sumy w języku polskim zostało szczęśliwie doprowadzone do końca i przynosiło obfite owoce. ks. Stanisław Bełch

B Ł O G O S Ł A W I E Ń S T W O P A P I E Ż A J A N A X X I I I D L A P O L S K I E G O W Y D A N I A S U M Y Przekład polski SEKRETARIAT STANU JEGO ŚWIĄTOBLIWOŚCI Dan w Watykanie 12 marca 1963, N. 97728 Dostojny i Najprzewielebniejszy Księże, Najwyższy Pasterz z wielką radością przyjął wiadomość, że Ksiądz Stanisław Bełch, związany z Katolickim Towarzystwem Polskim pod nazwą "Katolicki Ośrodek Wydawniczy "Veritas" w Anglii, poświęca swój wysiłek i starania, by w tysiąclecie powstania Państwa Polskiego była wydana drukiem w przekładzie na język ojczysty Suma Teologiczna św. Tomasza z Akwinu. Jego Świątobliwość bowiem bardzo pragnie, "by skarby nauki świętego Tomasza były coraz obficiej wydobywane na pożytek sprawy chrześcijańskiej, i dlatego pisma jego w językach narodowych wydawane - pisma, które sposobem uczenia i treścią nauki całkowicie odpowiadają mentalności naszych czasów". Stąd też jest przekonany, że - jak temu ostatnio dał wyraz - "wzrost gorliwości w zgłębianiu nauk Akwinaty spowoduje, iż przedłożone Ojcom Soboru Ekumenicznego Watykańskiego II dekrety szybciej wejdą w życie". A ponieważ bez żadnej wątpliwości dzieło to przyczyni się do ozdoby Kościoła, a zarazem stanie się trwalszym od spiżu pomnikiem dla Ojczyzny i przyniesie wielki pożytek obywatelom - Najwyższy Pasterz ojcowskim sercem pragnie, aby Boski Nauczyciel zaczętej pracy towarzyszył i wspierał ją swą mądrością. By zaś tak szczęśliwie się stało, Namiestnik Chrystusa jako wyraz ojcowskiej miłości udziela apostolskiego błogosławieństwa Tobie i kapłanowi, o którym wyżej powiedzieliśmy. Pozostaję z należnym szacunkiem Twojej Ekscelencji serdecznie oddany X A. Dell’Acqua, Subst. Jego Ekscelencja Józef Gawlina, Arcybiskup tyt. Madyteński