Wróć do Czytelni

O naśladowaniu Chrystusa

Tomasz à Kempis · Duchowość

To historyczny przekład z załączonego skanu, nie wcześniejszy przekład Anny Kamieńskiej ani tekst z Ultra montes.

Wykorzystano istniejącą warstwę OCR. Zachowano błędy rozpoznania liter i dawną pisownię. Nie wykonano pełnej korekty 254 stron dzieła.

Nagłówki mają stabilne numery nawigacyjne; surowe odczyty nagłówków zachowano obok.

Przypisy wydzielono stronicowo; błędne znaki odsyłaczy w OCR wymagają sprawdzenia ze skanem.

Warstwa normalizowana łączy łamane wiersze i podzielone wyrazy. Lista łączeń w blokach; oryginalne wiersze pozostają w archiwum kontrolnym.

Księga 2, rozdział 11. O małej liczbie miłośników krzyża Jezusowego.

ROZDZIAŁ XI.

O małej liczbie miłośników krzyża Jezusowego.

1. Ma dziś Jezus wielu miłośników Królestwa Jego Niebieskiego, lecz mało krzyż jego dźwigających. Wielu ma pragnących pociechy, lecz mało cierpieć gotowych. Znajduje licznych towarzyszów stołu, lecz nie wielu spólników wstrzemięźliwości. Wszyscy radziby z nim się radować, a mało chce dla niego lub z nim cokolwiek znosić. Wielu idzie za Jezusem aż do skruszenia chleba, lecz nie wielu aż do spełnienia kielicha męki. Wielu uwielbia jego cuda, mało tych, coby obelgę krzyża naśladowali. Wielu kocha Jezusa, dopóki się przeciwności nie wydarza. Wielu go chwali i błogosławi, póki od niego od. bieraja jakowe pociechy. Jeśli zaś Jezus się umknie i na chwilę ich opuści, albo narzekania wznoszą albo nazbyt upadają na umyśle.

2. Ci zaś, którzy Jezusa dla Jezusa, nie dla własnej jakowej pociechy kochają, błogosławią go równie wśród strapień i ucisków jak wśród największej pociechy. I choćby im nigdy pociechy użyczyć nie chciał, oni przecież zawszeby go chwalili, zawszeby mu składali dzięki. O! ileż dokazać nie zdoła czysta miłość Jezusa, żadna własna dogodnością lub miłością nie skażona! Czy liż się jurgieltnikami nazywać nie powinni ci, co zawsze pociech szukaja? Czyż się nie okazuj a własnymi raczej, jak Chrystusa miłośnikami ci, co nad swoja dogodnością i korzyścią jedynie przemyślają? Gdzież się znajdzie ten, coby chciał Bogu darmo służyć ?

4. Rzadko znajdzie się kto tak duchownym, aby był obnażonym ze wszystkiego, co jest cielesne. Bo prawdziwie ubogiego w duchu i swobodnego od wszelkiego stworzenia któż wynajdzie ? Daleki i poza wszelkie kresy sięgający szacunek jego. Gdyby człowiek oddał cały swój majatek, jeszcze to jest niczem. Gdyby wielka odbył pokutę, jeszcze to jest mało. Gdyby ogarnał wszelka umiejętność, jeszcze mu daleko. Gdyby miał wielka cnotę i najgorętsza pobożność, jeszcze mu wiele będzie niedostawać, brakować mu będzie tego, co jest najpotrzebniejszem. Czegóż to? oto, aby opuściwszy wszystko, opuścił siebie, z siebie samego zupełnie się wyzuł i nic nie zatrzymał z miłości własnej. A gdy wszystko uczyni, co znał, że uczynić należy, aby czuł, że nic nie uczynił.

5. Niech nie waży za wielkie to, co za wielkie cenić mógłby; lecz w uczeniu prawdy niech się wyzna sługa nieużytecznym, bo prawda naucza: Grdy uczynicie wszystko, co wam rozkazano, mówcie: słudzy nieużyteczni jesteśmy ). Wtedy dopiero będzie mógł być prawdziwie w duchu ubogim i nagim i rzec z prorokiem: Sam jeden i ubogi jestem ). Nikt jednak nie jest bogatszym, nikt potężniejszym, nikt wolniejszym od tego, który siebie i wszystko opuścić i siebie najniżej kłaść umie.