12.1. CZY JAKIEŚ STWORZENIE MOŻE MYŚLĄ SWOJĄ OGLĄDAĆ BOGA W…
A r t y k u ł 1
CZY JAKIEŚ STWORZENIE MOŻE MYŚLĄ SWOJĄ OGLĄDAĆ BOGA W JEGO ISTOCIE ? /103/
Zdaje się, że nie ma takiego stworzenia, które by mogło myślą swoją widzieć Boga w Jego istocie, bo:
1. Chryzostom /104/, objaśniając następujące słowa Jana: "Boga nikt nigdy nie widział itd."1, tak pisze: "Ani aniołowie, ani archaniołowie, tym bardziej prorocy, nie widzieli nigdy tego, czym jest Bóg. Jakżeż bowiem to co ma naturę stworzoną, zdoła widzieć to, co niestworzone?"2. A Dionizy, rozprawiając o Bogu, tak pisze: "Nie pojmie Go ani zmysł, ani wyobraźnia, ani sąd, ani rozum, ani żadna wiedza"3.
2. To, co nieskończone, jako takie jest i nieznane; aliści wyżej uznaliśmy4, że Bóg jest nieskończony; a więc i Bóg sam w swojej naturze musi pozostać nieznany.
3. Myśl stworzenia w czynności poznawczej jest ograniczona do tego tylko, co istnieje. caż bowiem myśl, poznając, chwyta jako pierwsze ? Właśnie byt-istnienie. Aliści, jak twierdzi Dionizy5, Bóg nie należy do rzędu rzeczy istniejących, ale stoi ponad wszystkim, co istnieje. A więc jest niedościgły dla myśli i stoi ponad wvszelką myślą.
4. Musi być jakaś proporcja między poznawcą a tym, co się poznaje, jako że to, co się poznaje, staje się doskonałością poznawcy Czy może być jednak jakaś proporcja między myślą stworzoną a Bogiem? Żadna! Przecież dzieli ich nieskończona przepaść! A więc myśl stworzenia wcale nie może widzieć istoty Boga.
Wbrew temu są słowa1zapisane u Jana: "Ujrzymy Go takim, jakim jest"6. /105/
Odpowiedź: Każda rzecz o tyle jest poznawalna, o ile jest bytem zaktualizowanym rzeczywistym; a ponieważ Bóg to najczystsza aktualność, to sama tylko rzeczywistość bez najmniejszej domieszki możności, dlatego sam w sobie jest jak najbardziej poznawalny. Zauważmy jednak, że to, co samo w sobie jest jak najbardziej poznawalne, może stać się dla jakiejś myśli niepoznawalne, a to z powodu dysproporcji między nimi: z jednej strony oślepiający bezmiar prawdy, z drugiej ograniczona myśl. Przykładen słońce: jest przecież ono jak najbardziej widne, a jednak nie może go widzieć nietoperz z powodu oślepiającego nadmiaru jego światła. Powodowani tym niektórzy teologowie posunęli się nawet do twierdzenia, że w ogóle żadna myśl stworzenia nie jest w stanie widzieć istoty Boga. Ale my nie przyznajemy im słuszności i tak rzecz uzasadniamy: Ostateczne [i największe] szczęście człowieka zasadza się na czołowym i zarazem najbardziej istotnym działaniu człowieka; jak wiadomo, jest nim działanie władzy myślenia, czyli myśli. A co wynika z twierdzenia, że myśl stworzenia nigdy i woale nie zdoła widzieć istoty Boga? Wynika, że: albo człowiek nigdy nie osiągnie szczęścia, albo że jego szczęście jest w czymś innym niż w Bogu; a to już jest niezgodne z wiarą, która uczy, że ostateczną doskonałość - szczęście - stworzenie rozumne znajdzie w tym, który dał początek jego istnieniu; boć wiadomo, że każda rzecz staje się doskonalszą w miarę nawrotu czy zbliża się do swego początku*. Twierdzenie ich urąga także zdrowemu rozumowi. Co bowiem rodzi się w człowieku, gdy zobaczy skutek? Podziw? Owszem! Ale to mało /105a/. Przede wszystkim lęgnie się w nim samorzutnie ciekawość - naturalne pragnienie poznania przyczyny tegoż skutku; i jeśliby myśl stworzenia rozumnago nie mogła dosięgnąć pierwszej przyczyny, pragnienie natury w nim pozostałoby daremne: nieziszczone i niecelowe. Dlatego też stanowczo i bez zastrzeżeń trzeba opowiedzieć się za zdaniem, że w niebie szczęśliwcy widzą istotę Boga.
Na 1. Obie powagi mówią o takiej myśli, która zdoła ogarnąć, czyli w pełni zgłębić, zrozumieć Boga. i nawet tuż przed przytoczonym zdaniem Dionizy umieszcza takie słowa: "Dla wszystkich bez względu Bóg pozostaje tajemnicą niezgłębioną, niezrozumiałą i nieogarniętą. Nie pojmie Go więc ani zmysł itd."; zaś tuż po przytoczonym zdaniu tak pisze: "Widzenie o jakim tu mowa, to owa najpewniejsza myśl ogarniająca i pełne zgłębienie Ojca, takie, jakie ma Ojciec o Synu".
Na 2. [Zarówno materia jak i forma są nieskończone]. Otóż jeśli idzie o nieskończoność materii nieukształtowanej żadną formą, to zgoda, pozostaje sama w sobie nieznana. Czemu? Bo wszelkie poznanie dokonuje się za pomocą formy. [nie ma formy, nie ma poznania]. Natomiast jeśli idzie o nieskończoność, która wiąże się z formą, i to z formą niezwiązaną z materią i nie ograniczoną przez nią, to jest ona sama w sobie jak najbardziej znana poznawalna. I właśnie Bóg, jak to wyżej uzasadniliśmy7, jest nieskończony tak, jak forma, a nie tak jak materia.
Na 3. Jeżeli Dionizy mówi, że Bóg nie figuruje w rzędzie rzeczy istniejących, to nie w sensie, że zgoła nie istnieje, ale w sensie, że Jego istnienie góruje nad wszystkim, co ma istnienie; a góruje tym, że jest swoim istnienien. Z tego zaś nie można wyciągać wniosku, że jest zgoła niepoznawalny, ale że przekracza wszelkieypoz.nanie; w sensie. nie da się ogarnąć - zgłębić myślą.
Na 4. Rozróżniamy dwie odmiany proporcji: pierwsza, to Ściśle określony zestaw jednej. masy, czy ilości z drugą; gatunkami tej proporcji są: dwójnasób, trójnasób, równi itp.; druga, to w ogóle wszelki zestaw jednego z drugim; i w tym właśnie sensie można mówić o proporcji między stworzeniem a Bogiem; a jest tu co zestawić; wszak stworzenie do Boga ma się tak, jak skutek do przyczyny i jak możność do rzeczywistości. Stosownie do tego i między myślą stworzenia a poznaniem Boga istnieje proporcja, co znaczy, że jest w stanie jakoś poznać Boga.