11.2. CZY ZACHODZI PRZECIWSTAWNOŚĆ MIĘDZY: JEDNO A WIELE ?…
A r t y k u ł 2
CZY ZACHODZI PRZECIWSTAWNOŚĆ MIĘDZY: JEDNO A WIELE ? /98/
Zdaje się, że "jedno" nie przeciwstawia się "wiele", bo:
1. [Każda przeciwstawność ma dwie strony sobie przeciwległe]; żadna też z nich nie może orzekać o drugiej czy być nią; aliści, jak to wyżej powiedziano1, każda wielość w jakiś sposób stanowi jedno; a więc "jedno" nie jest przeciwstawne wielości.
2. Nigdy jedna ze stron przeciwstawnych nie wejdzie w skład drugiej - nie będzie jej stanowić; tymczasem wielość składa się z jednostek - z wielu "jedno"; a więc nie ma między nimi przeciwstawności.
3. W przeciwstawności: jedna strona ma tylko jednego przeciwstawnika - nie więcej; tymczasem "wiele" ma już za stronę przeciwstawną "mało"; a więc "jedno" już nią być nie może.
4. Jedno-wiele: to przeciwstawność wynikająca z przeciwstawności: niepodzielone - podzielone; a tak, to jedno tak się przeciwstawia wielości, jak: brak mi - mam, [nie jest jest]. Takie jednak postawienie sprawy jest chyba pozbawione słuszności. Wynikałoby przecież z tego, że jedno ustępuje wielości - jest czymś wobec niej wtornym, i że jedno ma być określane jako wielość, gdy tymczasem wiadomo, że to właśnie wielość określamy jako jedność; wynika z tego błędne koło: rzecz niedopuszczalna w rozumowaniu ; a więc między "jedno" a "wiele" nie zachodzi żadna przeciwstawność.
Wbrew temu: Wtedy można dwie strony uznać za przeciwstawne, kiedy ich pojęcia są sobie przeciwstawne. Otóż z pojęcia swego jedno wyraża niepodzielność; przeciwnie, wielość wyrażua podział. Zatem jedno-wiele, to dwie strony przeciwstawne.
Odpowiedź: "Jedno" ma za stronę przeciwną "wiele". wszelako nie jednakowo. albowiem jedno-początek liczby ma za stronę przeciwstawną tę wielość, jaką jest liczba, i ma się do niej tak, jak miara wobec rzeczy mierzonej; według bowiem Filozofa2 "jedno" z treści swej jest jednostką miary*; liczba zaś jest to wielość** mierzona tąż właśnie jednostką miary***. Natomias t jedno zamienne z bytem przeciwstawia się wielości jako wskazówka braku: wskazuje, że byt jest niepodzielony i jako taki ma za stronę przeciwstawną: byt podzielony wielość.
Na 1. [Przeciwstawność ma różne gatunki; jednym z nich jest utrata - pozbawienie (priva tio), i właśnie o nią tu chodzi]. Otóż, jak uczy Filozof3, podmiot bynajmniej nie traci całkowicie istnienia swojego z racji utraty czegoś. Bo cóż to jest utrata? To przeczenie czegoś w podmiocie. Co więc traci podmiot z racji utraty czegoś? Jest pozbawiony tylko jakiejś postaci istnienia. I dlatego, gdy idzie, o byt, fakt, że jest najogólniejszym pojęciem, sprawia, że utrata bytu nie ma co innego za podmiot utraty, jak tylko sam byt. - Nie można tego powiedzieć o utracie form poszczególnych, takich jak wzrok, biel itp., które nie mają tak ogólnego charakteru jak byt. /99/ A co się rzekło o bycie, to samo trzeba powiedzieć i o "jedno" no i o dobru, które, jak wiadomo, są zamienne z bytem; a zatem: utrata dobra ma za podmiot jakieś dobro*; podobnie utrata jedności opiera się o juakieś jedno; stąd wyrażenia: wielość to jakoweś jedno' . zło to jakoweś dobro; niebyt to jakiś byt. Ale czy z tego ma wynikać, że w tych przeciwstawnościach, jedna strona ma orzekać o drugiej? Bynajmniej! Czemu? Bo zawsze jedna strona będzie zasadniczo taka, a druga będzie taka li tylko pod jakimś względem; i tak: co jest bytem pod jakimś względem, w sensie: jest dopiero w możności do istnienia, zasadniczo jest niebytem, w sensie. w rzeczywistości nie istnieje; albo jeszcze inaczej: co jest bytem zasadniczo, w sensie: należy do działu jestestwa, jest niebytem pod jakimś względem, w sensie: brak mu jakiejś nieistotnej, uzupełniającej postaci istnienia, czyli przypadłości. Podobnie: co jest pod jakimś względem dobrem, zasadniczo jest złem, i odwrotnie. Tak samo: co zasadniczo stanowi jedno, pod jakimś względem stanowi wiele, i odwrotnie.
Na 2. [Chodzi o to, w jaki sposób jedno wchodzi w skład wielości, czyli jak stanowi część całośei]. Otóż istnieje dwojaka całość: jednorodna, składająca się z podobnych, jednakowych części, i różnorodna, składająca się z części niepodobnych do siebie, czyli rozmaitych. W każdej całości jednorodnej częŚci składowe mają tę samą formę bytowania, co i całość; np. każda kropla wody jest wodą; tego typu jest każdy ciąg: skład całości ze swoich ciągłych częsci. Inaczej ma się rzecz z każdą całością różnorodną; żadna jej część nie ma formy bytowania całości; np. żadna część domu nie jest domem; żaden członek człowieka nie jest człowiekiem; i tego wvłaśnie typu jest wielość. [A teraz odpowiedź na zarzut]: Wielość składa się jednostek, ale tak, że części jej, jednostki poszczególne, mają inną formę bytowania niż całość wielości, według przykładu: żadna część domu nie jest domem; [a ponieważ jedno z treści swej to i przeczenie podziału i byt], powiadamy dalej: tak, jednostki stanowią wielość, ale nie dlatego, że wyrażają przeczenie podziału - a wiadomo: przeczeniem podziału jedno przeciwstawia się wielości - ale dlatego, że mają coś z bytu, tak jak części domu tworzą dom nie dlatego, że nie są domem, ale dlatego, że są jakimiś ciałami.
Na 3. Czy "wiele" ma tylko jednego przeciwstawnika? Popatrzmy: "wiele" można brać bezwzględnie, [tj. bez względu na ilość], i tak właśnie ma za stronę przeciwstawną jedno. ale można także brać względnie, o ile oznacza nadmiar czegoś, a więc "dużo"; i tak ma za stronę przeciwstawną "mało". W pierwszym ujęciu nawet "dwa" jest wielością; w drugim nie, bo "dwa" to nie "dużo".
Na 4. "Jedno" ma za przeciwstawnika "wiele"; "jedno" bowiem oznacza brak czy utratę podziału, natomiast "wiele" z pojęcia swego oznacza podział. Wynika z tego, że podział poprzedza "jedno", ale nie zasadniczo, rzeczowo, lecz tylko w ujmowaniu naszego rozumu. Nasz bowiem rozum poznaje to, co niezłożone, poprzez to, co złożone; dlatego też określa punkt jak to co nie ma części lub jako początek liczby. Natomiast wielość następuje po "jedno" - [wpierw jedno, potem wielość] - i to także według ujmowania naszego rozumu. Czemu? Bo według pojmowania naszego: wtedy dopiero podział staje się wielością, gdy każda część wynikająca z podziału ma charakter oddzielnej jednostki. Stąd to: jedno wchodzi w określenie wielości, natomiast wielość nie wchodzi w określenie jedności. A podział? Oddzielność? Ta rodzi się w naszym rozumie z samego przeczenia bytu. Zrozumienie tego ułatwi nam ułożenie kolejności pojmowania: nasz rozum jako pierwsze chwyta byt; potem chwyta, że ten byt jest tym, a nie tamtym byten, i tak, jako drugie, chwyta jego podział tj. oddzielność; jako trzecie chwyta, że jest jeden; jako czwarte wielość. /100/